- Pa pa..Pati - wyjąkała 16-latka.
W odpowiedzi usłyszała uroczy chichot przystojniaka, który sprawił że trochę się ogarnęła wracając na ziemię.
- Co taka mała ślicznotka robi na takiej imprezie? - zapytał mężczyzna popijając drinka.
- To właściwie moja impreza. - uśmiechnęła się zmieszana.
- Łoo..niezła chata.
- Znaczy, em.. - pozornie śmiała i otwarta dziewczyna nie wiedziała co ma mówić, język jej się plątał. Chłopak, mimo, że nie zupełnie w jej typie - zawsze gustowała w skate-cikach w rurkach i z grzywkami - a jednak nie mogła oderwać od niego wzroku. Serce zaczęło jej łomotać a cały świat przestał istnieć. Gdyby ktoś spytał by się o imię jej chłopaka, nie znałaby zapewne odpowiedzi. Zatracając się w oczach, przecudownych, wielkich oczach mieszanego koloru, w których widziała swoje odbicie i minę przez którą wyglądała jak wygłodniały szczeniaczek odwróciła na chwilę głowę. Zamknęła oczy i zaczęła oddychać - czego nie robiła odkąd usłyszała dźwięk tłuczonych szklanek.
- Nie to nie mój dom, ale mam dzisiaj urodziny.
- O. to wszystkiego najlepszego ślicznotko. - puścił jej oczko.
- Dzięki. - odpowiedziała speszona zakładając kosmyk włosów za ucho i spuszczając wzrok.
- Ej nie wstydź się. - Maciek kładąc wskazujący palec pod jej podbródek, spróbował unieść go w górę.
- To ile latek kończymy? Taka biba to pewnie osiemnastka.
- Nie, dopiero szesnaście. - uśmiechnęła się słodko. Powoli zaczęła wracać do siebie. Wiedziała już ile ma lat- a to sukces. - a ty ile? - spytała zaciekawiona osobą umięśnionego bruneta.
- Ja za jakieś dziewięć dni skończę dwadzieścia.
- O. Wyglądasz na osiemnaście.
- hehe, no widzisz tak jak ty. Coś nas łączy a tak krótko się znamy.
- Co tu sie dzieje? - nagle rozmowę przerwał Kacper odpychający obydwoje nastolatków stojących tak blisko siebie, że ich zwisające dłonie powoli zaczynały się łączyć.
- Nic, tylko ro..
- Łoo..kogo my tu mamy. - wypowiedź dziewczyny przerwała głośna wypowiedź 17-latka po rozpoznaniu kim jest towarzysz rozmowy. - Pati nie będziesz z nim rozmawiać. Pożegnaj się z kolegą. - złapał ją za rękę chcąc, by świetnie ubrany chłopak pomyślał, że jest jego dziewczyną.
- Młody Szałkowski, jak miło.
- Zapraszał Cię tu ktoś? Lepiej wyjdź albo Ci pomogę. - chłopak podszedł do Maćka tak blisko, że ich twarze dzieliły milimetry.
19-latek zaśmiał się cicho przechylając głowę na bok. Patrząc w podłogę delikatnie ścisnął lewe ucho w miejscu, gdzie u dziewczyn jest dziurka na kolczyki. W ułamku sekundy, trójkę nastolatków otoczyła grupka wysokich "goryli" przypominających ochroniarzy prostytutek. Oczy Pati przepełniły się strachem.
- Zapraszamy pana na zewnątrz. - powiedział jeden, zdecydowanie najgroźniejszy z towarzystwa łapiąc Kacpra za ramię. Chłopak mając na twarzy wypisany ból wyszedł prowadzony przez dwóch na zewnątrz domu. 16-latka przerażona całym wydarzeniem odprowadziła go wzrokiem. Patrząc jak powoli zmierzają w stronę drzwi. Nagle, została schwytana za przed ramię i deliaktnie pociągnięta w stronę chłopaka. Zatrzymała się dość blisko niego, jednak żadna cześć ich ciał nie dotykała się.
Maciek patrząc w szare oczy 16-latki ruszył dwa razy żuchwą co świadczyło o tym, ze żuje gumę, a po chwili powiedział:
- To na czym skończyliśmy?
- Co mu zrobicie? - przerażenie nadal nie minęło.
19-latek ponownie przeżuł, bo po chwili spytać:
- To twój chłopak?
Nastolatka szybko poruszała głową kilkanaście razy w zaprzeczalnym geście. Nie skończyła jeszcze gestu, gdy ten zawołał głośno:
-E!
dźwięk przebiegł po całym pomieszczeniu, jednak zareagowali na to jedynie osoby będące najdalej. Wszyscy chłopcy odwrócili się. Pati szybko spojrzała na Maćka. Ten wystawił w górę jeden palec, a facet trzymający Kacpra jedynie kiwnął głową i zatrzasnął mocno drzwi za sobą.
Serce jubilatki ponownie zabiło mocniej, ale tym razem nie z uczucia, a strachu przepełniającego całe jej ciało.
- Może usiądziemy? - spytał Maciej uśmiechając się przyjaźnie.
- No dobrze.
Para podeszła do zajętej kanapy, jednak wystarczył jeden gest tajemniczego nieznajomego, by była w całości wolna.
Dziewczynę to przerażało, lecz przyjazna postawa 19-latka sprawiała zupełnie inne wrażenie.
Siedząc obok niego obserwowała drzwi w których szybko pojawił się Kacper. Pati odetchnęła z ulgą widząc, że wszystko gra.
- Jesteś? - zaśmiał się młodzieniec.
- Jak widać. - odpowiedziała sympatycznie.
- Masz śliczne oczy, mówił Ci to już ktoś?
- Niee.. - odpowiedziała speszona.
- A to ślepcy. - uśmiechnął się.
- Wiesz. - zaczął - jakoś nie interesuję się młodszymi, ale dla ciebie zrobię wyjątek. Jesteś warta poznania, tak myślę.
- A ty jesteś chyba wart unikania. - wiedząc, że może tymi słowami sprawić, że sympatyczny chłopak pokaże swoje prawdziwe ja postanowiła jednak to zrobić.
- Ej.. czemu?
- No bo masz takich groźnych kolegów i wgl wszyscy się ciebie boją i jakiś taki groźny jesteś..
- Ja? Groźny? Spójrz na mnie.
Jak powiedział tak zrobiła. Na serio to głupie co myśli, bo wyglądał jak przeciętny nastolatek. Ale jego towarzystwo, i to, jak zwolnił kanapę dawała do myślenia.
- Wyglądasz na miłego.
- No i przecież taki jestem. Nie gwałcę, nie zabijam. A chłopaki są z siłowni, dlatego tak wyglądają.
- A czemu wyciągnęli Kacpra na zewnątrz?
- Bo się chapał. Tak tylko udają groźnych. Tak na prawdę są milutcy - ostatnie zdanie wyszeptał jej do ucha- ale cii.. - przyłożył palec do swoich ust.
Obydwoje się zaśmiali.
- A czemu się wszyscy ciebie boją?
- Boją? Dlaczego tak uważasz?
- Bo uciekli gdy podszedłeś?
- nie boją tylko szanują i chcąc się podlizać więc są mili.
- Po co?
- To rozmowa na inny raz. - uśmiechnął się biorąc ostatniego łyka drinka.
- Muszę zapalić, ale nie chce Cię tu zostawić. Czy miałabyś ochotę mi potowarzyszyć w tym? - wstając wystawił do niej dłoń i ukłonił się na podobieństwo postaw mężczyzn proszących dawniej kobiety do tańca.
- Wszyscy palą w środku. Dlaczego ty nie?
- Bo jestem świetnie wychowany. - uśmiechnął się szeroko pokazując swoje idealnie białe zęby.
- No dobrze. - uśmiechnęła się kładąc swą mała dłoń na jego. Chłopak ścisnął ją delikatnie i pomógł wstać z kanapy. Po chwili byli już na dworze. Podeszli do granatowego i sportowego auta, które Maciek otworzył, by wyjąć z niego paczkę malboro. Była to nowa paczka o czym świadczyła folijka dookoła. Wyjął jedną szlugę i umieścił ją między wargami. Było ciemno i dość zimno. Pati odruchowo położyła dłonie na ramionach, na których po chwili poczuła delikatny materiał jednsowej koszuli 19-latka. Spojrzała na niego. Nadal trzymał niezapalonego papierosa w ustach, ale mimo to uśmiechnął się do niej szczerze. Zabierając dłonie z jej ramion włożył je do kieszeni i wyjął zapalniczkę. Zamykając oczy rozpalił papierosa i mocno się nim zaciągnął, by po chwili wypuścić dym w drugą stronę aby nie zaśmierdzieć dziewczyny.
- Paliłaś kiedyś?
- Pati zaprzeczyła kręcąc głową.
- Masz, spróbuj. - dał jej swojego, rozpalonego papierosa.
- Sama nie wiem. - przełożyła usta na jedną stronę biorąc przedmiot w dwa palce.
- No dawaj. Włóż to między wargi i wciągnij mocno powietrze.
Jak powiedział tak zrobiła. Zaciągnęła się mocno i oddała mu papierosa zaczynając się dusić. Maciek zaciągnął się i nie wypuszczając dymu z ust pocałował nastolatkę delikatnie i subtelnie. Na chwilę przestała się dusić. Po tym para podniosła głowy do góry i wypuściła dym w niebiosa.
- Przepraszam - szepnął Maciej. - nie mogłem się powstrzymać.
Nastolatka jedynie uśmiechnęła się. Już otworzyła usta, by coś odpowiedzieć, gdy usłyszała głośną syrenę policyjnych radiowozów wjeżdżającego na posesję Szałkowskich. Wybiegło z nich 4 policjantów trzymając broń przed sobą i wbiegło do domu. Nagle, z otwartego okna salonu wyskoczył Kacper, za nim Kamil a z góry Emil i krzycząc by para wsiadała do auta podbiegli do nich.
Granatowe auto opuściło podwórko kierowane przez Maćka, obok którego siedział Emil a z tyłu Kacper, Kamil i Pati i z prędkością ponad 100 km na godzinę zaczęło uciekać przed ścigającymi ich radiowozami jadącymi w bezpiecznie dalekiej, ale jednak odległości od nich.
Jeśli nie będzie pod tą notką przynajmniej 25 KOMENTARZY, to możecie ją uważać za OSTATNIĄ.
czwartek, 29 sierpnia 2013
sobota, 17 sierpnia 2013
Przygotowania.
Gdy tylko Pati zapadła głęboki sen, Kacper wyślizgnął się spot uścisku jej ramion. Powoli, na palcach dostał się do szafki nocnej na której leżał różowy iPhone. Delikatnie go wziął, po czym wyszedł z pokoju. By uniknąć nie potrzebnych komplikacji wynikających z pobudki Pati postanowił zejść do salonu. Trzymając swój telefon zawsze przy sobie zaczął przepisywać numery. Młoda dziewczyna zapisując nazwy numerów używała emotikonek. Dzięki temu 17-latek wiedział, kto jest przez nią mile widziany na imprezie. - były to osoby z " :)" , " ;* " i " <3 " przy imieniu.
przepisując te pare dziesiąt numerów postanowił wrócić na górę. Jutro miał cały dzień na dzwonienie i organizację. Jednak korzystając z okazji, która mogła się już więcej nie trafić postanowił napisać jednego, malutkiego smsa:
Chłopak był z siebie bardzo dumny. A teraz pasowałoby skorzystać z okazji, że piękna 15-latka śpi w jego domu. W domu w którym są zupełnie sami. Wsuwając się pod kołdrę i kładąc na placach tusz obok śpiącej piękności, jednym płynnym ruchem sprawił, że leżała teraz na nim. Zrobił to jednak tak delikatnie, że nie przebudziła się. Nadal spała słodko i niewinnie. To sprawiło, że Kacper nie miał serca ją budzić, a tym bardziej wykorzystać do zaspokojenia własnych potrzeb.
- Ciekawe o czym śni. - powiedział szeptem uśmiechając się do młodej. Wgl nie czuł jej ciężaru, a jego serce oblało ciepło, którego dawno nie czuł.
- Będziesz jeszcze moja. Tylko moja. - szepnął jej do ucha. A bawiąc się jej włosami dodał "Nie pozwolę nikomu Cię zniszczyć"
- Kaaaaaaacpeeeeerku. - chłopak usłyszał słodki głosik, który się do niego zbliżał. Po chwili zapachniało mu świeżym pieczywem. Otwierając oczy ujrzał tacę, leżącą obok niego, a której parowała jajecznica z bekonem.
- Smacznego. - powiedział cichy głosik z drugiej strony pysznego dania.
- To dla mnie? - uśmiechnął się spoglądając na 15-latkę.
- Wszystko. - szepnęła.
- Ooo niee.. - jedną ręką usadowił sobie zgrabną pupcie dziewczyny na swoim brzuchu przodem do tacy.
- Jesz ze mną. - uśmiechnął się wychylając się tak, by móc spojrzeć jej w oczy.
Dziewczyna uśmiechając się, wzięła świeżą kajzerkę i wepchnęła ją do buzi Kacpra śmiejąc sie przy tym w niebo głosy.
- Śmieszne. - skomentował wyciągając to i biorąc jedynie gryza.
- No ba. - uśmiechnęła się Pati, i zaczeła jeść jajecznicę. - gdzie jest mój telefon? - spytała z pełną buzią.
- Tutaj. - chłopak przytrzymując mocno w pasie nastolatkę wychylił się i sięgnął po różowiaka leżącego tam, gdzie i poprzednio. Podał go jej.
- O Michał napisał. - zaczęła uśmiechając się, a po przeczytaniu smsa dodała ze zmieszaną miną. - dziwne..
Nie dając Kacprowi możliwości nawet zapytania o co chodzi, przyłożyła nowoczesne urządzenie do ucha i czekała na coś kontynuując jedzenie śniadanka.
- O. Michał! O co chodzi? - kończąc tą wypowiedź położyła telefon na pościeli i jadła dalej. Po chwili ze słuchawki wydobył się dźwięk męskiego głosu:
- To koniec. Żegnam cię.
- Dlaczego? - spytała tak, jak by nie zależało jej na niczym a rozmawiała o obiedzie.
- Bo mnie zdradziłaś szmato. Przespałaś się z nim.
- Bo się bał. - po wypowiedzeniu tych słów Kacper się zarumienił.
- Gówno mnie to obchodzi. Zdradziłaś mnie. To koniec. - po tym zabrzmiały trzy, krótkie sygnaliki świadczące o zakończeniu rozmowy.
Kacper ze ździwieniem patrzył na dziewczynę, a ta gdy tylko to zauważyła powiedziała:
- I tak za godzinę będzie chciał bym do niego wróciła.
- Okeej.. - odparł Kacper i spojrzał na zegarek. Było po 11. - Może już chodźmy. Nie chciałbym podpaść twoim rodzicom.
- Mmm..racja. - odparła Pati oblizując się po zjedzonym śniadaniu i wstała z przyjaciela.
Obydwoje ubrali się w błyskawicznym tempie i gdy już otwierali drzwi by wyjść z domu zderzyli się z Emilem.
- Gdzieś ty był całą noc? - spytała Pati.
- Skąd wiesz że mnie nie było całą noc? - ponętnie poruszał brwiami spoglądając na brata. Jednak gdy ten zrobił minkę smutnego pieska spuszczając głowę i nią kręcąc w zaprzeczającym geście postanowił nie kontunuować tematu, tylko odpowiedzieć na zadane pytanie:
- Uuuu Elci.
- Ruchałeś matkę Kamila?! - wrzasnęła Pati.
- Mhmm.. - odpowiedział z dumą 20-latek.
Dziewczyna spojrzała na Kacpra ze zdziwieniem.
- Porozmawiaj z bratem. Czekam przy aucie.
- Ale my nie jedziemy autem.
- Jedziemy!
- Okej. jedziemy. - wystawił dłonie przed siebie w obronnym geście, po czym dziewczyna zniknęła za drzwiami.
- Załatwiłeś coś? - spytał Kacper szybko.
- Towar?
- No
- Jeszcze nie. - 20-latek podrapał się w głowę z zakłopotaniem.
- To na co kurwa czekasz? - młodszy brat chciał krzyknąć, ale ponieważ zmuszony był do używania szeptu zrobił to nieco ciszej.
- Dobra. Załatwie to, okej?
- Mam nadzieje. - powiedział groźno Kacper i minął brata uderzając go z bara.
- Kacper!
- Co? - odwrócił się szybko.
- Weź moje prawko. - dał mu.
Chłopak biorąc wszystkie potrzebne dokumenty wyszedł z domu i wszedł do samochodu. Odpalił go i zaczął jechać w stronę domu przyjaciółki. Jechali w ciszy, gdyż młodociany kierowca chciał zachować ostrożność, by tylko policja go nie złapała.
Oczywiście mandat to dla niego nie problem. Pieniędzy to on ma jak lodu. Najbardziej bał się tego, że będzie miał zabroniony wyrób prawka. To nie było by za szczęśliwe, gdyż samochody są całym jego życiem.
- Kacper czemu stanąłeś? Mój dom jest przecznicę dalej.
- Wiem. - odpowiedział naturalnie odpinając pasy i opuszczając pojazd.
- Ale dlaczego? Teraz musimy iść. - Pati zaczęła za nim biec. Krok 17-latka był o wiele za szybki, by krucha dziewczyna była w stanie mu dorównać.
- A chciałabyś żeby twoi starzy widzieli że jeździsz ze mną takim autem?
- A co z tym autem jest nie tak?
- Z autem nic. Ale tak się składa, że ja nie mam prawka.
- To dlaczego jeździsz? - wrzasnęła zatrzymując się. Jednak ten czy nie zrobił na jej przyjacielu żadnego wrażenia. Szedł dalej wpatrzony tępym wzrokiem w dal.
- Bo żyje poza prawem. - odpowiedział z kamienną twarzą coraz bardziej oddalając się od dziewczyny.
- Dlaczego tak mnie traktujesz?
- Bo mnie wkurwiasz. Rusz tą dupę i chodź bo nie mam czasu na ciebie czekać. - Tak. To było częścią planu. Kacper chciał zniechęcić do siebie Pati. Właśnie tu, właśnie teraz. Nie była ona nauczona wyrozumiałości, a jego działanie szybko miało sprawić urażenie. Tak też się stało. Obrażona dziewczyna weszła do domu. Zachowanie to nie leżało w naturze 17-latka. a tym bardziej nie jest taki dla kobiet które kocha. Ale jak to mówią: cel uświęca środki. Każde jego słowo, czy czyn było idealnie zaplanowane:
- O hej Kacperku. - uśmiechnęła się pogodnie, a po chwili ściszyła swój ton do tego stopnia, że zaczęła szeptać. : - I jak z tą kolacją dla Pati?
- Zajmuje się tym. - uśmiechnął się.
- A może powiesz mi co myślisz? Bo tak z Jerzym ostatnio rozmawialiśmy, i myślimy, że może pojechalibyśmy na jeden dzień do Anglii tam na przesłuchanie do tego X factora. Co ty na to?
- Pati śpiewa?
- Tak. I to całkiem nieźle.
- Na pewno się ucieszy. - uśmiechnął się sztucznie chcąc już wracać. Nastolatek bał się trochę, że nie wyrobi się ze wszystkim.
- Oczywiście chcemy byś pojechał z nami.
- Z przyjemnością. To jeszcze pogadamy o tym bo muszę już wracać. Miłego dnia.
Nie czekając na odpowiedź wyszedł z domu. Po chwili był już u siebie. Siadając na kanapie obok brata zaczął dzwonić zapraszając ludzi. Obydwaj bracia skończyli telefonował gdy już zapadł zmrok. Podzial obowiązków był prosty: Kacper - goście, Emil - prowiant. Obejmowało to za równo jedzenie, napoje jak również i alkohol, papierosy i...
- Dobra mały. Ja muszę jeszcze coś załatwić na mieście. - powiedział Emil zakładając buty.
- O tej godzinie?
- Jep.
- Tylko nie nawal. Ja idę spać. Dobranoc.
- Siema!
Kacper wszedł do swojego pokoju. Zdjął z siebie wszystkie ubrania, i włożył je do kosza na brudy w rogu pokoju. Nagi wszedł w drzwi, a po chwili jego umięśnione ciało zaczął oblewać strumień gorącej wody. Stał nieruchomo z zamkniętymi oczami podczas gdy całe pomieszczenie wypełniła para. Chłopak nie pamiętał żeby kiedykolwiek wcześniej zależało mu na czymś tak bardzo jak na tej imprezie. Może dlatego, że może ona był jego wrotami to pięknego i szczęśliwego życia.Niesie również za sobą wiele korzyści:
przepisując te pare dziesiąt numerów postanowił wrócić na górę. Jutro miał cały dzień na dzwonienie i organizację. Jednak korzystając z okazji, która mogła się już więcej nie trafić postanowił napisać jednego, malutkiego smsa:
do: Michałek ;**
Siema geju. To ja- Kacper. Pamiętasz mnie <3
Chciałem Ci tylko powiedzieć, że twoja dziewczyna właśnie śpi koło mnie. NAGO. Ale to,że śpi to nic w porównaniu do tego, co robiliśmy wcześniej. ;P
Dobrej nocy. Całuski ;**
- Ciekawe o czym śni. - powiedział szeptem uśmiechając się do młodej. Wgl nie czuł jej ciężaru, a jego serce oblało ciepło, którego dawno nie czuł.
- Będziesz jeszcze moja. Tylko moja. - szepnął jej do ucha. A bawiąc się jej włosami dodał "Nie pozwolę nikomu Cię zniszczyć"
- Kaaaaaaacpeeeeerku. - chłopak usłyszał słodki głosik, który się do niego zbliżał. Po chwili zapachniało mu świeżym pieczywem. Otwierając oczy ujrzał tacę, leżącą obok niego, a której parowała jajecznica z bekonem.
- Smacznego. - powiedział cichy głosik z drugiej strony pysznego dania.
- To dla mnie? - uśmiechnął się spoglądając na 15-latkę.
- Wszystko. - szepnęła.
- Ooo niee.. - jedną ręką usadowił sobie zgrabną pupcie dziewczyny na swoim brzuchu przodem do tacy.
- Jesz ze mną. - uśmiechnął się wychylając się tak, by móc spojrzeć jej w oczy.
Dziewczyna uśmiechając się, wzięła świeżą kajzerkę i wepchnęła ją do buzi Kacpra śmiejąc sie przy tym w niebo głosy.
- Śmieszne. - skomentował wyciągając to i biorąc jedynie gryza.
- No ba. - uśmiechnęła się Pati, i zaczeła jeść jajecznicę. - gdzie jest mój telefon? - spytała z pełną buzią.
- Tutaj. - chłopak przytrzymując mocno w pasie nastolatkę wychylił się i sięgnął po różowiaka leżącego tam, gdzie i poprzednio. Podał go jej.
- O Michał napisał. - zaczęła uśmiechając się, a po przeczytaniu smsa dodała ze zmieszaną miną. - dziwne..
Nie dając Kacprowi możliwości nawet zapytania o co chodzi, przyłożyła nowoczesne urządzenie do ucha i czekała na coś kontynuując jedzenie śniadanka.
- O. Michał! O co chodzi? - kończąc tą wypowiedź położyła telefon na pościeli i jadła dalej. Po chwili ze słuchawki wydobył się dźwięk męskiego głosu:
- To koniec. Żegnam cię.
- Dlaczego? - spytała tak, jak by nie zależało jej na niczym a rozmawiała o obiedzie.
- Bo mnie zdradziłaś szmato. Przespałaś się z nim.
- Bo się bał. - po wypowiedzeniu tych słów Kacper się zarumienił.
- Gówno mnie to obchodzi. Zdradziłaś mnie. To koniec. - po tym zabrzmiały trzy, krótkie sygnaliki świadczące o zakończeniu rozmowy.
Kacper ze ździwieniem patrzył na dziewczynę, a ta gdy tylko to zauważyła powiedziała:
- I tak za godzinę będzie chciał bym do niego wróciła.
- Okeej.. - odparł Kacper i spojrzał na zegarek. Było po 11. - Może już chodźmy. Nie chciałbym podpaść twoim rodzicom.
- Mmm..racja. - odparła Pati oblizując się po zjedzonym śniadaniu i wstała z przyjaciela.
Obydwoje ubrali się w błyskawicznym tempie i gdy już otwierali drzwi by wyjść z domu zderzyli się z Emilem.
- Gdzieś ty był całą noc? - spytała Pati.
- Skąd wiesz że mnie nie było całą noc? - ponętnie poruszał brwiami spoglądając na brata. Jednak gdy ten zrobił minkę smutnego pieska spuszczając głowę i nią kręcąc w zaprzeczającym geście postanowił nie kontunuować tematu, tylko odpowiedzieć na zadane pytanie:
- Uuuu Elci.
- Ruchałeś matkę Kamila?! - wrzasnęła Pati.
- Mhmm.. - odpowiedział z dumą 20-latek.
Dziewczyna spojrzała na Kacpra ze zdziwieniem.
- Porozmawiaj z bratem. Czekam przy aucie.
- Ale my nie jedziemy autem.
- Jedziemy!
- Okej. jedziemy. - wystawił dłonie przed siebie w obronnym geście, po czym dziewczyna zniknęła za drzwiami.
- Załatwiłeś coś? - spytał Kacper szybko.
- Towar?
- No
- Jeszcze nie. - 20-latek podrapał się w głowę z zakłopotaniem.
- To na co kurwa czekasz? - młodszy brat chciał krzyknąć, ale ponieważ zmuszony był do używania szeptu zrobił to nieco ciszej.
- Dobra. Załatwie to, okej?
- Mam nadzieje. - powiedział groźno Kacper i minął brata uderzając go z bara.
- Kacper!
- Co? - odwrócił się szybko.
- Weź moje prawko. - dał mu.
Chłopak biorąc wszystkie potrzebne dokumenty wyszedł z domu i wszedł do samochodu. Odpalił go i zaczął jechać w stronę domu przyjaciółki. Jechali w ciszy, gdyż młodociany kierowca chciał zachować ostrożność, by tylko policja go nie złapała.
Oczywiście mandat to dla niego nie problem. Pieniędzy to on ma jak lodu. Najbardziej bał się tego, że będzie miał zabroniony wyrób prawka. To nie było by za szczęśliwe, gdyż samochody są całym jego życiem.
- Kacper czemu stanąłeś? Mój dom jest przecznicę dalej.
- Wiem. - odpowiedział naturalnie odpinając pasy i opuszczając pojazd.
- Ale dlaczego? Teraz musimy iść. - Pati zaczęła za nim biec. Krok 17-latka był o wiele za szybki, by krucha dziewczyna była w stanie mu dorównać.
- A chciałabyś żeby twoi starzy widzieli że jeździsz ze mną takim autem?
- A co z tym autem jest nie tak?
- Z autem nic. Ale tak się składa, że ja nie mam prawka.
- To dlaczego jeździsz? - wrzasnęła zatrzymując się. Jednak ten czy nie zrobił na jej przyjacielu żadnego wrażenia. Szedł dalej wpatrzony tępym wzrokiem w dal.
- Bo żyje poza prawem. - odpowiedział z kamienną twarzą coraz bardziej oddalając się od dziewczyny.
- Dlaczego tak mnie traktujesz?
- Bo mnie wkurwiasz. Rusz tą dupę i chodź bo nie mam czasu na ciebie czekać. - Tak. To było częścią planu. Kacper chciał zniechęcić do siebie Pati. Właśnie tu, właśnie teraz. Nie była ona nauczona wyrozumiałości, a jego działanie szybko miało sprawić urażenie. Tak też się stało. Obrażona dziewczyna weszła do domu. Zachowanie to nie leżało w naturze 17-latka. a tym bardziej nie jest taki dla kobiet które kocha. Ale jak to mówią: cel uświęca środki. Każde jego słowo, czy czyn było idealnie zaplanowane:
- Pati się obrazi i od razu pobiegnie do swojego pokoju nie żegnając się z nim ale nie dbając gdzie go zostawiła - ZROBIONE
- Będzie mógł na spokojnie porozmawiać z panią Brooks. - ZACZĘTE
- 15-latka będzie obrażona, więc nie będzie próbować się z nim kontaktować, dzięki czemu będzie mógł w spokoju przygotowywać imprezę dla niej.
- I na koniec jako przeprosiny zaprosi ją na kolację. Na kolację która przez przypadek przeniesie się z drogiej restauracji do jego willi, a dwójka ludzi zmieni swoją liczność na parę setek.
- O hej Kacperku. - uśmiechnęła się pogodnie, a po chwili ściszyła swój ton do tego stopnia, że zaczęła szeptać. : - I jak z tą kolacją dla Pati?
- Zajmuje się tym. - uśmiechnął się.
- A może powiesz mi co myślisz? Bo tak z Jerzym ostatnio rozmawialiśmy, i myślimy, że może pojechalibyśmy na jeden dzień do Anglii tam na przesłuchanie do tego X factora. Co ty na to?
- Pati śpiewa?
- Tak. I to całkiem nieźle.
- Na pewno się ucieszy. - uśmiechnął się sztucznie chcąc już wracać. Nastolatek bał się trochę, że nie wyrobi się ze wszystkim.
- Oczywiście chcemy byś pojechał z nami.
- Z przyjemnością. To jeszcze pogadamy o tym bo muszę już wracać. Miłego dnia.
Nie czekając na odpowiedź wyszedł z domu. Po chwili był już u siebie. Siadając na kanapie obok brata zaczął dzwonić zapraszając ludzi. Obydwaj bracia skończyli telefonował gdy już zapadł zmrok. Podzial obowiązków był prosty: Kacper - goście, Emil - prowiant. Obejmowało to za równo jedzenie, napoje jak również i alkohol, papierosy i...
- Dobra mały. Ja muszę jeszcze coś załatwić na mieście. - powiedział Emil zakładając buty.
- O tej godzinie?
- Jep.
- Tylko nie nawal. Ja idę spać. Dobranoc.
- Siema!
Kacper wszedł do swojego pokoju. Zdjął z siebie wszystkie ubrania, i włożył je do kosza na brudy w rogu pokoju. Nagi wszedł w drzwi, a po chwili jego umięśnione ciało zaczął oblewać strumień gorącej wody. Stał nieruchomo z zamkniętymi oczami podczas gdy całe pomieszczenie wypełniła para. Chłopak nie pamiętał żeby kiedykolwiek wcześniej zależało mu na czymś tak bardzo jak na tej imprezie. Może dlatego, że może ona był jego wrotami to pięknego i szczęśliwego życia.Niesie również za sobą wiele korzyści:
- Uśmiech na twarzy Pati
- Otwarcie jej serca.
- Być może zauważy jak bardzo ją kocha i jak mu na niej zależy.
- Może w końcu rzuciłaby tego swojego pożal się boże Michasia. - chociaż w sumie to przecież zerwali.
- Może w końcu spędzić z nią wymarzoną noc.
- Napije się i najara.
- Zdobędzie szacunek wśród licealistów organizując najlepszą imprezę ever.
---
Kacper stojąc w salonie ubrany w błękitną koszulę w kratę z odpiętymi dwoma guzikami u góry i podwiniętymi rękawami do łokci oraz w czarnych, dość obcisłych spodniach stał podziwiając swoje dzieło. Koło niego stał Emil z rękoma w kieszeni.
- Gdzie byłeś w nocy? - spytał młodszy z braci nie odrywając wzroku od alkoholu i żarcia porozwalanych w każdym możliwym miejscy na pierwszym poziomie ich willi w skład czego wchodził ogromny salon łączący się z kuchnią oraz mały, zamknięty pokój gościnny.
- Musiałem coś załatwić.
- Co? - młody Szałkowski skierował tym razem swoje spojrzenie na brata. Ten wyciągając ręce z kieszeni pokazał mu garście małych woreczków, a w nich biały proszek oraz tabletki.
Kacper otworzył oczy ze zdziwienia.
- Będę dziś twoim prywatnym dilerem. - uśmiechnął się i wsunął zawartości garści z powrotem do głębokich kieszeni.
- Okej. Ja już będę jechać po Pati. A i pamiętaj. Ruchają sie na dole. Na górze nie ma wstępu.
- A ja? - spytał cicho i słodko 20-latek.
- Ty to możesz bracie wszystko. - zaśmiał się Kapi i wyszedł z domu.
Po chwili stanął jak wryty. Na jego posesje zaczęły wjeżdżać auta. Już stało ich około 15. A ze środka zaczęło wychodzić multum ludzi w różnym wieku. Zaczynając od 13, a kończąc na 30.
Każdy trzymał w ręku wino, lub piwa. Kacper nie mógł uwierzyć w to wszystko. UDAŁO SIĘ! Mijając ludzi dumny wsiadł do auta i z piskiem opon wyruszył w stronę mieszkania Patrycji.
Zapukał parę razy w drewniane drzwi, po czym pewnie złapał za klamkę i wszedł do środka. W przedpokoju, oparta o ścianę stała jubilatka.
- Witaj księżniczko. - uśmiechnął się do niej.
- Czego chcesz? - stojąc tak z ramionami zaplecionymi na piersi wpatrywała się w niego smutnym wzrokiem.
- Czego chce? Ciebie. Ale nie po to tu przyszedłem. Masz 15 minut na ubranie się, bo jedziemy na kolację.
- Nie mam zamiaru z tobą nigdzie jechać.
- Ale to tak na przeprosiny. - przybliżył się do niej. - a poza tym nie codziennie kończy się 16 -latek, co nie? - mówiąc to patrzył jej głęboko w oczy, a swoją dłoń wsunął na jej policzek pod brązowymi lokami. Zaczął się powoli przybliżać, jednak opamiętując się w ostatniej chwili musknął jedynie jej policzek, po czym szepnął:
- pośpiesz się.
- Yhh - 16-latka warknęła i odwróciwszy się na pięcie poszła do swojego pokoju.
Chłopak postanowił się nigdzie nie ruszać i z telefonem w ręku odliczyć te 15 minut a później wbić do jej pokoju. Kto wie. Może zamiast kończyć wspaniałym zdarzeniem ten wieczór da radę nim go zacząć?
Widząc, że dziewczyna ma jeszcze 10 minut postanowił napisać smsa do Kamila informując go o tym, że jest upoważniony pilnować towarzystwa oraz górnego piętra domu.
Po chwili młody mężczyzna usłyszał chrząknięcie dobiegające z drugiego końca korytarza w którym stał.
- I jak wyglądam? - dziewczyna ubrana w bordową sukienkę bez ramiączek oraz kończącą się tuż za pośladkami obkręciła się wokół siebie, podczas czego jej włosy, w postaci spiral uniosły się i zawirowały razem z nią. Stopy miała udekorowane w piękne, czarne i mega wysokie szpilki.
- Jesteś piękna. - powiedział 17-latek po chwili zawału. Nie potrafił oderwać wzroku od dziewczyny. Była taka idealna.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się podchodząc do przyjaciela. -Idziemy?
- Tak tak. - ocknął się Kacper. - Jesteś sama?
- Nom. Mama pojechała po coś na lotnisko. Pewnie odebrać tatę.
- Pewnie. - wciąż nie oderwał od niej wzroku. Była również taka możliwość, że od momentu pojawienia się dziewczyny w holu nie mrugnął ani razu.
"ogarnij się chłopie, ogarnij. " - powtarzał sobie w myślach schodząc po schodach w dół i zmierzając do auta w którym nie raz, zupełnie przez przypadek, chcąc zmienić biegi, łapał za kolano 16-latki okryte jedynie rajstopą.
Jakimś cudem udało im się dotrzeć na miejsce.
- Czemu tu przyjechaliśmy? Przecież miałeś mnie zabrać na kolację.
- No tak ale.. - chłopak nie rozważył wcześniej tego pytania, więc jak najszybciej szukał w głowie logicznego wytłumaczenia dlaczego tu przyjechali. - dlatego że.. - grał na czas, aż w końcu uśmiechnął się co świadczyło, że ma pomysł:
- Dlatego że pojedziemy taksówką. Nie mogę autem przecież.
- No tak. - uśmiechnęła się dziewczyna. - Ale po co wchodzimy do domu skoro mamy jechać?
- Dlatego że.. - w tym momencie nacisnął klamkę, a cały dom ludzi wrzasnął: NIESPODZIANKA!
- O jezu! Kacper. - Pati od razu rzuciła się na szyję przyjaciela ściskając do mocno ze szczęścia.
Chłopak czując, że się dusi zaczął się śmiać. Weszli do środka.
- Rozgość sie. - uśmiechnął się do dziewczyny, a sam szybko poszedł na górę.
Ludzie nie zwracali za bardzo uwagi na to, że była to impreza dla niej. Zajęci byli rozmową, tańcem oraz piciem. Dziewczyna idąc tyłem usłyszała w pewnym momencie dźwięk tłuczącego się szkła. Zacisnęła powieki. Wzięła głęboki oddech i odwróciła się chcąc sprawdzić jak wielkich szkód narobiła. Wtem przed jej oczami ukazała się męska sylwetka, dość umięśniona i przystojna. Chłopak miał na oko 19, może 20 lat. Ubrany był w czarną bokserkę, na którą zarzucona była jeansowa koszula. Nogi przykrywały jasno brązowe, lub nawet beżowe spodnie. Jego lekko zadarty nos dodawał mu uroku. Miał magiczne i niespotykane oczy. Dwukolorowe - brązowo zielone. Brązowe włosy były krótko ścięte, po bokach nieco bardziej, a z różowych ust wygiętych w uśmiech wydobył się dźwięk męskiego głosu:
- Maciek
sobota, 10 sierpnia 2013
Romantyczny wieczór
- A co ma Michał do tego? Przecież zerwaliście.
- No właśnie niee.. - nastolatka podrapała się po głowie.
- Ahaa..
Młodzi przyjaciele w milczeniu doszli do domu Pati.
- Już jestem! - krzyknęła wchodząc do mieszkania.
- U mnie. Przepraszam, że tak długo.
- O nic się nie stało Kacperku. Choć. - matka dziewczyny wyszła z kuchni.
- A gdzie pani mąż?
- Musi załatwić jakieś formalności, wróci dopiero jutro.
- Aham. - 17-latek usiadł przy stole. Chciał jakoś się spytać, czy córka kobiety mogła by u niego nocować, ale nie wiedział jak się do tego zabrać.
- Dlaczego Pati ma karę?
- Bo spotyka się z nie odpowiednimi ludźmi.
- Uważa pani, że jestem nieodpowiedni?
- Nie, ty nie.
- Więc kto? - kontynuował temat chcąc zmierzyć do swojego celu.
- Michał.
- Ale przecież Michała tu nie ma. Jest w Anglii, a my w Polsce.
Kobieta widocznie zaczęła rozważać słowa chłopaka. Ten nie czekając długo spytał:
- Czy byłaby możliwość, by pani córka dziś nocowała u mnie?
- Nie. Nie ma takiej możliwości.
- Bo?
- Bo twojej mamy nie ma i nie będziecie mieć opieki.
- Mój 20 letni brat jest. Pati będzie bezpieczna, obiecuję. - mówiąc to wstał i podszedł do matki swojej przyjaciółki.
- No dobrze. Ale tylko dla tego że Ci ufam. Nie zmarnuj tego. - powiedziała groźnym tonem a po chwili zaśmiała się.
- Dziękuję. To ja może zajrzę co u niej. - zaczął powoli wychodzić z kuchni, gdy nagle się odwrócił.
- Coś nie tak?
- Nie.. właściwie to tak.
Gospodyni spojrzała na niego pytająco.
- Bo mała ma za dwa dni urodziny.
- Tak wiem.
- I chciałbym ją zabrać na kolację z tej okazji. Czy byłby to jakiś kłopot?
- Nie. Myślę że nie. - kobieta uśmiechnęła się serdecznie.
- Dziękuję. A! i proszę nic nie mówić Pati.
Pani Brooks przekręciła niewidzialnym kluczykiem swoje usta, a następnie "rzuciła" go za siebie.
Kacper pobiegł w stronę pokoju 15-latki. Gdy był już coraz bliżej zaczął słyszeć jej głos. Jakby z kimś rozmawiała, a wręcz kłóciła się. Jednak nie było słychać głosu drugiego z rozmówców. Po uchyleniu drzwi i wejściu do pokoju chłopak zorientował się, że rozmawiała przez telefon. Śliczna nastolatka leżała na łóżku ślepo wpatrując się w śnieżno biały sufit. Kapi położył się obok i wpatrując się w nią zaczął przysłuchiwać się rozmowie. Słyszał wszystko dzięki podgłoszonemu telefonowi dziewczyny, jak również dosyć głośnych krzykach jej chłopaka które sprawiły, że w pewnym momencie z kącika oka nastolatki spłynęła łza. Nie zdążyła ona jednak dopłynąć do jej ucha, ponieważ leżący przy niej przyjaciel szybko i starannie ją wytarł.
- Nic nie zajdzie. Nie jestem suką. - powiedziała skruszona do telefonu. - Obiecuję Ci. - usiadła.
Będąc w tej pozycji odcięła młodemu Szałkowskiemu możliwość słuchania. Ten natomiast musiał tak zostać by nie wyszło że podsłuchuje. Położył jedynie dłoń na plecach szczupłej Angielki by przypomnieć jej, że jest tu i ją wspiera. Ta spojrzała na niego i cicho szepnęła:
- zgodziła się?
- tak. - odszepnął Kacper.
Pati zamknęła oczy, wzięła głęboki oddech a po chwili wrzasnęła do telefonu:
- Nie pytam Cię o pozwolenie tylko Ci oświadczam że śpię u Kacpra. Do widzenia. !
17-latek uśmiechnął się i zaczął bić brawo.
- Zamknij się. - rozkazała wstając. - Idziesz czy nie? - dodała dochodząc do drzwi.
- A Piżamka? - chłopak uśmiechnął się kładąc ręce pod głowę.
- Będę spała bez.
- Jest! - krzyknął uradowany i wstał w mgnieniu oka.
- Żart.
- Suka.
- Z ciebie. - zaśmiała się 15-latka otwierając szafę. Wyciągnęła z niej plecak i włożyła do niego parę rzeczy.
- Gotowa? - spytał zniecierpliwiony licealista.
- Jep. Cześć mamo! - krzyknęła się zakładając buty na przedpokoju.
- Cześć córciu. Tam grzeczna bądź!
Nastolatkowie wyszli z mieszkania. Szli w milczeniu od czasu do czasu popychając się.
- Jeść mi się chce. - skrzywił się chłopak łapiąc się za brzuch gdy już byli pod domem.
- To coś ugotujemy.
- No chyba ty, a ja będę cie obserwować.
- Ale ja nie umiem. - zasmuciła się.
- Ja też nie.
- trudno. Jak umrzemy to razem. - złapała go za rękę i we dwoje weszli do domu.
Kładąc plecak nastolatki na kanapie od razu zmierzyli w stronę kuchni.
- To robimy kolacje, obiad czy śniadanie?
- Wszystko. - uśmiechnęła się Pati i otworzyła lodówkę wyciągając z niej warzywa.
- Tylko nie warzyyyyyyywa. - jęknął niczym kapryśne dziecko.
- Zjesz. - groźny wzrok dziewczyny gdyby mógł, to pozabijałby wszystkie żyjące stworzenia w odległości stu kilometrów.
- Dobrze mamo. - mówiąc to podszedł do plecaka 15-latki. Wziął go w rękę i poszedł z nim na gorę do swojego pokoju. Zamykając za sobą drzwi wysypał wszystkie znajdujące się w nim rzeczy na łóżko. Niestety nie znalazł szukanego przedmiotu - telefonu. Z powrotem spakował wszystkie rzeczy i zszedł na dół.
- Jak Ci idzie?
- Nudno tak samej.
- Ołki. - podszedł do szafki i wyjął z niej parę paczek różnorodnych słodyczy, które wszystkie wsypał do miski pełnej warzyw i owoców.
- Coś ty zrobił!. - krzyknęła zmieniając głos na męski i potężny.
- Gotuje?
- Yyy.. no chyba nie. - zaczęła się z nim droczyć.
- No chyba tak. - uśmiechnął się szarmancko.
- Wal się.
- Z tobą.
- Niee e
- Taa ak. - przybliżył się do niej, licząc na to, że ona zrobi to samo. Jednak zawiódł się i skruszony zaczął mieszać wszystko w misce.
- Hmm..czegoś tu brakuje. - położyła dłoń na biodrze i zaczęła myśleć.
- Bita śmietana?
- Czytasz mi w myślach skarbie.
Słysząc tą odpowiedź właściciel domu wyjął z lodówki bitą śmietane i całą w psikał w "pyszne danie" .
- Gdzie jest Emil?
- A bo mnie to interesuje? Choć. Obejrzymy jakiś film. - łapiąc nastolatkę za rękę pociągnął ją w stronę kanapy. Obydwoje położyli się obok siebie. Swoje dzieło Kacper położył na swoim umięśnionym brzuchu. Patrząc na nie spytał:
- Będziemy to jeść?
- Nom.
- Ty pierwsza.
- Nie. ty.
- Oj jedź to. - mówiąc włożył rękę w bita śmietanę, a następnie wtarł ją w twarz Pati. Po tym szybko wstał bojąc się że zostanie uderzony.
- Zlizuj to. - zaśmiała się
- Okej. - pochylając się nad nastolatką lizną jej policzek. Po chwili został złapany przez nią za koszulkę i pociągnięty tak, że wylądował w misce. Cały w bitej śmietanie, owocach, warzywach i cukierkach zaczął ją gonić. Wpadli do łazienki.
- Nie zbliżaj się bo strzelam. - trzymając przed sobą prysznic stała na przeciwko białej postaci.
- Zabij mnie. - 17-latek rozłożył ramiona, a gdy pierwsze krople wody dotknęły jego koszulki padł na kolana, a następnie na zimną podłogę.
Nastolatka śmiejąc się nie przestawała oblewać kolegi wodą.
- No przestań już bo mnie utopisz. - prysznic z delikatnych rączek został wyrwany i zaczął teraz oblewać ciało i twarz seksownej małolaty.
- No. Teraz jesteś umyta. Ubieraj się w piżamkę i widzimy się w salonie. - rzucając oddał prysznic i w podskokach zszedł na dół. Mokre ubrania zdjął i rzucił gdzieś na schody. Będąc z salonie poszedł do każdego okna i zasłonił je. Na dworze zaczynało się lekko ściemniać co popsułoby nastrój oglądając krwawy horror. Kacper walnął się na kanapę i pilotem zaczął przełączać kanały w celu znalezienia czegoś odpowiedniego. Wtem jego oczom ukazały się przerażające obrazy i ostrzeżenie, że film można oglądać dopiero po ukończeniu osiemnastego roku życia. W jego sercu zaczęło się robić cieplutko. Wiedział, że nadchodzi jakiś zajebiście przerażający horror, lub pornolik z którego w sumie też by się cieszył. Po paru chwilach dołączyła do niego przebrana już Pati siadając na kanapie tak, że ciało przyjaciela miała pod udami, a reszta nóg zwisała w dół. Oparła się o wygodne siedzenie i oglądała w skupieniu. Film był tak przerażający, że młodzi ani na chwilę nie zmienili podczas jego trwania pozycji. Po prawie 3 godzinach przerażenia wybiła godzina 23:00. Kacper wyłączając telewizor sprawił, że domu było kompletnie ciemno. Łapiąc się za ręce przyjaciele poszli na górę. Wchodząc do swojego pokoju chłopak nie zauważył pozostawionego tu plecaka. Spojrzał pytająco na swoją towarzyszkę.
- Ja będę spać tu obok. Dobranoc. - musknęła jego policzek i weszła do swojej sypialni. Kładąc telefon na szafce przy łóżku Położyła się na łóżku. Nie była senna, lecz miała cichą nadzieję, że uda jej się szybko zasnąć. Jednak nie udało się jej to. przez godzinę wierciła się poprawiając poduszki. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi, a następnie czarną sylwetkę. Wystraszyła się.
- Pati spisz? - szepnęła osoba stojąca w drzwiach.
- Nie. Kim jesteś?
Gdy czarne postać zrobiła krok do przodu okazało się, że to tylko Kacper.
- Mógłbym z tobą spać? Troszkę się boję.
- No dobrze. Wskakuj.
Kacper zaczął zbliżać się do łóżka. Oczywiście strach był tylko pretekstem. Kładąc się pod kołdrę z miłością swojego życia dobrze wiedział, jak ta noc się skończy.
Notka beznadziejna ale nudziło mi się.
Jestem ciekawa czy ktoś to jeszcze czyta..
Jeśli tak, to proszę, zostaw na dole komentarz. Może być to tylko jedno słowo. Chce po prostu wiedzieć czy dalsze pisanie ma jakiś sens. Im będzie więcej tym szybciej dodam nowe notki. Kto wie. Może nawet codziennie będę się starała coś napisać. :)
Ale to zależy tylko od was. Od tego, czy zostawicie na dole coś po sobie. :)
- No właśnie niee.. - nastolatka podrapała się po głowie.
- Ahaa..
Młodzi przyjaciele w milczeniu doszli do domu Pati.
- Już jestem! - krzyknęła wchodząc do mieszkania.
- U mnie. Przepraszam, że tak długo.
- O nic się nie stało Kacperku. Choć. - matka dziewczyny wyszła z kuchni.
- A gdzie pani mąż?
- Musi załatwić jakieś formalności, wróci dopiero jutro.
- Aham. - 17-latek usiadł przy stole. Chciał jakoś się spytać, czy córka kobiety mogła by u niego nocować, ale nie wiedział jak się do tego zabrać.
- Dlaczego Pati ma karę?
- Bo spotyka się z nie odpowiednimi ludźmi.
- Uważa pani, że jestem nieodpowiedni?
- Nie, ty nie.
- Więc kto? - kontynuował temat chcąc zmierzyć do swojego celu.
- Michał.
- Ale przecież Michała tu nie ma. Jest w Anglii, a my w Polsce.
Kobieta widocznie zaczęła rozważać słowa chłopaka. Ten nie czekając długo spytał:
- Czy byłaby możliwość, by pani córka dziś nocowała u mnie?
- Nie. Nie ma takiej możliwości.
- Bo?
- Bo twojej mamy nie ma i nie będziecie mieć opieki.
- Mój 20 letni brat jest. Pati będzie bezpieczna, obiecuję. - mówiąc to wstał i podszedł do matki swojej przyjaciółki.
- No dobrze. Ale tylko dla tego że Ci ufam. Nie zmarnuj tego. - powiedziała groźnym tonem a po chwili zaśmiała się.
- Dziękuję. To ja może zajrzę co u niej. - zaczął powoli wychodzić z kuchni, gdy nagle się odwrócił.
- Coś nie tak?
- Nie.. właściwie to tak.
Gospodyni spojrzała na niego pytająco.
- Bo mała ma za dwa dni urodziny.
- Tak wiem.
- I chciałbym ją zabrać na kolację z tej okazji. Czy byłby to jakiś kłopot?
- Nie. Myślę że nie. - kobieta uśmiechnęła się serdecznie.
- Dziękuję. A! i proszę nic nie mówić Pati.
Pani Brooks przekręciła niewidzialnym kluczykiem swoje usta, a następnie "rzuciła" go za siebie.
Kacper pobiegł w stronę pokoju 15-latki. Gdy był już coraz bliżej zaczął słyszeć jej głos. Jakby z kimś rozmawiała, a wręcz kłóciła się. Jednak nie było słychać głosu drugiego z rozmówców. Po uchyleniu drzwi i wejściu do pokoju chłopak zorientował się, że rozmawiała przez telefon. Śliczna nastolatka leżała na łóżku ślepo wpatrując się w śnieżno biały sufit. Kapi położył się obok i wpatrując się w nią zaczął przysłuchiwać się rozmowie. Słyszał wszystko dzięki podgłoszonemu telefonowi dziewczyny, jak również dosyć głośnych krzykach jej chłopaka które sprawiły, że w pewnym momencie z kącika oka nastolatki spłynęła łza. Nie zdążyła ona jednak dopłynąć do jej ucha, ponieważ leżący przy niej przyjaciel szybko i starannie ją wytarł.
- Nic nie zajdzie. Nie jestem suką. - powiedziała skruszona do telefonu. - Obiecuję Ci. - usiadła.
Będąc w tej pozycji odcięła młodemu Szałkowskiemu możliwość słuchania. Ten natomiast musiał tak zostać by nie wyszło że podsłuchuje. Położył jedynie dłoń na plecach szczupłej Angielki by przypomnieć jej, że jest tu i ją wspiera. Ta spojrzała na niego i cicho szepnęła:
- zgodziła się?
- tak. - odszepnął Kacper.
Pati zamknęła oczy, wzięła głęboki oddech a po chwili wrzasnęła do telefonu:
- Nie pytam Cię o pozwolenie tylko Ci oświadczam że śpię u Kacpra. Do widzenia. !
17-latek uśmiechnął się i zaczął bić brawo.
- Zamknij się. - rozkazała wstając. - Idziesz czy nie? - dodała dochodząc do drzwi.
- A Piżamka? - chłopak uśmiechnął się kładąc ręce pod głowę.
- Będę spała bez.
- Jest! - krzyknął uradowany i wstał w mgnieniu oka.
- Żart.
- Suka.
- Z ciebie. - zaśmiała się 15-latka otwierając szafę. Wyciągnęła z niej plecak i włożyła do niego parę rzeczy.
- Gotowa? - spytał zniecierpliwiony licealista.
- Jep. Cześć mamo! - krzyknęła się zakładając buty na przedpokoju.
- Cześć córciu. Tam grzeczna bądź!
Nastolatkowie wyszli z mieszkania. Szli w milczeniu od czasu do czasu popychając się.
- Jeść mi się chce. - skrzywił się chłopak łapiąc się za brzuch gdy już byli pod domem.
- To coś ugotujemy.
- No chyba ty, a ja będę cie obserwować.
- Ale ja nie umiem. - zasmuciła się.
- Ja też nie.
- trudno. Jak umrzemy to razem. - złapała go za rękę i we dwoje weszli do domu.
Kładąc plecak nastolatki na kanapie od razu zmierzyli w stronę kuchni.
- To robimy kolacje, obiad czy śniadanie?
- Wszystko. - uśmiechnęła się Pati i otworzyła lodówkę wyciągając z niej warzywa.
- Tylko nie warzyyyyyyywa. - jęknął niczym kapryśne dziecko.
- Zjesz. - groźny wzrok dziewczyny gdyby mógł, to pozabijałby wszystkie żyjące stworzenia w odległości stu kilometrów.
- Dobrze mamo. - mówiąc to podszedł do plecaka 15-latki. Wziął go w rękę i poszedł z nim na gorę do swojego pokoju. Zamykając za sobą drzwi wysypał wszystkie znajdujące się w nim rzeczy na łóżko. Niestety nie znalazł szukanego przedmiotu - telefonu. Z powrotem spakował wszystkie rzeczy i zszedł na dół.
- Jak Ci idzie?
- Nudno tak samej.
- Ołki. - podszedł do szafki i wyjął z niej parę paczek różnorodnych słodyczy, które wszystkie wsypał do miski pełnej warzyw i owoców.
- Coś ty zrobił!. - krzyknęła zmieniając głos na męski i potężny.
- Gotuje?
- Yyy.. no chyba nie. - zaczęła się z nim droczyć.
- No chyba tak. - uśmiechnął się szarmancko.
- Wal się.
- Z tobą.
- Niee e
- Taa ak. - przybliżył się do niej, licząc na to, że ona zrobi to samo. Jednak zawiódł się i skruszony zaczął mieszać wszystko w misce.
- Hmm..czegoś tu brakuje. - położyła dłoń na biodrze i zaczęła myśleć.
- Bita śmietana?
- Czytasz mi w myślach skarbie.
Słysząc tą odpowiedź właściciel domu wyjął z lodówki bitą śmietane i całą w psikał w "pyszne danie" .
- Gdzie jest Emil?
- A bo mnie to interesuje? Choć. Obejrzymy jakiś film. - łapiąc nastolatkę za rękę pociągnął ją w stronę kanapy. Obydwoje położyli się obok siebie. Swoje dzieło Kacper położył na swoim umięśnionym brzuchu. Patrząc na nie spytał:
- Będziemy to jeść?
- Nom.
- Ty pierwsza.
- Nie. ty.
- Oj jedź to. - mówiąc włożył rękę w bita śmietanę, a następnie wtarł ją w twarz Pati. Po tym szybko wstał bojąc się że zostanie uderzony.
- Zlizuj to. - zaśmiała się
- Okej. - pochylając się nad nastolatką lizną jej policzek. Po chwili został złapany przez nią za koszulkę i pociągnięty tak, że wylądował w misce. Cały w bitej śmietanie, owocach, warzywach i cukierkach zaczął ją gonić. Wpadli do łazienki.
- Nie zbliżaj się bo strzelam. - trzymając przed sobą prysznic stała na przeciwko białej postaci.
- Zabij mnie. - 17-latek rozłożył ramiona, a gdy pierwsze krople wody dotknęły jego koszulki padł na kolana, a następnie na zimną podłogę.
Nastolatka śmiejąc się nie przestawała oblewać kolegi wodą.
- No przestań już bo mnie utopisz. - prysznic z delikatnych rączek został wyrwany i zaczął teraz oblewać ciało i twarz seksownej małolaty.
- No. Teraz jesteś umyta. Ubieraj się w piżamkę i widzimy się w salonie. - rzucając oddał prysznic i w podskokach zszedł na dół. Mokre ubrania zdjął i rzucił gdzieś na schody. Będąc z salonie poszedł do każdego okna i zasłonił je. Na dworze zaczynało się lekko ściemniać co popsułoby nastrój oglądając krwawy horror. Kacper walnął się na kanapę i pilotem zaczął przełączać kanały w celu znalezienia czegoś odpowiedniego. Wtem jego oczom ukazały się przerażające obrazy i ostrzeżenie, że film można oglądać dopiero po ukończeniu osiemnastego roku życia. W jego sercu zaczęło się robić cieplutko. Wiedział, że nadchodzi jakiś zajebiście przerażający horror, lub pornolik z którego w sumie też by się cieszył. Po paru chwilach dołączyła do niego przebrana już Pati siadając na kanapie tak, że ciało przyjaciela miała pod udami, a reszta nóg zwisała w dół. Oparła się o wygodne siedzenie i oglądała w skupieniu. Film był tak przerażający, że młodzi ani na chwilę nie zmienili podczas jego trwania pozycji. Po prawie 3 godzinach przerażenia wybiła godzina 23:00. Kacper wyłączając telewizor sprawił, że domu było kompletnie ciemno. Łapiąc się za ręce przyjaciele poszli na górę. Wchodząc do swojego pokoju chłopak nie zauważył pozostawionego tu plecaka. Spojrzał pytająco na swoją towarzyszkę.
- Ja będę spać tu obok. Dobranoc. - musknęła jego policzek i weszła do swojej sypialni. Kładąc telefon na szafce przy łóżku Położyła się na łóżku. Nie była senna, lecz miała cichą nadzieję, że uda jej się szybko zasnąć. Jednak nie udało się jej to. przez godzinę wierciła się poprawiając poduszki. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi, a następnie czarną sylwetkę. Wystraszyła się.
- Pati spisz? - szepnęła osoba stojąca w drzwiach.
- Nie. Kim jesteś?
Gdy czarne postać zrobiła krok do przodu okazało się, że to tylko Kacper.
- Mógłbym z tobą spać? Troszkę się boję.
- No dobrze. Wskakuj.
Kacper zaczął zbliżać się do łóżka. Oczywiście strach był tylko pretekstem. Kładąc się pod kołdrę z miłością swojego życia dobrze wiedział, jak ta noc się skończy.
Notka beznadziejna ale nudziło mi się.
Jestem ciekawa czy ktoś to jeszcze czyta..
Jeśli tak, to proszę, zostaw na dole komentarz. Może być to tylko jedno słowo. Chce po prostu wiedzieć czy dalsze pisanie ma jakiś sens. Im będzie więcej tym szybciej dodam nowe notki. Kto wie. Może nawet codziennie będę się starała coś napisać. :)
Ale to zależy tylko od was. Od tego, czy zostawicie na dole coś po sobie. :)
piątek, 2 sierpnia 2013
Podstęp
- Wstajemy geje! - zawołał Emil siedząc na przeciwko łóżka śpiących nastolatków. Chłopcy słysząc to szybko się obudzili. Usiadłszy zorientowali się, że są nadzy.
20-latek siedząc na wprost ich na krześle bawił się trzymanym w ręku telefonem.
- Nic nie zaszło. - zaczął Kamil. Bał się Kacpra ze zrobi mu jakąś krzywdę, ale ten nie zamierzał zaprzeczać bo znał doskonale swojego brata i wiedział, że i tak nie uwierzy.
- Ej weź nikomu nie mów.
- Ojć. Właśnie przed chwilą napisałem na fejsie. - ruszył ramionami bezradnie.
17-latkowi już zaczęły napływać łzy do oczu gdy Emil dopowiedział:
- Nie no luzik. Mam u mnie dług wdzięczności do śmierci. - podszedł do niego i klepnął młodszego brata w ramie. - tylko wiesz.. bo Pati siedzi na dole.
- Pati?! - Kacper szybko wyskoczył z łóżka i zbiegł na dół. Na schodach ogarnął, że jest nagi więc jeszcze szybciej wrócił do pokoju. Zakładając jakieś majtki ponownie wrócił na dół.
- Hejka mała. - przywitał się oddychając ciężko.
- Cześć.
- Czemu jesteś smutna? - usiadł obok niej zapinając maluteńkie guziczki przy bokserkach.
Pati w odpowiedzi cicho westchnęła.
- Myszko. - spojrzał na nią.
- A bo mam szlaban, nie mogę się spotykać z Michałem, a wczoraj mi uciekł bus i się spóźniłam do domu i za kare nie będę mieć urodzin. - do oczy napłynęły jej łzy. Dziewczyna odchyliła głowę do tyłu. Mrugała starając się nie uronić żadnej łzy by jej idealny makijaż nie uległ zniszczeniu. Młoda miała talent. Nigdy nie opuściła domu, gdy nie wyglądała perfekcyjnie. Jej brązowe włosy zawsze musiały być świeże, pachnące i zjawiskowo ułożone. Najczęściej w delikatne loczki na końcówkach. Dziś również przybrały taką postać. Jej śnieżno białą cerę przykrywał podkład o najjaśniejszym kolorze dostępnym na rynku kosmetycznym. Przez co oczy są doskonale widoczne: górną powiekę pokrywa czarna linia biegnąca od kącika oka aż do kości na okiem. Rzęsy pokrywa czarny tusz, a usta bordowa szminka. 15-latka wygląda bardzo dojrzale a za razem słodko i kusząco. Kacprowi twarz szczerzyła się na sam jej widok. Chłopak patrząc ja jej rozciągniętą szyję zjechał wzrokiem dół. Jego męska natura rozkazała mu zatrzymać wzrok na piersiach dziewczyny. W takiej pozycji było je widać doskonale. Ubrana w różową, obcisłą bluzkę z długim rękawem, która miała większy dekolt niemiłosiernie kusiła licealistę. Jednak po sporej chwili walczenia sam ze sobą spuścił wzrok niżej by zobaczyć jej czarne leginsy i szare, wyższe converse.
- Gdzie się patrzysz? - spytała Pati z ciekawości, lecz ze smutkiem w głosie.
- Nigdzie. - chłopak błyskawicznie podniósł głowę i uśmiechną się serdecznie do przyjaciółki.
Ta odwzajemniła uśmiech.
- Kamiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiil! - 17-latek nieoczekiwanie ryknął kierując wzrok na schody z których po chwili wręcz wyskoczył 14-latek.
- Tak?
- Chono tu. - mówiąc to wstał.
- Zaraz wrócę. - uśmiechnął się do Pati i podszedł do Kamila. - poprzyjaźnij się z nią trochę.
- Ołki. - szepnął gimnazjalista i usiadł obok dziewczyny. Opierając łokieć o zagłówek kanapy przywitał się z dziewczyną wykonując śmieszny ruch głową w górę.
- No siema.
- Haha. - 15-latka wybuchła śmiechem chowając głowę między kolana, lecz po chwili ogarnęła się wracając do poprzedniej pozycji. Podczas tego włosy jej uniosły się w górę, a następnie z lekkością opadły na jej ramiona.
- jakie ty masz piękne włosy. - Kamil odważył się chwycić mały ich kosmyk w dwa palce i przyjrzeć się mu dokładnie.
- Dzięęękuję - odpowiedziała akcentując głoskę "Ę" za każdym jej użyciem. - ty też masz nie najgorsze.
- Och nie mów. - chłopak zarzucił nimi tak mocno, że po jednej stronie nie miał ich wogóle. Będąc w takiej pozycji ponętnie poruszał brwiami patrząc w oczy nastolatki. Ta w odpowiedzi ułożyła usta w dziubek i wydała nimi charakterystyczny dźwięk buziaka.
- Och. - Kamil położył dłoń na serku i padł na kanapę.
Pati nie mogła się przestać śmiać.
- Co jej tak wesoło? - spytał Emil Kacpra będąc z nim w pokoju.
- A nie ważne. Niech ją zatrzyma jak najdłużej.
- Ok. To kiedy ma te urodziny? - 20-latek wrócił do tematu
- 20
- Sierpnia?
- Jep.
- Ale to za dwa dni
- Jep - powtórzył Kacper
- To powodzenia. - odpowiedział zrezygnowany dwudziestolatek zaplatając ramiona na piersi i opierając się o ścianę.
- Dam rade. - uśmiechnął się Kapi.
- Ależ ja w to nie wątpię. - powiedział z ironią starszy brat.
- No i bosko. Dj już mam, chate też. Co mi jeszcze potrzeba?
- Hmm.. a może tak gości?
- A nie lepiej tak sam na sam?
- Nie. Jak mam na tym grać to musisz się postarać braciszku. - podszedł do niego i poklepał go w ramię.
- Dobra. Ale no przecież jej znajomi są w Angli.
- No najlepszi pewnie tak. Ale helloł mamy taką chate to jak robić bibe to na całego.
- Racja. To pasowałoby jej tela wziąć.
- Nom. Dajesz. - 20-latek zrobił gest głową w stronę drzwi.
- Tak. Podejdę do niej i powiem. " hej. dasz mi telefon bo muszę zadzwonić do twoich ziomków i zaprosić ich na twoją imtezę niespodziankę" weź ty się jebnij w ten pusty łeb
- Co powiedziałeś?
- W mądrą i piękną główkę. - zatrzepał uroczo rzęskami.
- Kacper ja już spadam! - nagle dobiegł głos s dołu.
- Co? - wrzasnął młodzieniec i biegiem udał się do salonu.
- To dobrze że nie zerwałaś. O miłość trzeba walczyć. - Kamil kontynuował rozmowę z Pati.
- Kto nie zerwał? Gdzie ty idziesz? Co się stało? Ile mnie ominęło? - Kacper zaczął zarzucać przyjaciół pytaniami. Po wypowiedzeniu ostatniego położył oparł rękę na biodrze, przerzucił ciężar ciała na jedną nogę wykonując przy tym typowo gejowską pozę.
- Mama dzwoniła i mam wracać do domu bo mnie od 3 dni nie widziała i bla bla bla. - odpowiedział Kamil.
- Twoja mama?
- mhm. - ledwo 14-latek zdążył odpowiedzieć, gdy jego przyjaciel wydarł się tak głośno, jak na kanapie z Patrycją. :
- Emiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiil
- Jak coś kurwa chcesz to się pofatyguj na górę!
17-latek nie zwlekając pobiegł ponownie tego dnia na górę do brata. Wpadł do pokoju zdyszany i opierając dłoń na biodrze pochylił się oddychając głęboko.
- Dziś to ja chyba już 3 kilo schudłem.
Kamil i Pati spojrzeli na siebie dziwnie, a po chwili zobaczyli jak Kacper pacha Emila w stronę drzwi.
- Ale po co ja mam tam iść? - pytał 20-latek
- Poruchaj ją, wymasuj nie wiem. Obojętnie mi. Masz ją na 3 godziny odciągnąć od myślenia o syneczku.
- O matko jak ty mnie męczysz. - Emil otworzył już drzwi gdy jego barat szepnął:
- Zostaw telefon
- Po co? - spytał normalnym, nie szepczącym głosem co sprawiło, że jego młodsza wersja zacisnęła zęby, napięła mięśnie aż żyły były widoczne i wytrzeszczyła oczy.
Młody Dj zrozumiał przekaz i dał Kacprowi swój telefon a później zniknął bawiąc się kluczykami od auta.
Licealista odwrócił się na pięcie i ujrzawszy wzrok młodszych znajomych uśmiechnął się nieśmiało i zaczął powoli się wycofywać.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - kończąc to zdanie odwrócił się ponownie i spidem pobiegł w stronę schodów.
Chłopak mając telefon brata zaczął wykonywać nim setki połączeń za każdym razem mówiąc ta samą formułkę:
" Siema. Robimy bibę. Jesteś zaproszony ale wiesz, z pustymi rękami nie wpuszczamy" 17-latek miał na myśli alkohol i narkotyki. Z jednej strony uśmiech Pati ważny, no ale skoro jest taka okazja to grzech nie skorzystać.
Po niecałej godzince usłyszał głośne krzyki dobiegające z salonu. Nie mając już siły na bieganie zszedł po schodach i został świadkiem, jak mama Kamila trzymając go za ucho wyprowadza go z domu.
- Usp. - powiedzieli na raz bracia patrząc sobie w oczy z dość dużej odległości ze schodów do drzwi.
- No dobrze. Ja też będę się już zbierać. - wstała Pati. - w końcu już przed trzecią.
- Zaczekaj. Odprowadzę cię. - 17-latek wrócił do swojego pokoju. Otwierając szafę wsunął na nogi brązowe, węższe spodnie. Swe mięśnie przykrył czarną, obcisłą bokserką na którą zarzucił pomiętą, jeansową koszulę. Zszedł na dół i podszedł do brata. Oddał mu telefon, jednak wcześniej napisał w notatkach " załatw towar". Nie wychodząc z nich Emil spostrzegł od razu napis i kiwną głową to młodszego brata. Ten kładąc dłoń na krzyżu 15-latki wyszedł z domu.
- Pati.. - zaczął
- Tak? - spojrzała na nieho
- Nie chciałabyś może dziś u mnie nocować?
- Jasne. - uśmiechnęła się. - ale są dwa problemy. - po chwili uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Jakie?
- Rodzice - wystawiła w górę jeden palec - i Michał..
Przepraszam was ze musieliście tyle czekać, ale mam nadzieję, że było warto. :)
20-latek siedząc na wprost ich na krześle bawił się trzymanym w ręku telefonem.
- Nic nie zaszło. - zaczął Kamil. Bał się Kacpra ze zrobi mu jakąś krzywdę, ale ten nie zamierzał zaprzeczać bo znał doskonale swojego brata i wiedział, że i tak nie uwierzy.
- Ej weź nikomu nie mów.
- Ojć. Właśnie przed chwilą napisałem na fejsie. - ruszył ramionami bezradnie.
17-latkowi już zaczęły napływać łzy do oczu gdy Emil dopowiedział:
- Nie no luzik. Mam u mnie dług wdzięczności do śmierci. - podszedł do niego i klepnął młodszego brata w ramie. - tylko wiesz.. bo Pati siedzi na dole.
- Pati?! - Kacper szybko wyskoczył z łóżka i zbiegł na dół. Na schodach ogarnął, że jest nagi więc jeszcze szybciej wrócił do pokoju. Zakładając jakieś majtki ponownie wrócił na dół.
- Hejka mała. - przywitał się oddychając ciężko.
- Cześć.
- Czemu jesteś smutna? - usiadł obok niej zapinając maluteńkie guziczki przy bokserkach.
Pati w odpowiedzi cicho westchnęła.
- Myszko. - spojrzał na nią.
- A bo mam szlaban, nie mogę się spotykać z Michałem, a wczoraj mi uciekł bus i się spóźniłam do domu i za kare nie będę mieć urodzin. - do oczy napłynęły jej łzy. Dziewczyna odchyliła głowę do tyłu. Mrugała starając się nie uronić żadnej łzy by jej idealny makijaż nie uległ zniszczeniu. Młoda miała talent. Nigdy nie opuściła domu, gdy nie wyglądała perfekcyjnie. Jej brązowe włosy zawsze musiały być świeże, pachnące i zjawiskowo ułożone. Najczęściej w delikatne loczki na końcówkach. Dziś również przybrały taką postać. Jej śnieżno białą cerę przykrywał podkład o najjaśniejszym kolorze dostępnym na rynku kosmetycznym. Przez co oczy są doskonale widoczne: górną powiekę pokrywa czarna linia biegnąca od kącika oka aż do kości na okiem. Rzęsy pokrywa czarny tusz, a usta bordowa szminka. 15-latka wygląda bardzo dojrzale a za razem słodko i kusząco. Kacprowi twarz szczerzyła się na sam jej widok. Chłopak patrząc ja jej rozciągniętą szyję zjechał wzrokiem dół. Jego męska natura rozkazała mu zatrzymać wzrok na piersiach dziewczyny. W takiej pozycji było je widać doskonale. Ubrana w różową, obcisłą bluzkę z długim rękawem, która miała większy dekolt niemiłosiernie kusiła licealistę. Jednak po sporej chwili walczenia sam ze sobą spuścił wzrok niżej by zobaczyć jej czarne leginsy i szare, wyższe converse.
- Gdzie się patrzysz? - spytała Pati z ciekawości, lecz ze smutkiem w głosie.
- Nigdzie. - chłopak błyskawicznie podniósł głowę i uśmiechną się serdecznie do przyjaciółki.
Ta odwzajemniła uśmiech.
- Kamiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiil! - 17-latek nieoczekiwanie ryknął kierując wzrok na schody z których po chwili wręcz wyskoczył 14-latek.
- Tak?
- Chono tu. - mówiąc to wstał.
- Zaraz wrócę. - uśmiechnął się do Pati i podszedł do Kamila. - poprzyjaźnij się z nią trochę.
- Ołki. - szepnął gimnazjalista i usiadł obok dziewczyny. Opierając łokieć o zagłówek kanapy przywitał się z dziewczyną wykonując śmieszny ruch głową w górę.
- No siema.
- Haha. - 15-latka wybuchła śmiechem chowając głowę między kolana, lecz po chwili ogarnęła się wracając do poprzedniej pozycji. Podczas tego włosy jej uniosły się w górę, a następnie z lekkością opadły na jej ramiona.
- jakie ty masz piękne włosy. - Kamil odważył się chwycić mały ich kosmyk w dwa palce i przyjrzeć się mu dokładnie.
- Dzięęękuję - odpowiedziała akcentując głoskę "Ę" za każdym jej użyciem. - ty też masz nie najgorsze.
- Och nie mów. - chłopak zarzucił nimi tak mocno, że po jednej stronie nie miał ich wogóle. Będąc w takiej pozycji ponętnie poruszał brwiami patrząc w oczy nastolatki. Ta w odpowiedzi ułożyła usta w dziubek i wydała nimi charakterystyczny dźwięk buziaka.
- Och. - Kamil położył dłoń na serku i padł na kanapę.
Pati nie mogła się przestać śmiać.
- Co jej tak wesoło? - spytał Emil Kacpra będąc z nim w pokoju.
- A nie ważne. Niech ją zatrzyma jak najdłużej.
- Ok. To kiedy ma te urodziny? - 20-latek wrócił do tematu
- 20
- Sierpnia?
- Jep.
- Ale to za dwa dni
- Jep - powtórzył Kacper
- To powodzenia. - odpowiedział zrezygnowany dwudziestolatek zaplatając ramiona na piersi i opierając się o ścianę.
- Dam rade. - uśmiechnął się Kapi.
- Ależ ja w to nie wątpię. - powiedział z ironią starszy brat.
- No i bosko. Dj już mam, chate też. Co mi jeszcze potrzeba?
- Hmm.. a może tak gości?
- A nie lepiej tak sam na sam?
- Nie. Jak mam na tym grać to musisz się postarać braciszku. - podszedł do niego i poklepał go w ramię.
- Dobra. Ale no przecież jej znajomi są w Angli.
- No najlepszi pewnie tak. Ale helloł mamy taką chate to jak robić bibe to na całego.
- Racja. To pasowałoby jej tela wziąć.
- Nom. Dajesz. - 20-latek zrobił gest głową w stronę drzwi.
- Tak. Podejdę do niej i powiem. " hej. dasz mi telefon bo muszę zadzwonić do twoich ziomków i zaprosić ich na twoją imtezę niespodziankę" weź ty się jebnij w ten pusty łeb
- Co powiedziałeś?
- W mądrą i piękną główkę. - zatrzepał uroczo rzęskami.
- Kacper ja już spadam! - nagle dobiegł głos s dołu.
- Co? - wrzasnął młodzieniec i biegiem udał się do salonu.
- To dobrze że nie zerwałaś. O miłość trzeba walczyć. - Kamil kontynuował rozmowę z Pati.
- Kto nie zerwał? Gdzie ty idziesz? Co się stało? Ile mnie ominęło? - Kacper zaczął zarzucać przyjaciół pytaniami. Po wypowiedzeniu ostatniego położył oparł rękę na biodrze, przerzucił ciężar ciała na jedną nogę wykonując przy tym typowo gejowską pozę.
- Mama dzwoniła i mam wracać do domu bo mnie od 3 dni nie widziała i bla bla bla. - odpowiedział Kamil.
- Twoja mama?
- mhm. - ledwo 14-latek zdążył odpowiedzieć, gdy jego przyjaciel wydarł się tak głośno, jak na kanapie z Patrycją. :
- Emiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiil
- Jak coś kurwa chcesz to się pofatyguj na górę!
17-latek nie zwlekając pobiegł ponownie tego dnia na górę do brata. Wpadł do pokoju zdyszany i opierając dłoń na biodrze pochylił się oddychając głęboko.
- Dziś to ja chyba już 3 kilo schudłem.
Kamil i Pati spojrzeli na siebie dziwnie, a po chwili zobaczyli jak Kacper pacha Emila w stronę drzwi.
- Ale po co ja mam tam iść? - pytał 20-latek
- Poruchaj ją, wymasuj nie wiem. Obojętnie mi. Masz ją na 3 godziny odciągnąć od myślenia o syneczku.
- O matko jak ty mnie męczysz. - Emil otworzył już drzwi gdy jego barat szepnął:
- Zostaw telefon
- Po co? - spytał normalnym, nie szepczącym głosem co sprawiło, że jego młodsza wersja zacisnęła zęby, napięła mięśnie aż żyły były widoczne i wytrzeszczyła oczy.
Młody Dj zrozumiał przekaz i dał Kacprowi swój telefon a później zniknął bawiąc się kluczykami od auta.
Licealista odwrócił się na pięcie i ujrzawszy wzrok młodszych znajomych uśmiechnął się nieśmiało i zaczął powoli się wycofywać.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - kończąc to zdanie odwrócił się ponownie i spidem pobiegł w stronę schodów.
Chłopak mając telefon brata zaczął wykonywać nim setki połączeń za każdym razem mówiąc ta samą formułkę:
" Siema. Robimy bibę. Jesteś zaproszony ale wiesz, z pustymi rękami nie wpuszczamy" 17-latek miał na myśli alkohol i narkotyki. Z jednej strony uśmiech Pati ważny, no ale skoro jest taka okazja to grzech nie skorzystać.
Po niecałej godzince usłyszał głośne krzyki dobiegające z salonu. Nie mając już siły na bieganie zszedł po schodach i został świadkiem, jak mama Kamila trzymając go za ucho wyprowadza go z domu.
- Usp. - powiedzieli na raz bracia patrząc sobie w oczy z dość dużej odległości ze schodów do drzwi.
- No dobrze. Ja też będę się już zbierać. - wstała Pati. - w końcu już przed trzecią.
- Zaczekaj. Odprowadzę cię. - 17-latek wrócił do swojego pokoju. Otwierając szafę wsunął na nogi brązowe, węższe spodnie. Swe mięśnie przykrył czarną, obcisłą bokserką na którą zarzucił pomiętą, jeansową koszulę. Zszedł na dół i podszedł do brata. Oddał mu telefon, jednak wcześniej napisał w notatkach " załatw towar". Nie wychodząc z nich Emil spostrzegł od razu napis i kiwną głową to młodszego brata. Ten kładąc dłoń na krzyżu 15-latki wyszedł z domu.
- Pati.. - zaczął
- Tak? - spojrzała na nieho
- Nie chciałabyś może dziś u mnie nocować?
- Jasne. - uśmiechnęła się. - ale są dwa problemy. - po chwili uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Jakie?
- Rodzice - wystawiła w górę jeden palec - i Michał..
Przepraszam was ze musieliście tyle czekać, ale mam nadzieję, że było warto. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)