Hej ludki. Z przykrością informuję że zawieszam tego bloga. Do wakacji.
Powód? Osobisty, nie warty opisywania.
Chce się trochę poprawić w nauce a więc żegnajcie.
Widzimy się za miesiąc.
Ps. macie mojego twittera i możecie też tu pisać cuuś. Mimo, że zawieszony to i tak codziennie będę sprawdzać co się dzieje. ;(
Nie zapomnijcie o mnie ;*
wtorek, 14 maja 2013
środa, 8 maja 2013
nowe miejsce
- Kamil! Wstawaj rzesz! Już po pierwszej. - matka 14-latka zaczęła zdzierać z syna kołdrę.
- No jeszcze chwilę. - jęknął.
- Nie! Teraz! - dała mu klapsa.
- Ał, mamo. - położył dłonie na swojej małej pupie po czym przekręcił się na plecy.
- Wstawaj. - powtórzyła.
- A co jeśli nie? -uśmiechnął się starając się naśladować swojego starszego przyjaciela. Naglę rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
- idź otwórz. - powiedziała kobieta po czym wyszła z pokoju.
- Co za baba. - pomyślał i po chwili wstał. Rozczochrany, z dość nie przyjemnym zapachem, w samych siwych bokserkach zaczął sunął w stronę drzwi. Otworzył je i zobaczył trójkę ludzi. Na pierwszym planie stał Kacper, a Pati z Emilem za nim.
- Witam. - uśmiechnął się łobuzersko 17-latek i dużym krokiem przekroczył próg domu. -dzień dobry. - krzyknął wiedząc doskonale, ze matka Kamila znajdowała się w domu.
- O co chodzi? - spytał zaspany gimbus.
- Przetrzymasz mi ich. - odparł licealista opierając się o ścianę.
- Kogo? - do przedpokoju wbiegła właścicielka domu.
- brata i.. - zaczął się zastanawiać wpatrując się w piękną urodę dziewczyny, która przyszła razem z nim-dziewczynę. - dokończył z uśmiechem.
- Przyjaciółkę. - poprawiła go zabijając za razem spojrzeniem.
- Chwilowo. - puścił jej oczko w skutek czego zachichotała.
- Okeejj.. - przerwała im kobieta.
- To mógłbym zostawić ich tu na chwilę? - spytał 17-latek odwracając się w jej kierunku.
- Przepraszam, ale nie mamy na tyle dużego domu by ich tu pomieścić.
- Ale to tylko jedna, góra dwie noce. No proszę. Niech pani się zgodzi, błagam. - padł na kolana, a ręce złożył jak do modlitwy.
- No już dobrze Kacperku, nie wygłupiaj się. - poczochrała jego blond czuprynę i pomogła mu się podnieść.
- To zgadza się Pati? - spytał z nadzieją w oczach.
- Dobrze. Ale tylko na dwie noce.
- obiecuję. - stanął na baczność podnosząc dwa palce - wskazujący oraz środkowy- w górę, a prawą dłoń położył na sercu.
Kobieta zachichotała cicho.
- jest pani kochana.. - mrugnął pare razy pod rząd.
- Kacperku, już się zgodziłam. Wystarczy tych słodkości. - zarumieniła się co świadczyło o tym, że zachowanie nastolatka jej schlebiało.
- No to ja już nie będę przeszkadzać. Odbiorę dzieci jutro. Do widzenia. - zaczął powoli wycofywać się w stronę drzwi.
- Cześć. - odpowiedziała Pati z przygnębieniem głosu spoglądawszy na wychodzącego Kacpra.
- No dobra, choć się pożegnać. - złapał ją za rękę i pociągnął za sobą, po czym zamknął za nimi drzwi.
- To ja może.. - zaczął Kamil drapiąc się po głowie. - się ogarnę. - dokończył obracając się na pięcie i idąc w stronę łazienki.
- Dobrze. - uśmiechnęła się do niego kobieta, a po chwili spojrzała na sobie czyjś wzrok i odwróciła głowę. Obok niej stał Emil uśmiechając się delikatnie.
- Część ślicznotko. - zaczął. - jestem Emil. - wystawił dłoń w jej stronę.
Kobieta zszokowana pierw podała mu dłoń, jednak zanim powiedziała cokolwiek została przyciągnięta do siebie i pocałowana w usta. Młoda matka nie mając okazji często smakować innego mężczyzny oddała się 20-latkowi odwzajemniając pocałunek.
- mamo dasz mi ręcznik? - spytał Kamil wychodząc z łazienki, lecz gdy zobaczył to co się działo zaczął rozważać powrót... lub zabójstwo.
Przepraszam, że tyle czekacie na tak beznadziejne opowiadanie. ;(
- No jeszcze chwilę. - jęknął.
- Nie! Teraz! - dała mu klapsa.
- Ał, mamo. - położył dłonie na swojej małej pupie po czym przekręcił się na plecy.
- Wstawaj. - powtórzyła.
- A co jeśli nie? -uśmiechnął się starając się naśladować swojego starszego przyjaciela. Naglę rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
- idź otwórz. - powiedziała kobieta po czym wyszła z pokoju.
- Co za baba. - pomyślał i po chwili wstał. Rozczochrany, z dość nie przyjemnym zapachem, w samych siwych bokserkach zaczął sunął w stronę drzwi. Otworzył je i zobaczył trójkę ludzi. Na pierwszym planie stał Kacper, a Pati z Emilem za nim.
- Witam. - uśmiechnął się łobuzersko 17-latek i dużym krokiem przekroczył próg domu. -dzień dobry. - krzyknął wiedząc doskonale, ze matka Kamila znajdowała się w domu.
- O co chodzi? - spytał zaspany gimbus.
- Przetrzymasz mi ich. - odparł licealista opierając się o ścianę.
- Kogo? - do przedpokoju wbiegła właścicielka domu.
- brata i.. - zaczął się zastanawiać wpatrując się w piękną urodę dziewczyny, która przyszła razem z nim-dziewczynę. - dokończył z uśmiechem.
- Przyjaciółkę. - poprawiła go zabijając za razem spojrzeniem.
- Chwilowo. - puścił jej oczko w skutek czego zachichotała.
- Okeejj.. - przerwała im kobieta.
- To mógłbym zostawić ich tu na chwilę? - spytał 17-latek odwracając się w jej kierunku.
- Przepraszam, ale nie mamy na tyle dużego domu by ich tu pomieścić.
- Ale to tylko jedna, góra dwie noce. No proszę. Niech pani się zgodzi, błagam. - padł na kolana, a ręce złożył jak do modlitwy.
- No już dobrze Kacperku, nie wygłupiaj się. - poczochrała jego blond czuprynę i pomogła mu się podnieść.
- To zgadza się Pati? - spytał z nadzieją w oczach.
- Dobrze. Ale tylko na dwie noce.
- obiecuję. - stanął na baczność podnosząc dwa palce - wskazujący oraz środkowy- w górę, a prawą dłoń położył na sercu.
Kobieta zachichotała cicho.
- jest pani kochana.. - mrugnął pare razy pod rząd.
- Kacperku, już się zgodziłam. Wystarczy tych słodkości. - zarumieniła się co świadczyło o tym, że zachowanie nastolatka jej schlebiało.
- No to ja już nie będę przeszkadzać. Odbiorę dzieci jutro. Do widzenia. - zaczął powoli wycofywać się w stronę drzwi.
- Cześć. - odpowiedziała Pati z przygnębieniem głosu spoglądawszy na wychodzącego Kacpra.
- No dobra, choć się pożegnać. - złapał ją za rękę i pociągnął za sobą, po czym zamknął za nimi drzwi.
- To ja może.. - zaczął Kamil drapiąc się po głowie. - się ogarnę. - dokończył obracając się na pięcie i idąc w stronę łazienki.
- Dobrze. - uśmiechnęła się do niego kobieta, a po chwili spojrzała na sobie czyjś wzrok i odwróciła głowę. Obok niej stał Emil uśmiechając się delikatnie.
- Część ślicznotko. - zaczął. - jestem Emil. - wystawił dłoń w jej stronę.
Kobieta zszokowana pierw podała mu dłoń, jednak zanim powiedziała cokolwiek została przyciągnięta do siebie i pocałowana w usta. Młoda matka nie mając okazji często smakować innego mężczyzny oddała się 20-latkowi odwzajemniając pocałunek.
- mamo dasz mi ręcznik? - spytał Kamil wychodząc z łazienki, lecz gdy zobaczył to co się działo zaczął rozważać powrót... lub zabójstwo.
Przepraszam, że tyle czekacie na tak beznadziejne opowiadanie. ;(
środa, 1 maja 2013
Plan
- Co to ma znaczyć?! Patrycjo! Co ty robisz na Kacprze?! -nastolatków obudził głośno krzyk mężczyzny. Pati nieprzytomnie zerwała się w łóżka stając na nogach.
- Co do cholery? - wydarł się Kacper siadając i przecierając oczy.
- Tato to nie tak jak myślisz. - dziewczyna zaczęła się żałośnie tłumaczyć.
- Choć Jerzy. ma 15 lat. - żona pociągnęła zdenerwowanego mężczyznę. Po chwili 15-latka padła na łóżko obok Kacpra. Młodzi spojrzeli na siebie, a po chwili wybuchli śmiechem.
- Dzień dobry księżniczko. - chłopak pochylił się i delikatnie musknął ustami policzek gimnazjalistki.
- Hej. - uśmiechnęła się.
Położyła się, kładąc głowę na poduszkę i patrząc w sufit.
- Nie chcę wracać do Londynu.
- Nie wrócisz. - 17-latek położył się obok niej na boku, by ich ciała się dotykały.
- jak byś nie zauważył, to moi rodzice są w twoim salonie.
- No i co. - odpowiedział spokojnie Kacper. W dwa palce chwycił kosmyk jej pięknych, kasztanowych włosów i zaczął drażnić nim jej nosek w skutek czego młoda słodko go zmarszczyła. Usta 17-latka zniżyły się do szyi młodej angielki i zaczęły badać każdy milimetr jej skóry. Wtem romantyczny nastrój popsuł drażliwy dźwięk sms'a .
- Podasz mi? - uśmiechnęła się uwodzicielsko do zakochanego w niej licealiście.
- Eh..- westchnął cicho i podszedł do komody, na której leżał zaświecony telefon. Wziął go do reki. Po chwili uśmiechnął się sam do siebie wpadając na pomysł - jednym palcem przejechał po ekranie odblokowując go, a następnie nacisnął kopertę. :
- Dzień dobry skarbie moje. Jak się spało? Śniłaś mi się. Ja tobie też? - przeczytał na głos.
- Oddaj to. - podeszła do niego niska dziewczyna.
- Nie zamierzam. - uśmiechnął się uwodzicielsko, po czym podniósł telefon w górę tak, by go nie dosięgnęła i zaczął odpisywać głośno mówiąc słowa:
- Co do cholery? - wydarł się Kacper siadając i przecierając oczy.
- Tato to nie tak jak myślisz. - dziewczyna zaczęła się żałośnie tłumaczyć.
- Choć Jerzy. ma 15 lat. - żona pociągnęła zdenerwowanego mężczyznę. Po chwili 15-latka padła na łóżko obok Kacpra. Młodzi spojrzeli na siebie, a po chwili wybuchli śmiechem.
- Dzień dobry księżniczko. - chłopak pochylił się i delikatnie musknął ustami policzek gimnazjalistki.
- Hej. - uśmiechnęła się.
Położyła się, kładąc głowę na poduszkę i patrząc w sufit.
- Nie chcę wracać do Londynu.
- Nie wrócisz. - 17-latek położył się obok niej na boku, by ich ciała się dotykały.
- jak byś nie zauważył, to moi rodzice są w twoim salonie.
- No i co. - odpowiedział spokojnie Kacper. W dwa palce chwycił kosmyk jej pięknych, kasztanowych włosów i zaczął drażnić nim jej nosek w skutek czego młoda słodko go zmarszczyła. Usta 17-latka zniżyły się do szyi młodej angielki i zaczęły badać każdy milimetr jej skóry. Wtem romantyczny nastrój popsuł drażliwy dźwięk sms'a .
- Podasz mi? - uśmiechnęła się uwodzicielsko do zakochanego w niej licealiście.
- Eh..- westchnął cicho i podszedł do komody, na której leżał zaświecony telefon. Wziął go do reki. Po chwili uśmiechnął się sam do siebie wpadając na pomysł - jednym palcem przejechał po ekranie odblokowując go, a następnie nacisnął kopertę. :
- Dzień dobry skarbie moje. Jak się spało? Śniłaś mi się. Ja tobie też? - przeczytał na głos.
- Oddaj to. - podeszła do niego niska dziewczyna.
- Nie zamierzam. - uśmiechnął się uwodzicielsko, po czym podniósł telefon w górę tak, by go nie dosięgnęła i zaczął odpisywać głośno mówiąc słowa:
- Soooory... duuupku... - zaczął - aleeeee dziiiiś niiiiie twoooooja noc. Kapi ma dużego. Paa- wciskając przycisk "wyślij" wpadł w wielki śmiech.
- gnoju ty! - krzyknęła i walnęła 17-latka i klatę, na co on ją mocno objął i przycisnął do siebie. Patrząc jej w oczy spytał:
- Coś powiedziała?
- Że jesteś gnojem! - krzyknęła
Kacper impulsywnie upuścił ją na ziemię.Spojrzała na niego ze strachem w oczach.
- przepraszam. - powiedział wystawiając rękę w jej stronę. Dziewczyna złapała się niej, a jej ciało zaczęło powoli podnosić się z ziemi. Chłopak pochylił się i wytrzepał nie widzialny kurz z jej pupy.
- Dasz mi telefon? - spytała
- Zerwij z nim. - odpowiedział patrząc jej głęboko w oczy
- Czemu?
- Bo nie pasujecie do siebie. - mówiąc to pocałował ją w czubek głowy i zaczł zmierzać w kierunku drzwi
- Gdzie idziesz?
- Do Emila
- I pozwolisz żeby mnie zabrali do Londynu? - wrzasnęła
- Nie. dlaczego? - przekręcił się w jej stronę
- Nikt poza tobą mnie tu nie chce, a jak ty wyjdziesz to mnie zabiorą.
- Przecież idę do pokoju obok - powiedział, jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Ale mialeś iść do Emila
- Emil jest w pokoju obok? - powiedział z sarkazmem
- Ale jak to.. - zaczęła - przecież.. przecież wczoraj był jeszcze na na komisariacie. aresztowany.
- Magia - szepnął chłopak ze strasznym uśmiechem na ustach, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju.
Piękna willa, w której mieszkali była pomyślnie zaprojektowana i zrobiona, mianowicie stojąc na korytarzu na piętrze słychać było nawet najcichszy szept wypowiedziany w salonie. Młody mężczyzna przechodząc z pokoju do pokoju usłyszał rozmowę, skierował się bliżej schodów, by móc więcej usłyszeć:
- Tak bardzo cie Marysiu przepraszamy, że zwaliliśmy ci taki kłopot na głowę. - Zaczął męsku głos.
- Ależ to nie był żaden problem. Źle mnie zrozumieliście. Patrysia jest bardzo miłą dziewczynką, jednak w zaistniałej sytuacji nie mogę się nią dłużej zajmować.
- Czy coś się stało, kochanie? - spytał delikatny, kobiecy głos
- Mój mąż jest w szpitalu. Natomiast Emil w areszcie.
- Jak to w areszcie? Co się stało? - spytała kobieta z oburzeniem w głosie.
- No był mały wypadek. Byłam wczoraj na policji i wpłaciłam kaucję. Jednak nie miałam tyle pieniędzy, by go wypuścili od razu, a więc dopiero wyjdzie za 2 tygodnie. Ale myślę, że mu dobrze zrobi taka nauczka.
- Hihi - zaśmiał się w myślach 17-latek i znudzony rozmową zaczął iść w stronę pokoju brata.
- Doberek staruszku. - krzyknął Emil widząc brata wchodzącego do jego pokoju.
- Ucisz się. - szepnął Kacper - Nie jest dobrze - dodał
- to znaczy? - przystojny 20-latek usiadł na swoim łóżku, a już po chwili usiadł obok niego jego młodszy brat.
- To znaczy, że z prawem nie masz już problemów, bo wszystko jest załatwione, ale matka nie chce cię znać - tak sądzę - dodał - w każdym razie nie może cię tu zobaczyć.
- Więc? - spytał
- Więc wyskakuj przez okno i wróć za 2 tygodnie
- No chyba cię jaja swędzą. - krzykną
- To na noc. Ale teraz nie możesz być w domu. Dla mamy
Po tych słowach 20-latek wstał i podszedł do okna.
- Przecież ja się zabiję jak stąd skoczę.
Po chwili stał obok niego również Kacper wyglądając przez szybę.
- Hmm.. - zaczął - to choć do mnie. U mnie jest rynna to łatwo się zsuniesz. - uśmiechnął się Kacper
- Noo okejj. - odpowiedział Emil i zaczął iść za bratem w stronę drzwi.
17-latek otworzył je, ale po sekundzie szybko je zamknął.
- Mama! - szepnął histerycznie.
- O kurwa. Zaraz tu wejdzie. Co robić, co robić..- histeria ogarnęła również starszego z braci.
- skacz!
- Sam skacz debilu
- to jakie inne wyjście? - spojrzał na niego Kacper
- Wynieś mnie. - opowiedział Emil zakładając prześcieradło na głowę.
- Jak cię nie udźwignę. - jęknął 17-latek
- Dupa kurwa. Wyciskasz więcej ode mnie. -jego twarz i całe ciało było zakryte białym materiałem.
Młodszy z braci kucnął, i łapiąc starszego za nogi przerzucił go sobie przez ramie
- Debilu! nie tak. - zeskoczył z niego Emil
- A jak? - wrzasnął szepcząc
- Pod pachę.
- To się połóż! - odepchnął go, gdy ten padł na łózko. Podszedł do niego i wziął go pod pachę. Z ledwością doszedł do drzwi.
- Z gracją.! - krzyknął Emil, a jako odpowiedź dostał wstrząs.
Po chwili drzwi się otworzyły, a z pokoju Emila wyszedł czerwony Kacper. najszybciej jak tylko mógł zaczął iść przez korytarz. Już dotykał klamki swoich drzwi, gdy usłyszał:
- Kacperku co to?
Przeklną w myślach, a po chwili odwrócił się w stronę matki.
- Pomyślałem, ze skoro Emila nie ma, to mógłbym pożyczyć jego pościel.
- Dobrze synku. - uśmiechnęła się do niego. - mógłbyś za dwadzieścia minut do mnie zejść? Chciałabym z tobą porozmawiać.
- Dobrze mamusiu. A Państwo Brooks już poszli?
- Tak. Muszą coś załatwić. przekaż Pati, zeby za godzinkę była już gotowa do wyjazdu.
- Okej mamo. Widzimy się za dwadzieścia minut. - mówiąc to nacisnął klamkę i razem z Emilem wpadł do pokoju wywalając się na jego ciało przykryte prześcieradłem.
- O mój boże. - wystraszyła się Pati.
- Żyję. - odpowiedział Kacper padając na łózko.
- I co robimy? - spytał Emil składając prześcieradło.
- Trzeba was ukryć.
- Nas? - odpowiedzieli równocześnie kierując wzroki na siebie na wzajem.
- Tak - powiedział ciężko oddychając.
- Ale gdzie? - spytała dziewczyna.
Chłopak na chwilę zamknął oczy, następnie gwałtownie je odtworzył. Z kieszeni wyjął telefon i zadzwonił gdzieś.
- jesteś w domu? - spytał
- Okej. Zostań. Zaraz bedę. - dopowiedział rzucając telefon na łózko.
- I jaki plan? - uśmiechnął się Emil.
- Ide na dół, wy pakujecie najpotrzebniejsze rzeczy i widzimy się w aucie na roku. - mówiąc to wstał i wyszedł z pokoju
- ale gdzie jedziemy? - spytała Pati.
- Mordy w kubeł i słuchać co mówię. - odpowiedział i zszedł na dół.
Po krótkiej chwili był pod drzwiami sypialni mamy i delikatnie w nie zapukał, a po chwili lekko je otworzył i wsadził głowę w powstałą szczelinę.
-mogę? -spytał grzecznie.
- Tak synku, zapraszam. - powiedziała obkręcając się na krześle od kompa.
Chłopak usiadł na łóżku i spojrzał na matkę czekając aż zacznie.
- Posłuchaj - zaczęła miło. - zostaniesz sam w domu.
Już po tym zdaniu wewnętrzny Kacperek zaczął skakać z radości, jednak zewnętrzny starał ię zachować powagę.
- Muszę wyjechać i zabieram tatę ze sobą.
- Ale gdzie, mamo?
- Za granicę. Nie ważne gdzie. Emil wyjdzie z więzienia za parę tygodni, ale na razie zostaniesz sam. Jesteś już duży i będziesz o siebie dbał, prawda?
- Tak mamo, obiecuję. A czy mógłbym na chwilkę wyjść?
- Tak maluszku, ale wróć za godzinkę.
- Dobrze mamusiu. - odpowiadając pocałował ją w policzek i wyszedł z domu. Szedł coraz szybciej aż jego chód zmienił się w trucht, a następnie bieg.
Jedna z najdłuższych notek na tym blogu. Co sądzicie? Lubicie długie czy wolicie króciutkie? Chciałabym żeby każdy z was napisał komentarz co mu się podoba w moim blogu a co by zmienił. Szanuję konstruktywną krytykę . <33
- przepraszam. - powiedział wystawiając rękę w jej stronę. Dziewczyna złapała się niej, a jej ciało zaczęło powoli podnosić się z ziemi. Chłopak pochylił się i wytrzepał nie widzialny kurz z jej pupy.
- Dasz mi telefon? - spytała
- Zerwij z nim. - odpowiedział patrząc jej głęboko w oczy
- Czemu?
- Bo nie pasujecie do siebie. - mówiąc to pocałował ją w czubek głowy i zaczł zmierzać w kierunku drzwi
- Gdzie idziesz?
- Do Emila
- I pozwolisz żeby mnie zabrali do Londynu? - wrzasnęła
- Nie. dlaczego? - przekręcił się w jej stronę
- Nikt poza tobą mnie tu nie chce, a jak ty wyjdziesz to mnie zabiorą.
- Przecież idę do pokoju obok - powiedział, jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Ale mialeś iść do Emila
- Emil jest w pokoju obok? - powiedział z sarkazmem
- Ale jak to.. - zaczęła - przecież.. przecież wczoraj był jeszcze na na komisariacie. aresztowany.
- Magia - szepnął chłopak ze strasznym uśmiechem na ustach, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju.
Piękna willa, w której mieszkali była pomyślnie zaprojektowana i zrobiona, mianowicie stojąc na korytarzu na piętrze słychać było nawet najcichszy szept wypowiedziany w salonie. Młody mężczyzna przechodząc z pokoju do pokoju usłyszał rozmowę, skierował się bliżej schodów, by móc więcej usłyszeć:
- Tak bardzo cie Marysiu przepraszamy, że zwaliliśmy ci taki kłopot na głowę. - Zaczął męsku głos.
- Ależ to nie był żaden problem. Źle mnie zrozumieliście. Patrysia jest bardzo miłą dziewczynką, jednak w zaistniałej sytuacji nie mogę się nią dłużej zajmować.
- Czy coś się stało, kochanie? - spytał delikatny, kobiecy głos
- Mój mąż jest w szpitalu. Natomiast Emil w areszcie.
- Jak to w areszcie? Co się stało? - spytała kobieta z oburzeniem w głosie.
- No był mały wypadek. Byłam wczoraj na policji i wpłaciłam kaucję. Jednak nie miałam tyle pieniędzy, by go wypuścili od razu, a więc dopiero wyjdzie za 2 tygodnie. Ale myślę, że mu dobrze zrobi taka nauczka.
- Hihi - zaśmiał się w myślach 17-latek i znudzony rozmową zaczął iść w stronę pokoju brata.
- Doberek staruszku. - krzyknął Emil widząc brata wchodzącego do jego pokoju.
- Ucisz się. - szepnął Kacper - Nie jest dobrze - dodał
- to znaczy? - przystojny 20-latek usiadł na swoim łóżku, a już po chwili usiadł obok niego jego młodszy brat.
- To znaczy, że z prawem nie masz już problemów, bo wszystko jest załatwione, ale matka nie chce cię znać - tak sądzę - dodał - w każdym razie nie może cię tu zobaczyć.
- Więc? - spytał
- Więc wyskakuj przez okno i wróć za 2 tygodnie
- No chyba cię jaja swędzą. - krzykną
- To na noc. Ale teraz nie możesz być w domu. Dla mamy
Po tych słowach 20-latek wstał i podszedł do okna.
- Przecież ja się zabiję jak stąd skoczę.
Po chwili stał obok niego również Kacper wyglądając przez szybę.
- Hmm.. - zaczął - to choć do mnie. U mnie jest rynna to łatwo się zsuniesz. - uśmiechnął się Kacper
- Noo okejj. - odpowiedział Emil i zaczął iść za bratem w stronę drzwi.
17-latek otworzył je, ale po sekundzie szybko je zamknął.
- Mama! - szepnął histerycznie.
- O kurwa. Zaraz tu wejdzie. Co robić, co robić..- histeria ogarnęła również starszego z braci.
- skacz!
- Sam skacz debilu
- to jakie inne wyjście? - spojrzał na niego Kacper
- Wynieś mnie. - opowiedział Emil zakładając prześcieradło na głowę.
- Jak cię nie udźwignę. - jęknął 17-latek
- Dupa kurwa. Wyciskasz więcej ode mnie. -jego twarz i całe ciało było zakryte białym materiałem.
Młodszy z braci kucnął, i łapiąc starszego za nogi przerzucił go sobie przez ramie
- Debilu! nie tak. - zeskoczył z niego Emil
- A jak? - wrzasnął szepcząc
- Pod pachę.
- To się połóż! - odepchnął go, gdy ten padł na łózko. Podszedł do niego i wziął go pod pachę. Z ledwością doszedł do drzwi.
- Z gracją.! - krzyknął Emil, a jako odpowiedź dostał wstrząs.
Po chwili drzwi się otworzyły, a z pokoju Emila wyszedł czerwony Kacper. najszybciej jak tylko mógł zaczął iść przez korytarz. Już dotykał klamki swoich drzwi, gdy usłyszał:
- Kacperku co to?
Przeklną w myślach, a po chwili odwrócił się w stronę matki.
- Pomyślałem, ze skoro Emila nie ma, to mógłbym pożyczyć jego pościel.
- Dobrze synku. - uśmiechnęła się do niego. - mógłbyś za dwadzieścia minut do mnie zejść? Chciałabym z tobą porozmawiać.
- Dobrze mamusiu. A Państwo Brooks już poszli?
- Tak. Muszą coś załatwić. przekaż Pati, zeby za godzinkę była już gotowa do wyjazdu.
- Okej mamo. Widzimy się za dwadzieścia minut. - mówiąc to nacisnął klamkę i razem z Emilem wpadł do pokoju wywalając się na jego ciało przykryte prześcieradłem.
- O mój boże. - wystraszyła się Pati.
- Żyję. - odpowiedział Kacper padając na łózko.
- I co robimy? - spytał Emil składając prześcieradło.
- Trzeba was ukryć.
- Nas? - odpowiedzieli równocześnie kierując wzroki na siebie na wzajem.
- Tak - powiedział ciężko oddychając.
- Ale gdzie? - spytała dziewczyna.
Chłopak na chwilę zamknął oczy, następnie gwałtownie je odtworzył. Z kieszeni wyjął telefon i zadzwonił gdzieś.
- jesteś w domu? - spytał
- Okej. Zostań. Zaraz bedę. - dopowiedział rzucając telefon na łózko.
- I jaki plan? - uśmiechnął się Emil.
- Ide na dół, wy pakujecie najpotrzebniejsze rzeczy i widzimy się w aucie na roku. - mówiąc to wstał i wyszedł z pokoju
- ale gdzie jedziemy? - spytała Pati.
- Mordy w kubeł i słuchać co mówię. - odpowiedział i zszedł na dół.
Po krótkiej chwili był pod drzwiami sypialni mamy i delikatnie w nie zapukał, a po chwili lekko je otworzył i wsadził głowę w powstałą szczelinę.
-mogę? -spytał grzecznie.
- Tak synku, zapraszam. - powiedziała obkręcając się na krześle od kompa.
Chłopak usiadł na łóżku i spojrzał na matkę czekając aż zacznie.
- Posłuchaj - zaczęła miło. - zostaniesz sam w domu.
Już po tym zdaniu wewnętrzny Kacperek zaczął skakać z radości, jednak zewnętrzny starał ię zachować powagę.
- Muszę wyjechać i zabieram tatę ze sobą.
- Ale gdzie, mamo?
- Za granicę. Nie ważne gdzie. Emil wyjdzie z więzienia za parę tygodni, ale na razie zostaniesz sam. Jesteś już duży i będziesz o siebie dbał, prawda?
- Tak mamo, obiecuję. A czy mógłbym na chwilkę wyjść?
- Tak maluszku, ale wróć za godzinkę.
- Dobrze mamusiu. - odpowiadając pocałował ją w policzek i wyszedł z domu. Szedł coraz szybciej aż jego chód zmienił się w trucht, a następnie bieg.
Jedna z najdłuższych notek na tym blogu. Co sądzicie? Lubicie długie czy wolicie króciutkie? Chciałabym żeby każdy z was napisał komentarz co mu się podoba w moim blogu a co by zmienił. Szanuję konstruktywną krytykę . <33
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)