Byli tu:

niedziela, 28 kwietnia 2013

miły wieczór

- jeeeeeeeeeeeest Kurwaaaaaa!!!! - zaczął krzyczeć Emil stojąc na tylnych siedzeniach i rozkładając ramiona w geście lecącego ptaka. Kacper nie czuł takiej ulgi.
- O. smsik - powiedział 20-latek siadając na swoim miejscu.
- Spalcie lub zatopcie auto.. resztą się zajmę. Pozdroo.. - przeczytał wiadomość na głos.
- To jedziemy nad Wisłę? - spojrzał na niego młody kierowca.
- Ferrari będziesz topić? - zaśmiał się młody mężczyzna. - Na chatę z tym.
Jak powiedział, tak jego młodszy brat wykonał.
Po niecałej godzinie bili już pod domem. Grzecznie zapakowali w garażu i śmiejąc się weszli do domu.
- Cii.. nie obudź starej - szepnął Emil i zaczął zmierzać do kuchni.
- Mamy - poprawił go Kacper padając na kanapę.
- Chcesz piwa?
- Dawaj - uśmiechnął się nastolatek i szybciutko usiadł.
20-latek otworzył jedno piwo o drugie i podał swojemu nie pełnoletniemu bratu. W tym samym czasie wzięli po łyku zimnego płynu.
- Dobre - oblizał się Kacper po wypiciu ponad pół butelki na raz.
- Najlepsze - zaśmiał się starszy Szałkowski i usiadł obok brata.
- Dzięki - spojrzał mu w oczy i wystawił rękę.
- Drobiazg- zaśmiał się 17-latek przybijając bratu piątkę.
- Ciekawe co z tym skurwielem. Byłeś w szpitalu?
- Wolałem uwolnić kumpla niż szlajać się do jakiegoś gnoja.
- Kto by pomyślał. - westchnął Emil opierając głowę o zagłówek kanapy i wbijając wzrok w śnieżno miały sufit.
- Dokładnie - zaśmiał się Kapi.
- Po 20 latach zrozumieć co się ma pod dachem to jednak talent.
- Właśnie! - odpowiedział Kacper i zaczął rozmyślać.
- Dobra mały, idę se pooglądać jakieś cuuś. Siemka.
Chłopcy ponownie przybili sobie piątkę i odeszli w swoje strony: Emil - w kierunku schodów, a Kacper z pustymi butelkami do kuchni. Nie chciało mu się spać, więc zaczął zmywać, by wyręczyć przygnębioną matkę. Po godzinie cała kuchnia błyszczała, a młody chłopak powoli zaczął sunąć w kierunku schodów. Po chwili był już w swoim pokoju. Powoli się rozebrał i w samych bokserkach wszedł do łazienki. Delikatnie je zsunął i stanął na śliskim brodziku odkręcając wodę.
- aaaaaa! - w całym domu rozległ się masakrycznie głośny pisk, a sam 17-latek wyskoczył  spod wody cały się trzęsąc
 - oooo..jaaaaa pierdoleee - powiedział zam do siebie, założył bokserki i wyszedł ze swojego pokoju. Powoli zaczął iść korytarzem w stronę swojego w ostatnim czasie ulubionego pokoju.
- hej Pati, śpisz? - spytał delikatnie pukając w drzwi. Po chwili złapał za klamkę i wszedł do pokoju kontynuując: - masz może cie.. jeju, co się stało? - spytał widząc leżącą na pościeli 15-latkę głośno szlochając. Po chwili już siedział na jej łóżku i delikatnie ją podciągnął i położył na swoich kolanach.
- Księżniczko, czemu płaczesz? - delikatnie zaczął poprawiać opadające na jej twarzyczkę kosmyki włosów.
- twoja mama zadzwoniła do moich rodziców. - powiedziała cicho szlochając.
- I co im powiedziała? - wierzchem swej dłoni subtelnie pocierał jej policzek podziwiając jej doskonałą twarz.
- że nie może sobie dać rady i żeby mnie zabrali. - płacze.
Chłopaka w tym momencie zalała krew, jednak nikt z nich nie potrzebowali teraz awantury. Postanowił pierw uspokoić Pati, a następie zająć się tą sprawa.
- Nie zabiorą cię. - odpowiedział spokojnie.
Słysząc te słowa młoda piękność usiadła.
- Nie mów rzeczy, których nie jesteś pewien.
- Ale jestem - chwycił jej twarz w swoje dłonie - obiecuje ci to - wyszeptał trzymając swoje usta przy jej, oraz wtapiając swoje oczy w błękit jej.
- Obiecujesz? - spytała
- Obiecuję. - powtórzył i walcząc sam ze sobą, by nie musknąć jej czerwonych ust swoimi opuścił dłonie.
Dziewczyna delikatnie koniuszkiem języczka oblizała je i uśmiechnęła się delikatnie. Po samym ruchu jej warg nie dałoby się tego zauważyć, jednak jej skórka obok ust słodko opadła tworząc koszące dołeczki.
- Musisz byś taka śliczna? - warknął przez zęby chłopiec.
- Co proszę? - uśmiechnęła się przystawiając dłoń za ucho i przysuwając głowę w stronę przystojnego blondyna. Ten objął ją z całej siły i rzucił się do tyłu. Długowłosa brunetka leżała teraz na nieziemsko umięśnionej i lodowatej klacie.
- jajeczko - odpowiedział jej na pytanie.
- Świnia! - krzyknęła i uderzyła do w ramię.
- Mocniej - szepnął jej do uszka. 
- Nie umiem. - zrobiła smutne oczka.
- Och. to ja cię nauczę. - trzymając mocno dłonie na pleckach młodej jednym, płynnym ruchem sprawił, że teraz leżała pod nim.
- Masz stanik? - spytał. Ale nie chciało mu się czekać na odpowiedź. Postanowił sam do sprawdzić i już po chwili jego rączka wsunięta była pod plecki Pati i jechała w górę po jedwabiście gładkiej skórze. Po chwili poczuł zapięcie, które w dotyku gryzło się z miękką naturalnością dziewczyny, do której 17-latek miał słabość. Chwycił za pasek materiału i strzelił nim, w skutek czego młoda jęknęła.
Usiadł na niej i mocno chwycił starą koszulkę gimnazjalisty, która ze względu na swój stan nadawała się jedynie do spania. Jednym ruchem rozerwał ją.
- Ty debilu! - krzyknęła.
- Cicho suczko. - uśmiechnął się i położył się na niej. Pierw, zaczął całować jedno, wybrane miejsce na długiej szyi Pati, a po chwili przygryzł skórkę w tym miejscy.
- ss.. - skrzywiła się.
- Już umiesz? - uśmiechnął się podnosząc głowę i zaglądając w zjawiskowe oczy dziewczyny.
- Tak. - uśmiechnęła się.
Słysząc jej odpowiedź, sprawił, że wrócili do twojej początkowej pozycji. Niedoświadczona małolata zajęła się także jak jej profesor szyjką. Koniuszkiem języczka przelizała ją wzdłuż, po czym wybrała sobie jedno, szczęśliwe miejsce, które zaczęła ssać.
- niegrzeczna! - licealista zaśmiał się i dał jej mocnego klapsa.
Tego czyn widocznie jej pochlebił, gdyż nabrała więcej pewności siebie i siły do mocniejszego ssania. Po nie długim czasie zsunęła się niżej, i położyła głowę na obojczyku Kacpra. Ten oparł głowę i jej głowę i zamknął oczy. Zaczął pocierać jej gołe plecy. Odpiął jej staniczek, ale nie chciał by czuła się nie komfortowo, więc nie wyciągnął go, a młoda leżąc na brzuchu sprawiała, że nie  miał jak spaść. Chłopak kontynuował swoje pionowe ruchu w skutek czego piękna dziewczyna zasnęła. On nie pozwolił swoim oczom na odpoczynek. Wpatrywał się w nieziemska urodę swojej przyjaciółki.
 - Musisz być moja. - wyszeptał, a następnie oparł swe pełne usta na czole 15-latki.



Spadek komentarzy a za razem fanów zaczyna mnie martwić i smucić -.-

środa, 24 kwietnia 2013

Akcja

NIE PRZESZKADZAĆ!
Kartkę z takim napisem Kacper przykleił na drzwiach. Wszedł z powrotem do pokoju i wziął 4 poduszki które starannie nakrył kołdrą. Wyszedł ze swojej sypialni i zaczął zmierzać w głąb ciemnego korytarzy. Po chwili trzymał już na swych umięśnionych ramionach śliczną 15-latkę i delikatnie położył ją obok poduszek ułożonych na kształt jego ciała. Pati była zaspana. Chłopak delikatnie położył jej udo na poduszkach, po czym wyszedł zamykając pokój. Powoli zrzedł po schodach i wyszedł z domu. Szedł ciemną ulicą wiedząc dobrze czego chce. Z kieszeni spodni wyjął papierosa i zaczął powoli zaciągać się dymem, a następnie wypuszczając go zatruwając powietrze dookoła siebie. Posterunek policji był już coraz bliżej. Chłopak właśnie wkroczył na parking, gdy nagle poczuł czyjąś dłoń na swoich ustach, a jego ciało zaczęło bez jego woli i wiedzy posuwać się do tyłu. Po chwili znalazł się za czarnym radiowozem. Kucało tam również oprócz niego 6 chłopaków plus jego porywacz. 
- Sory mały. - szepną siadając na przeciwko niego. Był to Marcel - policjant a zarazem kolega Emila. Był on za razem jedyną znaną osobą Kacprowi. W pewnym momencie zegarek jednego z chłopaków zaczął pikać na znak, że wybiła godzina na którą wszyscy czekali. Jednym płynnym ruchem każdy z siedmiu młodych mężczyzn założył sobie czarną kominiarkę na twarz. Po niedługim czacie na twarzy najmłodszego z nim również znalazł się miły przedmiot.
- To jest różowe? - spytał nastolatek robiąc zeza
- Żony- zaśmiał się uroczo jeden z chłopaków.
Kacper obserwował dokładnie każdy ruch pozostałych mężczyzn. Pierwszy raz brał udział w czymś takim. 
- Umiesz jeździć? - zapytał Marcel. Był on mózgiem całej operacji.
- Tak.
Nagle w dłoni licealisty znalazły się kluczyki.
- gdy krzyknę " teraz" pobiegniesz do czarnego ferrari i otworzysz wszystkie drzwi i bagażnik. Usiądziesz za kierownicą i nie zdejmując maski zaczniesz czekać. Gdy tylko Emil znajdzie się w środku nie zważając na sytuację wyjedziesz z parkingu nie oglądając się za siebie. Zrozumiałeś?
- T..tak - odpowiedział 17-latek dokładnie analizując każde z wypowiedzianych słów.
- Teraz! - szepnął Marcel.
Na to słowo zza czarnego samochodu wybiegło dwóch mężczyzn. Jednym z nich był Kacper, drugim natomiast mąż żony z różową kominiarką. Biegł on z metalowym prętem przy samochodach wybijając z każdego szyby, obrywając lusterka i niszcząc wszystko co popadło. Alarmy pięknych aut "przekrzykiwały się" na wzajem. Kacper siadnowszy za kierownicą przycisnął jedynie jeden przycisk, który sprawił, iż wszystkie drzwi pięknego samochodu odblokowały się. Tuż obok tego znajdował się inny., którego celem było otworzenie bagażnika, jednak zanim został naciśnięty uwagę kierowcy rozproszył fakt, że z posterunku policji wybiegło 4 funkcjonariuszy. Wszyscy zaczęli biec w stronę uciekającego chuligana. Następnie, w kierunku otwartych drzwi komendy zaczęli niczym strzały biec kolejno 6 kumpli Emila. Kacper czuł, że to ten moment by otworzyć bagażnik. I to zrobił. Nie musiał czekać długo, by poczuć w bagażniku ciężar, którym było za pewne ciało jego starszego brata. Chłopak szybko ruszył, po czym nacisnął te same przyciski bo wszystko się zablokowało i zamknęło.










Notka krótka, po sądząc po waszych komentarzach a w zasadzie ich braku można byłó wywnioskować, że nikt nie czekał -.-
Jeśli chcecie długo i szybko to nie lenić się. ;P


PS. Jeśli ktoś pragnie być informowany o kolejnych notkach aż do końca bloga, lub mojego żywota. Pisać w komach zroje @nazwy na tt.
jeśli już jesteś na bierząco informowany to nie ma takiej potrzeby by się na nowo prosić. ;PP
POZDRO.

środa, 17 kwietnia 2013

Historia zbrodni

- Czego tu szukasz? - ktoś głośno krzyknął, gdy tylko Kacper pojawił się na komisariacie.
- Noo..brata. - powiedział wystraszony.
- Jakiego?
- Emil Szałkowski.
- Choć. - nagle z boku pomieszczenia odezwał się głos. Stał tam dość młody mężczyzna z kluczami.  - bo się rozmyślę - dodał po chwili i zaczął iść w stronę celi. 17-latek pobiegł za nim, gdy ten nagle stanął.
- Ty jesteś Kacper? - zapytał?
- Tak. - odpowiedział chłopak.
- Brat Emila?
- Owszem. Dlaczego pytasz? - zmarszczył brwi.
- jestem Marcel - wystawił do niego rękę - kumpel Emila.
licealista przybił z nim piątkę.
- Nie będę wam przeszkadzać. Kamera jest popsuta a podsłuchy rozbroiłem. - mówiąc to poklepał chłopaka po plecach, a ten wszedł do środka.
W środku było szaro, nie przyjemnie, zimno. Gdy tylko blondyn zaczął się rozglądać przeszedł go dreszcz. Na przeciwko drzwi, na podłodze siedział Emil. Otulał on ramionami kolana i uderzał o nie głową.
- Siema stary. - Kacper podszedł do niego i wystawił rękę chcąc przybić z bratem piątkę. Ten jedynie delikatne, na ślepo klepnął ją paroma palcami.
- No to żeś nawywijał - zaczął młody Szałkowski siadając obok starszego.
- Niczego nie żałuję.
- Ja też go nie żałuję. Niech zdechnie. - odpowiedział opierając głowę o ścianę i patrzył w sufit.
Przez chwilę bracia siedzieli w milczeniu, gdy po paru minutach rpzerwał je Kacper mówiąc:
- Opoooooooooowiesz mi?
- Co tu opowiadać? - spojrzał na niego Emil, zamkną oczy i zaczął się cofać do poranka...:
- Emil gdzie jest Kacper? - matka spytała mnie drąc mordę z dołu. 
Nie miałem ochoty jej odpowiadać. Męczyła mnie. Zazwyczaj ją szanuję, ale dziś..w dzisiejszym stanie nie mam zbytnio ochoty. 
- Emil - wrzasnęła ponownie.
Nie mogłem wytrzymać. Czułem jakby głowa miała mi wybuchnąć. 
Westchnąłem głośno i przykryłem głowę poduszką dociskając ją do niej z całej siły.
Zamknąłem oczy. Musiałem zasnąć, gdyż gdy je otworzyłem nie czułem już bólu ani znudzenia. 
Usiadłem. Światło padało prost na mnie a mi nie przeszkadzało. 
- Witaj Emilku - powiedziałem sam do siebie i wstałem z łóżka. 
W mordzie miałem jak w dupie, więc postanowiłem wyjść z pokoju. W kuchni oczywiście nie było żadnej wody. To było wiadome żyjąc z taką kobietą. Będąc w samych bokserkach, do tego za mokrych wyszedłem z domu. Zacząłem zmierzać w stronę garażu. Zawsze tam miałem pare sztuk płynów których potrzebowałem. Dzisiejszym celem była woda. Dużo wody  z ruchającymi się w niej bąbelkami. Z oddali zauważyłem, że drzwi do garażu są uchylone. 
- dziwne- pomyślałem i odruchowo padłem na ziemię. Zacząłem się czołgać aż do samego muru. 
Nie mogłem sobie pozwolić, by ktoś mnie zauważył. Ktoś wśrodku był. Usłyszałem głos...mojego ojca. Ucieszyłem się móc jeszcze bardziej go pogrążyć. Wstrzymałem oddech i zacząłem nasłuchiwać się jego rozmowy:
  • No wiem słonko. Też tęsknię, ale muszę tu od czasu do czasu być.
  • No to moja żona
  • No tak malutka kocham ciebie bardziej, co to za pytania?
  • przestań. Nie obchodzą mnie ci dwaj debile. Zależy mi tylko na kasie ich matki i moim domu w którym mam zamiar mieszkać razem z tobą.
  • Na pewno się uda. 
  • Pa myszko. Nie zdradzaj mnie tylko księżniczko.
Zrobiło mi się niedobrze. Jak ten gnój mógł? Mama jest wspaniała a ten tylko na młode cipeczki leci. Ona go kurwa kocha.  Nie mogłem tego tak zostawić. Nienawidziłem go. To już  nie jest mój ojciec. Ja go kurwa załatwię. 
Rozmyślając prawie bym nie zauważył, ze ten chuj wychodzi.. Szybko zanurkowałem  w krzaki. Nic nie wiedziałem a więc w myślach zaśpiewałem 3 piosenki i zacząłem się powoli podnosić. Wszedłem do garażu i wziąłem 2 butelki gazowanej wody. Byłem wkurwiony i myślałem tylko o wypierdoleniu tego chuja. Mama jest piękna, cudowna i kochana. Nie zasłużyła na takiego gnoja jakim on jest. Brzydzę się go. Brzydzę się tego, że pochodzę z jego jebanego kutasa. Brzydzę się tego, że mój brat też z tamtą pochodzi. Brzydzę się..
Złapałem klamkę i wszedłem do domu. Nie śpiesząc się zacząłem iść w stronę kuchni przechodząc tuż obok sypialni rodzi...mamy i tego czegoś. Drzwi jej się gwałtownie zamknęły, a z wewnątrz słychać były śmiechy mamy. Wkurwiony wbiłem do kuchni. Otworzyłem szafkę. Nagle, na blacie zobaczyłem nóż. Dotknąłem delikatnie jego ostrza i poczułem czerwony płyn spływający po moim palcu. Rana nie była duża i po chwili przestała krwawić. Chwyciłem rączkę zabójczego narzędzia. Wiedziałem dobrze do czego go użyć. 
Zamknąłem oczy. Myślałem...
Zostawiając wszystko wszedłem na górę. Nóż mocno zaciskając  w mojej ręce.
- Pati policzysz do 15 i zadzwonisz do Mari. Masz z nią rozmawiać jak najdłużej.Rozumiesz? - powiedziałem ledwo wchodząc do jej pokoju. 
- Po co?
- Nie pytaj. Licz.
- jeden... - zaczęła  a ja szybko zbiegłem po schodach i schowałem się za drzwiami sypialni. Nie minęła sekunda, gdy wyszła z niej mama. Nie czekałem długo. Wślizgnąłem się do pokoju. Leżał tam on..nagi. Miał zamknięte oczy. Nie zastanawiając się, wbiłem nóż w jego ciało i wybiegłem z pokoju wpadając na przerażoną matkę stojącą w drzwiach. 


- Resztę historii pewnie znasz. 
- Kacper, musisz już iść - do pokoju wszedł Marcel.
- Wydostanę cię skąd. - szepnął do Emila i wyszedł przechodząc obok Marcela. Ich ubrania się o siebie potarły. 
17-latek zaczął iść do domu. Rozważał słowa brata. Był z niego dumny. W zamyśleniu doszedł do domu. Wszedł do niego i poszedł do swojego pokoju. Walnął się na łóżko. Delikatnie wsunął ręce do kieszeni spodni. W takiej pozycji zawsze potrafił się rozluźnić. Dotknął jakiejś karki. Wyciągnął ją i otworzył:

Uratujemy go. Dziś. 23. Bądź.

sobota, 13 kwietnia 2013

Gra nie fair

Kacper szedł spokojnie w stronę domu, gdy nagle zobaczył migające światła. Gdy podszedł bliżej ujrzał dwa pojazdy stojące pod domem. Była to karetka pogotowia oraz radiowóz policyjny. Młody spanikował i schował się za rosnące przy drodze świerki. Nagle, z domu wyszli dwaj funkcjonariusze trzymający Emila za obydwa ramiona. Po chwili w drzwiach stanęła płacząca Maria, a w jej cieniu Pati.
 - Mamo co się stało? - 17-latek podbiegł do niej tuż po odjeździe pojazdów. Objął ją. Kobieta nic nie powiedziała tylko wtuliła się w ramiona swojego syna. Ten spojrzał na 14-latkę stojącą za drzwiami. Na moment zapomniał, jak ją nienawidził. Wpatrywał się w piękną brunetkę, gdy ta bez głośnie powiedziała mu
- Potem ci opowiem.
Ruszając wyraźnie wargami.
- Choć mamo. - powiedział chłopak wprowadzając dojrzała osobę do domu. Podeszli do kanapy i usiedli.
- To ja zrobię herbaty. - zaproponowała angielka i zaczęła zmierzać w stronę kuchni.
- Dobry pomysł -odpowiedział Kacper, a po chwili skierował wzrok na płaczącą matkę. -powiesz mi co się stało?
- Emil...Tate... - wybuchła płaczem.
- Co z tatą? - spytał spokojnie Kacper. Zachowywał się tak, jak by rozmawiali o chomiku, a nie o jego ojcu.
- Żyje? - dopytał.
Kobieta wzięła głęboki wdech w celu uspokojenia się.
- Jak go zabierali to żył.
- Powiesz mi co się stało?
- Proszę, herbatka. - Pati postawiła na stole dwa kubki - nie będę wam przeszkadzać - dodała i zaczęła iść na górę.
- Mamo.. - spytał zaczynając się lekko denerwować.
- Ojciec przyjechał, uprawialiśmy seks, zadzwonił mój telefon, musiałam wyjść z pokoju a jak wróciłam. - przełknęła głośno ślinę - on leżał cały we krwi.
- należało mi się. - powiedział Kacper.
- Co to mówisz!? - krzyknęła.
- Z czasem dowiesz się prawdy - mówiąc to wstał, i poszedł na górę. Przeszedł obok swojego pokoju, lecz nie zatrzymał się. Szedł dalej. Zapukał do ostatnich drzwi po prawej.
 - Mogę? - wsadził głowę przed uchylone drzwi.
- Tak. - powiedziała cicho Pati.
Siedziała na łóżku po turecku trzymając na ręce notatnik i malując coś na nim. 17-latek podszedł bez słowa i położył się na łóżku za nią. Leży na poprzek co sprawia, że jego nogi od kolan w dół zwisają. Przez odsłonięte ramie 15-latki zajrzał do jej notatnika. Zauważył, że maluje ona flagę Wielkiej Brytani.
 - Tęsknisz? - spytał.
- Trochę. - powiedziała zamykając zeszyt. Odłożyła go na bok i powoli zaczęła kłaść się na plecy. Gdy poczuła ciało 17-latka niepewnie rozluźniła ramiona.
- Nie bój się. - powiedział podnosząc głowę i spierając ją o rękę, której łokieć był oparty o pościel.
Pati pewnie położyła głowę na biodrze Kacpra. Jej plecy delikatnie naciskały na jego krocze. Chłopak zamknął oczy. Na szczęście, jego modlitwy zostały wysłuchane i jego ciało i męska natura były dalej uśpione.
- przepraszam. - szepnął delikatnie dotykając pięknych włosów 15-latki.
- Za co? - dziewczyna przekręciła głowę w stronę chłopaka.
- Że wygoniłem tego lalusia z domu i tak się zachowałem w stosunku do ciebie.
- Nic się nie stało. - dziewczyna się delikatnie podniosła i pocałowała przystojnego blondyna w policzek.
- A no i za ten pocałunek. Zawsze na to czekałem, no ale może nie koniecznie gdy masz kogoś..
- Zawsze możemy to powtórzyć. - dziewczyna przekręciła się na brzuch, a jej broda była oparta o bok chłopaka.
- Luz. Jak będziesz wolna to wiesz gdzie mieszkam. - przekręcił się na plecy, w skutek czego broda pięknej gimnazjalistki była oparta o jego brzuszek.
- O czym myślisz? - spytała cicho widząc, że błękit pięknej pary oczy wierci dziurę w suficie.
- O wszystkim i o  niczym.
- Tak nie można. - szepnęła uśmiechnięta
- Wieeeeem. - odszepną również się do niej uśmiechając.
- Głupek. - zaśmiała się i położyła się na nim.
- Mrr.. - uśmiechnął się i mocno objął ją i ścisnął.
Dziewczyna wpatrywała się w swojego przyjaciela.
- Ale fajnie. Odzyskałem dwóch przyjaciół jednego dnia. jestem miszczu.
- Kogo drugiego? - spytała zaczynając składać pocałunki na długiej szyj 17-latka.
- Kamila. A tobie to mała nie przeszkadza?
- Co ma mi przeszkadzać? - zapytała zmierzając ustami do jego szczęki.
- Podniecasz mnie mając chłopaka.
- Ale jego tu nie ma.
Kacper zamknął oczy, złapał Patrycję za ramiona i mocno od siebie odciągnął.
- To na chuja z nim jesteś?
- Bo przyjechał, bo zawalczył o nas.
- I tak mu się odpłacasz? Pieszcząc się z kumplem. Nie uważasz, że to troszkę nie fair?
- Może troszkę.
- No właśnie, a więc pomyśl nad swoim zachowaniem. - mówiąc to wstał i wyszedł.
Zeszedł do kuchni w celu nalania sobie czegoś do picia, gdy zobaczył ubierającą się matkę.
- gdzie idziesz?
- jadę do ojca. Bo wiesz, w szpitalu jest.
- Zawieziesz mnie na komisariat?
- Po co?
- Bo wiesz..twój syn jest tam. - powiedział w takim samym tonie jak ona.
- No dobra. Ubierz się. Czekam w aucie.





Hej kochani. Tęskniliście? Mam nadzieję że tak. :)
Co myślicie o notce? Pati troche nie za fajnie gra... Chcecie by ojciec chłopców przeżył? :)




sobota, 6 kwietnia 2013

Powrót przyjaźni .

- Kamilku choć nakryjesz do stołu.  - do pokoju 14-latka weszła mama. Leżał on w samych majtkach na pościeli  i wtulając się w nią tępo patrzył a ścianę.
- Synku. - kobieta usiadła obok niego kładąc dłoń na udzie syna.
- Zostaw mnie - powiedział odsuwając się.
- Od tygodnia nic nie jesz, nie spotykasz się ze znajomymi, nie wychodzisz z pokoju. Martwie się o ciebie.
- Nie musisz! - krzyknął chowając się pod kołdrę.
Młoda matka wstała. Podeszła do okna i odsłoniła żaluzje, po czym uchyliła je.
- Zasłoń to - powiedział głośno
- Wstań! - spojrzała na niego.
Chłopak nic nie odpowiedział, więc kontynuowała.
 - Umyj się. Wiesz jak tu śmierdzi.
- Odpierdol się ode mnie  !
- Krzyknął wybiegając z pokoju.
Samotnej matce napłynęła łzy do oczu. Usiadła na łóżku. Była załamana. Nie wiedziała, co ma zrobić. Urodziła Kamila, gdy miała zaledwie osiemnaście lat. Rodzice wyrzucili ją z domu. Ojciec dziecka ją zostawił samą. Gdy ułożyła już im troszkę życie pojawiły się problemy, z którymi nie potrafiła sobie poradzić.
Nie potrafię mu pomóc - myślała - co ze mnie za matka? 
Wstała. Słysząc wolę lejącą się z prysznica zaczęła zbierać brudną pościel i wynosić ją na balkon. W pracy przerwał jej dzwonek do drzwi. Powoli zaczęła iść  w ich kierunku. Otworzyła je  i zobaczyła Kacpra.
- Hej Kacperku - jej twarz delikatnie rozpromieniała.
- Dzień dobry - chłopak uśmiechnął się przyjaźnie.
- Wejdź. - otworzyła szerzej drzwi.
- Dziękuję. -wszedł i zdjął buty . - Jest Kamil? - spytał.
- Bierze prysznic. Choć do kuchni. - poszła pierwsza.  - chcesz soku? - spytała
- Tak, poproszę. - usiadł na krześle.
- Cieszę się, że jesteś. - zaczęła. - może ty będziesz mi w stanie pomóc, bo ja już kompletnie nie daję sobie rady.  - postawiła sok obok ręki 17-latka i usiadła obok niego.
- Z czym? - spytał biorąc łyka soku pomarańczowego.
- Z Kamilem. Pewnego ranka zobaczyłam go całego posiniaczonego leżącego w swoim łóżku. Wieczorem gdzieś wyszedł i pewnie go pobili. Od tego czasu nie wychodził z pokoju. Nie odsłonił rolet, nie pił, nie jadł. Nie mył się. Nie przebrał. Leżał tylko. Gdy wchodziłam by mu przynieść wody on nigdy nie spał. Nie ważne, czy to była 22 , czy 3 rano. Wpatrywał się tylko w sufit lub w ścianę nic nie mówiąc. Nie wiem co robić. Proszę, pomóż mi. - wybuchła płaczem.
Kacper chwilę się zastanowił, po czym mocno przytulił kobietę nic nie mówiąc.
- Może gdybym chociaż znała przyczynę. Może bym mu pomogła.
- To przeze mnie.  - powiedział cicho Kacper.
- Jak to? - matka Kamila spojrzała na niego.
- To ja go.. - chciał powiedzieć "pobiłem" ale postanowił odpowiedzieć inaczej - zraniłem.
- To znaczy?
- Rozstał się z dziewczyną. A ja mu nie pomogłem. Zająłem się sobą. Gdy tamtego wieczora do mnie przyszedł wygoniłem go. Przepraszam panią. - spuścił głowę.
Siedzieli w milczeniu, które po kilkunastu minutach przerwał głos.
- Co ty to robisz?
- Chciałem z tobą pogadać i cię przeprosić. - to drugie powiedział tylko dlatego, że mama chłopaka była w pomieszczeniu.
14-latek spojrzał na swoja matkę po czym powiedział:
- Dobra. Choć do mojego pokoju. - gdy tylko skoczył zaczął iść w stronę ciemnego pokoju. Wszedł do niego, a tuż za nim Kacper zamykając za sobą drzwi.  14-latek położył się czekając, aż jego przyjaciel zacznie mówić.
- Zapomnijmy o tej całej akcji. Pogubiłeś się. Taki wiek, ale brakuje mi przyjaciela.
- Mi też brakuje. - spojrzał Kamil, po czym wstał z łóżka i stanął na przeciw 17-latka. Nastolatkowie wpatrywali się chwile na siebie, a po chwili wybuchli śmiechem i mocno się przytulili.
- Ja nie jestem gejem - powiedział Kacper śmiejąc się
- Ja też nie. -  dodał Kamil
- Jasne - zaśmiał się 17-latek.
- No tak. Po prostu żadna laska nie ma takiego ciała jak ty.
- Oj jedna maa.. - Kacper zamknął oczy
- Caaałe? - 14-latek śmiesznie poruszał brwiami i padł na łóżko.
- Calutkie. - drugi chłopak padł obok niego.
- Jak ma na imię? - gimnazjalista położył ręce pod głowę i leżąc w samych bokserkach - oczywiście już zmienionych - patrzył w sufit.
- Pati. - odpowiedział patrząc w sufit
- Dobrze rucha?
- Dobrze całuje. Ale nie w porę.
- jakieś szczegóły? - kamil usiadł i patrzył na swojego starszego kumpla.
- Znam ją od dziecka - Kacper zaczął historię - gdy miałem 15 lat zrozumiałem, że ją kocham. Ale po paru tygodniach wyjechała. Nie widziałem jej dwa lata. Teraz wróciła. Już byliśmy o krok od czegoś poważniejszego gdy sprowadziła se do mojego domu chłopaka.
- Pogoniłeś go oczywiście..
- Oczywiście. - odpowiedział Kacper. Znienawidziłem ją, i wtedy mnie pocałowała.
- Iii...- 14-latek zdecydowanie spodziewał się czegoś ostrego, ale jego marzenia zgasiły słowa Kacpra brzmiące:
- Rzuciłem ją na łóżko i poszłem do siebie.
- aaaaaa...rozumiem.
17-latek spojrzał na młodszego przyjaciela i odpowiedział:
- Wcale nie rozumiesz.
- Ani trochę. - przyznał mu rację gimbus po czym obydwoje się zaśmiali.
- Dobra, będę się już zbierać. - licealista wstał i wyszedł z pokoju.
- Do widzenia pani. - krzyknął z przedpokoju zakładając buty.
- Nie zostaniesz na obiad? - z kuchni wyszła kobieta wycierając ręce o ścierkę.
- Nie. Niestety mam szlaban więc nie mogę. Ale wpadnij wieczorem. Zagramy na x-boksie. - spojrzał na Kamila.
- Będę.
Przyjaciele przybili sobie piątkę, po czym 17-latek wyszedł delikatnie zamykając drzwi  mieszkania przyjaciela.
















Kamil powrócił. Tęskniliście? ; D

wtorek, 2 kwietnia 2013

Demolka

co jest - Pomyślała Pati łapiąc za klamkę drzwi Kacpra i nie mogąc ich otworzyć
- Kacper otwórz mi. - poprosiła miło, a w odpowiedzi słyszała podgłaszającą się muzykę.
-Eh. - westchnęła i poszła do swojego pokoju. Nie wiedziała o co mu właściwie chodzi.  Ubrała się i wyszła przed dom. Zaczęła chodzić dokoła niego i zbierać małe kamyczki. Stanęła pod oknem pokoju swojego przyjaciela i jeszcze raz krzyknęła jego imię. Poczekała chwilę i ponieważ nie uzyskała odpowiedzi rzuciła kamykiem  w okno. Nic to nie dało a więc zaczęła rzucać coraz częściej i mocniej. Raz trafiała w szybę, raz w parapet a innym razem w rynnę. Rzuciła, złapała odbity i tak w kółko.
- Będziesz kupować! - usłyszała głos Marii dobiegający z któregoś z dolnych okien
- będę. - 15-latka odpowiedziała spokojnie nie przestając.
- Kacper kurwa otwórz mi! - zaczęła wrzeszczeć.
- Nie! - usłyszała jego głos
- Dlaczego?
- Nie chce cię znać!
- Oj przestań. Chcesz.
- Nie chce. Wal sie
- To mi otwórz
- Nieee! - krzasnął jak najgłośniej tylko umiał
w odpowiedzi młoda dziewczyna rzuciła wielkim kamieniem najmocniej jak tylko umiała w skutek czego szyba pękła.
- Jesteś z siebie zadowolony? - krzyknęła
- Tak kurwa!
- Ja też! - odkrzykneła
- A ja nie! - wrzasnęła Maria.
- Marlenka! - z okna obok Kacprowego słychać było głośny jęk
- Może go ktoś udusić? - spytał 17-latek
- Otwórz mi. !
- Uduś go!
- Ok. Zaraz będę. - i szybko pobiegła do domu.
- Nie zapomnij o szybie! - krzyk Marii było równie dobrze słychać w domu.
- Sie sklei taśmą - odpowiedziała biegnąc po schodach
- Kacperek się przeziębi! - odpowiedziała matka chłopaka
- To wezmę go na noc do siebie- odkrzyknęła akurat biegnąc obok pokoju 17-latka
- Nieeeeee! - wrzasnął
Dziewczyna wpadła do pokoju Emila. Leżał on na łóżku w samych bokserkach w których godzinę temu 15-latka zostawiła go w wannie. Leży na plecach i płacze jęcząc imię swojej byłej. Pati nie chcąc tracić czasu podbiegła do niego i mocno uderzyła go w twarz po czym wrzasnęła:
Ogarnij się!
I wybiegła z pokoju.
- Udusiłam go ! Udusiłam! Otwórz mi ! Udusiłam go ! Otwórz mi kurwa mać! - zaczęła wrzeszczeć i kopać w drzwi Kacpra
- Dopisać już drzwi do rachunku? - spytała Maria stając za dziewczyną.
- Jeszcze nie. - odpowiedziała pani i mocno w nie kipnęła. Nagle zaczęły się osuwać aż w końcu opadła na podłogę w pokoju chłopaka.
- To ja jednak dopiszę. - powiedziała matka powoli się cofając.
Pati wskoczyła do pokoju i zastała przestraszonego chłopaka opartego na ścianę, po chwili spojrzał na dziewczynę i powiedział:
- Zaczynam się ciebie bać.
15-latka spojrzała na pęknięte okno i na wyważone drzwi i zaśmiała się niekomfortowo.
- Możemy porozmawiać? - wstychnęła
- A mamy o czym?
- Tak.
- Nie? - chłopak zrobił śmieszną minę.
- Uwierz, mamy.
- Na przykład? - usiadł na łóżku
- Na przykład. - usiadła obok niego.  - dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać?
- Bo jesteś suką. A teraz wynocha mi z pokoju. - wstał
- Ja się nigdzie nie wybieram. - zaplotła ręce na piersi.
Chłopak tylko westchnął i wsunął jedną rękę pod kolana, a drugą na plecy dziewczyny i ją podniósł. Szedł korytarzem patrząc się przed siebie. Młoda lokatorka delikatnie złapała jego koszulkę tuż przy szyjce i wpatrywała się w niego. Po chwili weszli do pokoju nastolatki. Podszedł do łóżka.
- Złaź! - spojrzał na nią
Nic nie odpowiedziała. Mocniej ścisnęła jego koszulkę i podciągnęła się trochę, po czym delikatnie pocałowała Kacpra zamykając oczy.