Noc powoli zaczęła się rozjaśniać. Pati, wtulona w plecy swojego towarzysza oparła policzek również o nie wpatrując się w przemijające drzewa. Obraz powoli zaczynał się rozmazywać, a jej powieki stawały się ciężkie.
W pewnym momencie znalazła się w parku. Leżała na ławce wpatrując się w niebo. Wtem poczuła, jak czyjaś dłoń głodzi jej włosy. Z ciekawością przekręciła głowę, by ujrzeć Michała. Ten, pochylając się nad nią delikatnie musnął jej blado różowe wargi. 16-latka w tym momencie zamknęła oczy. Nie myślała o niczym, tylko o ustach swojego chłopaka całujących jej szyję.
- Mm..Michał. - jęknęła wsuwając palce w jego włosy i mocno jej w nich zaciskając w pięść.
Chłopak, jak na rozkaz przestał, by spojrzeć jej głęboko w oczy, po czym powiedzieć z uczuciem:
- Wszystkiego najlepszego.
Pati już chciała odpowiedzieć "dziękuję" gdy przerwał jej głos:
- Obudź się ślicznotko. - w okół nikogo nie było, a Michał nie wydobył żadnego dźwięku. Zdezorientowana zamknęła powieki, by je przedrzeć i otworzyć na nowo.
Gdy to zrobiło Michała już nie było. Nie było parku, ani ławki.
Było za to ciało okryte jedynie czarną bokserką. Wystraszona 16-latka spadła z motoru.
- O jejku. Nic Ci nie jest? - Maciek skoczył tuż za nią, lecz na nogi. Wystawiając rękę w jej stronę pomógł podnieść się z ziemi.
- Gdzie ja jestem? - spytała zaspanym głosem.
- W Bydgoszczy. A konkretnie na osiedlu mojego kumpla. - Maciek rozejrzał się podobnie jak Pati widząc dookoła jedynie szare, nie ciekawe bloki.
- Spałam? - spytała zaczynając kojarzyć co się dzieje.
- Jep. - uśmiechnął się słodko. Uśmiech ten przypomniał dziewczynie moment, gdy pierwszy raz go zobaczyła. Serce ponownie zaczęło jej walić jak młot.
- Choć bąblu. Załatwimy to szybko, a potem spędzimy dwa dni na plaży w Gdańsku. Co ty na to?
- Fajnie. - uśmiechnęła się szczerze.
Ruszyli. Jednak, gdy Maciek otworzył drzwi jednej z klatek schodowych Pati przeszły przez głowę nie za ciekawe myśli. Szybko odwróciła głowę, po czym spostrzegła parę huśtawek, oraz oddaloną od nich o parę metrów piaskownicę.
- Pójdę się pohuśtać. - oznajmiła kierując wzrok ponownie na Maćka.
- To może chwilę potrwać..
- Zaczekam. - uśmiechnęła się sympatycznie, po czym odwróciwszy na palcach zaczęła zmierzać w stronę małego placu zabaw.
Bez problemów zmieściła się na huśtawce i odpychając się nogami zaczęła się delikatnie huśtać.
"Mało brakowało" pomyślała zdając sobie sprawę, że mogło się to dla niej nie za dobrze skończyć. Nie wolno wchodzić do cudzego mieszkania z osobą, poznaną noc temu. Tym bardziej, że Maciej wciąż wydawał się jej bardzo podejrzany. Jednak nie potrafiła się przeć jego urokowi.
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk telefonu. Przeciągnęła palcem po ekranie po czym przyłożyła go do ucha zapominając spojrzeć, kto dzwoni.
- haloo?
- Pati?
- Tak. - po głosie rozpoznała, że był nim Michał.
- Hej słoneczko. Dlaczego się nie odzywasz?
- Bo ze mną zerwałeś?
- Oj przestań. Wybaczam ci. Możemy być dalej razem.
- Tylko, że ja już nie chcę. - odpowiedziała delikatnie, po czym się rozłączyła. Wsunęła telefon do kieszeni spodni i oparła głowę o metalowe szczebelki u boku huśtawki. Zamknęła oczy i zaczęła myśleć o tym wszystkim. Tego wszystkiego jest trochę za dużo. Ma dopiero 16 lat, a już ucieka przed policją. Musi mieć fałszywy dowód tożsamości, by uciec za granicę i być może już nigdy nie wrócić do kraju. Cieszyła się, że w tym wszystkim jest z Kacprem. Jednak to nie do końca prawda, gdyż go tu nie ma. Jest sama, na nienzanym podwórku z prawdopodobnie groźnym mężczyzną.
- W coś tyś się wpakowała. - spytała sama siebie wstając z huśtawki. Bezwiednie zaczęła krążyć po podwórku.
- Już jestem księżniczko. - podszedł do niej Maciek. - a właściwie to.. - spojrzał na kartonik trzymany w ręku. - Patricia Gomez.
- Gomez? Serio? - spojrzała na niego z pogardą. - niech zgadnę: a ty Bieber?
- Skąd wiedziałaś? - zaśmiał się chłopak. - nie no. to by było zbyt podejrzane. Gomez i Bieber.. Jeszcze by się paparatzi zbiegli.
Pati wybuchła śmiechem. Nie mogła oprzeć się urokowi chłopaka.
- To jak?
- George Hamblett
- Ładni. - uśmiechnęła się słodko.
- Wiem. - zaśmiał się.
- A jak będą się pozostali nazywać?
Maciek w odpowiedzi wychylił lekko dolną wargę w przód i ruszył ramionami.
- To nie możesz im też zrobić?
- Mogę. - odpowiedział krótko.
Dziewczyna spojrzała na niego tak, by zrozumiał że ma kontynuować.
- Ale tego nie zrobię. - uśmiechnął się
Ona dalej nie przestawała tak patrzeć.
- To nie korzystne dla mnie.. - mówiąc to wsunął dłoń, przez bok dziewczyny zatrzymując ją na jej plecach i jednym, płynnym ruchem przysunął ją do siebie. Ta kładąc dłoń na jego umięśnionej klatce piersiowej patrzyła mu się głęboko w oczy czując, jak by tonęła. Nie czekając na pytania kontynuował :
- Bo gdybym chciał zrobić i im, to by mi to zajęło więcej czasu, czyli mniej z tobą.
Oraz oni by nie musieli tu przyjeżdżać, co również sprawiłoby, że byłbym krócej z tobą sam na sam. - z każdym słowem zbliżał się do niej coraz bardziej. Aż w końcu, wraz z wypowiedzeniem ostatniego wyrazu złączył ich wargi. Całował ją delikatnie i subtelnie zamykając powieki, co w tym samym momencie zrobiła również Patrycja. Odwzajemniając pocałunek, rozszerzyła wargi by dać Maćkowi możliwość, spróbowania czegoś więcej. Nie musiała długo czekać, by jego język delikatnie przekroczył granicę wyznaczoną przez linię jej zębów. Obywa organy złączyły się i zaczęły pieścić się w szalonym tańcu. Ciała obojga nastolatków przestały pracować wraz z ich rozumami. W obydwu zaczęło wzrastać porządanie. Chłopak czuł, że zbliża się go granic wytrzymałości, więc z trudem oraz walką z samym sobą zaczął powoli wycofywać swój język. Łącząc wargi ponownie musnął Pati, po czym otworzył oczy. Nastolatkowie mieli mocno przyśpieszony oddech. Patrząc się w swoje oczy uśmiechali się do siebie. Obydwoje dopadły niemiłosierne skutki tej małej zabawy. Dziewczyna oblizała się zamykając ponownie oczy. Po otworzeniu ich szepnęła:
- Jesteś niesamowity.
- I nie mam na imię Michał. - uśmiechnął się
- Co?
Jednak Maciej nie miał najmniejszego zamiaru jej odpowiadać. Zamierzał zrobić coś lepszego, i powtórzył czynność z przed paru minut. Będąc dojrzałym i doświadczonym mężczyzną znającym swoje ciało doskonale wiedział, kiedy się powstrzymać by nie zajść za daleko. To dziwne, ale zwykle pocałunki nie sprawiają, że robi mu się aż tak ciasno w bokserkach. A jednak na dziewczyna coś w sobie ma. Od pierwszego wejrzenia to wiedział.
- Jesteś idealna. - szepnął odrywając się od niej.
Zdając sobie sprawę, że speszona 16-latka spuści głowę, złapał ją za pod brudek i dał buzi po raz ostatni.
- To jedziemy na plażę czy chcesz skoczyć np do galerii?
- Tak, przydałoby się. - dziewczyna nie miała żadnych pieniędzy. Jednak czuła pilną potrzebę skorzystania z łazienki. Nie tylko w celach fizjologicznych. Głównym powodem był fakt, że język starszego o 4 lata mężczyzn sprawił, że podnieciła się. Czego ślady mokre ślady zostały właśnie na jej bieliźnie.
- Okej. to wsiadaj. - Maciek położył dłonie na jej bokach, i nie używając zbyt dużej siły sprawił, że Pati siedziała już na ścigaczu.
Usiadłszy przodem do niej wziąl kasy, by wsunął na jej głowę. Jednak po chwili zdjął go, po czym ujął twarzyczkę dziewczyny w dłonie i ponownie musnął jej usta.
- Maciek. - zaśmiała się.
- Co Maciek? To twoja wina. Po co jesteś taka słodka? No po co?
- By ranić takich słabych chłopaczków jak ty.
- Ja jestem słaby ja?
- yy..tak. - powiedziała złośliwie.
- Gdybym był słaby, to już dawno byłabyś zgwałcona w tamtych krzaczkach.
- Uuu..aż tak? - dziewczyna zaczynała się coraz bardziej przed nim otwierać.
- Aż tak.- odpowiedział bez uczuć zapinając jej kask pod brodą. Pocałowawszy ją w szyjkę odwrócił się i założył drugi na siebie. Po czym ruszył w stronę galerii.
Droga minęła bardzo szybko.
Zostawiając wszystko na strzeżonym parkingu weszli do małej galerii.
- To gdzie pierwsze? - spytał Maciej
- Do łazienki.
- Nom. ja tez muszę.
- To cześć. - powiedzieli na raz i każde pobiegło w swoją stronę.
Zsuwając majtki ze swej zgrabnej pupci Pati usiadła na desce, po czym wzięła kawałek papieru i wytarła mokrą plankę na swoich majteczkach.
Po skończeniu wyszła z toalety.
- Ok. możemy już jechać do tego Gdańska. - uśmiechnęła się podchodząc do Macieja stojącego przy wystawie sklepu z bielizną.
- Pierwsze przymierzysz to!
Zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, została wciągnięta do sklepu i juz trzymała wieszak z różowym bikini.
- Ale..
- nie ma ale. Do przymierzalni. raz raz.
Jak powiedział, tak zrobiła.
- Liczę do 50 i tam wchodzę ! - dokrzyknął by usłyszała go, po czym zaczął powoli odliczać: 50, 49, 48...0 - Wchodzę !
Widząc dziewczynę w pięknym stroju rumieńce pojawiły się mu na twarzy. Nie chcąc, by jego przyrodzenie ponownie się podniosło, zasłonił kotarę i podszedł do kasjerki płacąc za bikini. Nie czekając, aż Pati ponownie sie ubierze, wszedł do sklepu na przeciwko w którym kupił czarny plecak. Wrócił, nim dziewczyna zdążyła opuścić przymierzalnię.
- Wrzucaj. - uśmiechnął się podstawiając otwarty plecak pod ręce 16-latki.
Para opuściła galerię i bez zbędnych postojów ruszyła do Gdańska.
Jednak zanim dojechali na plażę była już 20:00. Ludzi zaczęła brakować, a pogoda nie pozwalała, by dziewczyna przebierała się w bikini. Mając tylko dwie bluzy, spodnie , koszulki i plecach z bikini w środku młodzi usiedli na małym pagórku usypanego z piasku. Maciek delikatnie objął młodszą koleżankę w pasie, po czym przytulił do siebie.
- Nie jest ci zimno? - spojrzał na nią.
- Może troszkę. - odpowiedziała zapinając bluzę.
-Oh. To chodź tu. - delikatnie rozchylił nogi czekając aż ta usiądzie między nimi, przodem. Tak też zrobiła. Obejmując ją mocno docisnął do siebie. Pati wsunęła zimne ręce pod bluzę chłopaka i mocno się przytuliła. Siedzieli tak w milczeniu, do póki Patrycja nie spytała:
- Kim jesteś?
- Mam na imię Maciek. - odpowiedział ponownie uśmiechając się TYM uśmiechem.
- Wiesz o co mi chodzi. - puściła się go, po czym spojrzała na niego.
- No właśnie nie do końca. - podrapał się w głowę.
- Eh.. no skąd masz tyle forsy, znajomości, odwagi.
- ja wiem czy odwagi... Jestem normalnym facetem. Naczytałaś się chyba jakiś kryminałów. - uśmiechnął się.
- Maciek...
- No dobrze. Nie jestem żadnym bandytą. Ale mój tata był. Wiem jak się zachowywać w takich sytuacjach bo on mnie tego nauczył. jego kolega zrobił nam te dowody. - mówiąc to patrzył daleko w morze.
- A forsa?
- Miał kasy jak lodu. Zabili go na jednej z akcji. Myśleliśmy, że zostaliśmy z niczym. Gdy pewnego dnia, - w tym momencie chłopak zmienił pozycję. Leżał teraz na piasku patrząc sie w czarne niebo, mając głowę na udach Pati. Dokładnie w takiej samej pozycji co we śnie dziewczyny. Tylko że tym razem ona siedziała. - w dniu moich osiemnastych urodzin przyszedł pan z banku i oświadczył mi, że mam 12 mln pozostawionych przez ojca.
- A twoje rodzeństwo? - wtrąciła
- Mam brata i dwie siostry, przyrodnie. Mama dowiedziała się o ciąży, gdy już ojciec nie żył. A małe są już innego ojca. Nienawidzę go, więc nie czekałem długo. Wybudowałem dom, pokupowałem samochody, a pozostałe 10 milionów odłożyłem.
- Rozumiem. - Pati będąc nad nim wsunęła dłoń na jego policzek, po czym zaczęła kciukiem, delikatatnie go głaskać. Po nie długim czasie 19-latek zamknął oczy, a po chwili zasnął.
Dziewczyna przestała wykonywać czynność. Nie była senna, więc postanowiła się na niego trochę popatrzeć. Nie wiedziała co będzie jutro, ale była pewna jednego : po całym dniu z nim wiedziała, że jest bezgranicznie i nieodwołalnie w nim zakochana..
Cześć kochani. Tak jak obiecałam dodałam notkę szybciej no i dłużej. <3
Ale chciałabym coś w zamian. Mianowicie: niech każdy z was, powie swojej JEDNEJ koleżance/ przyjaciółce/ kumpeli itp i tym blogu.
Jeśli czyta to 20 osób i każda z nich sie podzieli linkiem będzie już was 40. A to bardzo ważne: gdy jest więcej fanów mam większą motywacje do pisania dla was więcej, częściej i dłużej.
Bardzo mi na tym zależy. Liczę na was. <3
sobota, 14 września 2013
środa, 11 września 2013
początek
- Jezu co sie dzieje? - 16-latka zaczęła panikować. - gdzie jedziemy? O matko! Gonią nas.
- Kurwa zamknij mordę! - wrzasnął Emil.
Kierujący Maciek z kamienną tylko zmienił bieg. Po jego twarzy, obijającej się w przednim lusterku, od którego Pati nie odrywała wzroku, nie było widać ani trochę strachu. Tak, jakby była to dla niego norma.
Zachowanie to ponownie zaczęło zastanawiać dziewczynę. Dzięki temu mogła choć na chwilę zapomnieć o tragizmie sytuacji: siedziała w jednym aucie z prawdopodobnym zabójcą i chłopakiem który nie jednokrotnie uciekł z aresztu. Do tego samochód ten był kierowany przez właściwie obcego chłopaka. A z tyłu dobiegały już coraz głośniejsze dźwięki zbliżającej się policji.
- Dajemy czadu? - spytał 19-latek przeżuwając gumę i dając ostry zakręt w prawo. Jechał slalomem mijając auta z niesamowitą prędkością i dokładnością.
- Kurwa zabijesz nas! - jęknął Kamil wgnieciony w boczne drzwi dzięki niemiłosiernym prawom fizyki.
Jednak to nic nie zrobiło na kierowcę, który uśmiechając się docisnął mocniej pedał gazu. Jechał jak szalony na zmianę po jezdni, i posesjach prywatnych. Po pasie z lewej strony i po prawym.
Dźwięk syren stał się nie obecny. Po chwili granatowe auto stanęło przy garażu. Mrok oblewał bogatą dzielnice domków. Wszyscy opuścili auto, gdy tylko drzwi garażowe się zamknęły. Auto to nie było jedynym. Stało między czarnym BMW a fioletowym Ferrari.
- wow. - szepnęła Pati rozglądając się po pomieszczeniu. Mijała powoli auta przyglądając się nim. Stanęła przy fioletowym, i wystawiając jeden, wskazujący palec, delikatnie musnęła nim lusterko, po chwili szybko go zabierając.
- Dobra. O co tu chodzi? - spytał Maciej siadając na masce swojego auta.
W odpowiedzi, cała pozostała czwórka ruszyła ramionami.
- Kurwa mówicie albo wypierdalacie bo nie mam ochoty sie wpierdalać w coś przez was, Szałkowski. - spojrzał z pogardą na Kacpra.
- Zabiłem ojca. - zaczął Emil.
- Wzruszające, mów dalej. - zeskoczył z maski i podszedł do srebrnego segmentu stojącego przy ścianie po prawej.
Emil nie wiedziawszy jak to zrozumieć spojrzał na Kamila, stojącego najbliżej niego. 14-latek poruszył dłonią na znak, by kontynuował.
- No to zabiłem, uciekłem z więzienia i się przechowałem u Kamila.
Maciej zmierzył wzrokiem najniższą postać, by po chwili spytać Kacpra.
- A ty Szałkowski coś żeś wyczynił?
- Może nie po nazwisku?
- Weź zamknij mordę. - uspokoił go Emil.
- Mądrze Emilku, mądrze. - zaczął powoli zbliżać się do Kacpra - jeszcze jeden wyskok i wypierdalasz mi z chaty. Pieski cię złapią i kurwa będziesz miał dopiero po nazwisku.. - powiedział groźnie patrząc mu głęboko w oczy.
17-latek głośno przełknął ślinę. Wystraszył się na pozór miłej twarzy Macieja. Nikt tak na prawdę nie wiedział kim jest. Skąd ma tyle forsy na taki dom i samochody. Skąd wie jak się zachowywać w takich sytuacjach i potrafić zachować spokój. NIKT. A najgorsze jest to, że Kacper widział, jak patrzy na Pati. Jak się nią zachwyca. A przecież ona jest dla niego. Teraz, gdy się rozstała z Michałem i jak widać nie ma ochoty wracać. Spojrzał na nią. Stała tak niewinnie przy fioletowym królu drogi. Tonąca w jeansowej koszuli, która sprawiała, że z rękawów były jedynie widoczne jej delikatne paluszki grubości kostek kurczaka. Stała tam w szpilkach, na trzęsących się od zimna nogach. Tak bardzo chciał do niej podbiec, przytulić ją, ogrzać swoim ciałem. Ale nie mógł. Zapragnął by czegoś więcej, czegoś na co teraz nie ma czasu. Poza tym nie może sobie pozwolić, by narazić się Maćkowi. Był mu w 100 % podległy. Musiał wykonywać to, co mu rozkazać. Dzięki temu mógł mieć oko na nią. By ją pilnować. Nie może pozwolić sobie, by go złapali i zamknęli, bo straci tym szansę na szczęście. A to był jego czas.
Fioletowe ferrari było zgaszone, lecz ciepło, które od niego biło ogrzewało zmarznięte nogi dziewczyny. Wtem poczuła, że ktoś się do niej zbliża. Pochyla się do jej ucha i szepcze na nie:
- rozbierz się.
- Ale.. - zaczęła.
- ciii.. - szepnąl ponownie. - dziewczyna w tym momencie zamknęła oczy, by słuchać dalej.
- Pójdziesz na górę, do salonu. Tam, na sofie leży czarna bluza z białym zamkiem. Weźmiesz ją. Następnie udasz się do pokoju o niebieskich drzwiach. Tam przebierzesz się z spodnie i wygodne buty. Masz na to piętnaście minut. - równo z końcem ostatniego słowa odsunął się od młodej, by podejść do chłopaków. Odprowadzając ją wzrokiem, sprawdzając przy tym, że już nie jest w stanie nic usłyszeć, zaczął.
- Ja tu żądzę. Musimy się rozdzielić.
- Czemu? - spytał Kamil.
- Bo tak trzeba. Ty siedzisz za zabójstwo, ty za przechowywanie zabójcy a ty.. - spojrzał na Kacpra.
- Porwałem Emila i jestem oskarżony za współ udział.
Maciej z kamienną twarzą podniósł kciuk do góry na znak, że już wszystko wie.
- Jedziecie BMW. Ja z dziewczyną jedziemy ścigaczem. Nie tracimy czasu na postoje. W Bydgoszczy będą na nas czekać fałszywe dowody. Pewnie już wiedzą kim i ja jestem. Lepiej być ostrożnym, a za dwa dni spotykamy się na lotnisku w Gdańsku. Wszystko jasne?
Przestraszeni powagą sytuacji Kamil z Emilem tylko kiwnęli głowami i wsiedli do auta: Emil jako kierowca, a Kamil z tyłu.
Jednak Kacper nie potrafił przeżyć w postanowieniu
- Dlaczego ty jedziesz z Pati?
- Bo, dlatego, że, ponieważ.
- taki cwany jesteś? - zaczął 17-latek z obrzydzeniem w głosie. - nie masz u niej żadnych szans.
- Całowałem się z nią jakąś godzinę temu. - uśmiechnął się złośliwie.
17-latkowi krew zaczęła mocniej pulsować w żyłach. Już był gotów wymierzyć cios prosto w nieskazitelną twarz szefa operacji, gdy tylko poczuł mocny chwyt w pasie i wylądowanie na miękkich, tylnych siedzeniach samochodu. A właściwie na kolanach swojego najlepszego przyjaciela, który tylko skomentował:
- Ogar!
Po czym łapiąc się obiema rękoma za nagłówki, wskoczył na przednie siedzenie auta.
Emil włożywszy klucz do stacyjki, pewnie go przekręcił. Gang widlastego silnika wypełnił całe wnętrze samochodu. Wrzucając biegi dodał gazu. Osiem cylindrów kolejno wypełniło się wysokooktanowym paliwem, a puszczone przez niego płynnie sprzęgło przeniosło wytworzoną moc na koła.
Maciej usiadł na motocyklu i założył na głowę kask. Następnie zauważył, że w pomieszczeniu jest już przebrana Pati - w jego bluzie i spodniach jego byłej oraz w butach brata. Wstał i podszedł do niej zakładając kask na jej głowę.
- Jadę z tobą? - spytała wręcz pewna odpowiedzi.
- Chyba że nie chcesz. - uśmiechnął się uroczo.
- Chcę - szepnęła siadając na ścigaczu. Chłopak wsunął się przed nią.
- Złap się mnie. - uśmiechnął się. Dziewczyna chwyciła delikatnie materiał bluzy, którą chłopak wrzucił na siebie wyciągnowszy ją z srebrnej szafy.
- Oj no przytul się. - zaśmiał się, a po chwili dołączyła do niego 16-latka wykonując jego polecenie.
Ruszyli, by po chwili zniknąć w ciemności nocy.
Przepraszam was, że to tak długo mi zajęło. ;(
Postaram się poprawił i dodawać notki co parę dni tak jak to robiłam na początku bloga.
Możecie mi w tym pomóc zostawiając na dole komentarze które są cholernie motywujące.
Jeszcze raz bardzo przepraszam i obiecuję poprawę. <3
- Kurwa zamknij mordę! - wrzasnął Emil.
Kierujący Maciek z kamienną tylko zmienił bieg. Po jego twarzy, obijającej się w przednim lusterku, od którego Pati nie odrywała wzroku, nie było widać ani trochę strachu. Tak, jakby była to dla niego norma.
Zachowanie to ponownie zaczęło zastanawiać dziewczynę. Dzięki temu mogła choć na chwilę zapomnieć o tragizmie sytuacji: siedziała w jednym aucie z prawdopodobnym zabójcą i chłopakiem który nie jednokrotnie uciekł z aresztu. Do tego samochód ten był kierowany przez właściwie obcego chłopaka. A z tyłu dobiegały już coraz głośniejsze dźwięki zbliżającej się policji.
- Dajemy czadu? - spytał 19-latek przeżuwając gumę i dając ostry zakręt w prawo. Jechał slalomem mijając auta z niesamowitą prędkością i dokładnością.
- Kurwa zabijesz nas! - jęknął Kamil wgnieciony w boczne drzwi dzięki niemiłosiernym prawom fizyki.
Jednak to nic nie zrobiło na kierowcę, który uśmiechając się docisnął mocniej pedał gazu. Jechał jak szalony na zmianę po jezdni, i posesjach prywatnych. Po pasie z lewej strony i po prawym.
Dźwięk syren stał się nie obecny. Po chwili granatowe auto stanęło przy garażu. Mrok oblewał bogatą dzielnice domków. Wszyscy opuścili auto, gdy tylko drzwi garażowe się zamknęły. Auto to nie było jedynym. Stało między czarnym BMW a fioletowym Ferrari.
- wow. - szepnęła Pati rozglądając się po pomieszczeniu. Mijała powoli auta przyglądając się nim. Stanęła przy fioletowym, i wystawiając jeden, wskazujący palec, delikatnie musnęła nim lusterko, po chwili szybko go zabierając.
- Dobra. O co tu chodzi? - spytał Maciej siadając na masce swojego auta.
W odpowiedzi, cała pozostała czwórka ruszyła ramionami.
- Kurwa mówicie albo wypierdalacie bo nie mam ochoty sie wpierdalać w coś przez was, Szałkowski. - spojrzał z pogardą na Kacpra.
- Zabiłem ojca. - zaczął Emil.
- Wzruszające, mów dalej. - zeskoczył z maski i podszedł do srebrnego segmentu stojącego przy ścianie po prawej.
Emil nie wiedziawszy jak to zrozumieć spojrzał na Kamila, stojącego najbliżej niego. 14-latek poruszył dłonią na znak, by kontynuował.
- No to zabiłem, uciekłem z więzienia i się przechowałem u Kamila.
Maciej zmierzył wzrokiem najniższą postać, by po chwili spytać Kacpra.
- A ty Szałkowski coś żeś wyczynił?
- Może nie po nazwisku?
- Weź zamknij mordę. - uspokoił go Emil.
- Mądrze Emilku, mądrze. - zaczął powoli zbliżać się do Kacpra - jeszcze jeden wyskok i wypierdalasz mi z chaty. Pieski cię złapią i kurwa będziesz miał dopiero po nazwisku.. - powiedział groźnie patrząc mu głęboko w oczy.
17-latek głośno przełknął ślinę. Wystraszył się na pozór miłej twarzy Macieja. Nikt tak na prawdę nie wiedział kim jest. Skąd ma tyle forsy na taki dom i samochody. Skąd wie jak się zachowywać w takich sytuacjach i potrafić zachować spokój. NIKT. A najgorsze jest to, że Kacper widział, jak patrzy na Pati. Jak się nią zachwyca. A przecież ona jest dla niego. Teraz, gdy się rozstała z Michałem i jak widać nie ma ochoty wracać. Spojrzał na nią. Stała tak niewinnie przy fioletowym królu drogi. Tonąca w jeansowej koszuli, która sprawiała, że z rękawów były jedynie widoczne jej delikatne paluszki grubości kostek kurczaka. Stała tam w szpilkach, na trzęsących się od zimna nogach. Tak bardzo chciał do niej podbiec, przytulić ją, ogrzać swoim ciałem. Ale nie mógł. Zapragnął by czegoś więcej, czegoś na co teraz nie ma czasu. Poza tym nie może sobie pozwolić, by narazić się Maćkowi. Był mu w 100 % podległy. Musiał wykonywać to, co mu rozkazać. Dzięki temu mógł mieć oko na nią. By ją pilnować. Nie może pozwolić sobie, by go złapali i zamknęli, bo straci tym szansę na szczęście. A to był jego czas.
Fioletowe ferrari było zgaszone, lecz ciepło, które od niego biło ogrzewało zmarznięte nogi dziewczyny. Wtem poczuła, że ktoś się do niej zbliża. Pochyla się do jej ucha i szepcze na nie:
- rozbierz się.
- Ale.. - zaczęła.
- ciii.. - szepnąl ponownie. - dziewczyna w tym momencie zamknęła oczy, by słuchać dalej.
- Pójdziesz na górę, do salonu. Tam, na sofie leży czarna bluza z białym zamkiem. Weźmiesz ją. Następnie udasz się do pokoju o niebieskich drzwiach. Tam przebierzesz się z spodnie i wygodne buty. Masz na to piętnaście minut. - równo z końcem ostatniego słowa odsunął się od młodej, by podejść do chłopaków. Odprowadzając ją wzrokiem, sprawdzając przy tym, że już nie jest w stanie nic usłyszeć, zaczął.
- Ja tu żądzę. Musimy się rozdzielić.
- Czemu? - spytał Kamil.
- Bo tak trzeba. Ty siedzisz za zabójstwo, ty za przechowywanie zabójcy a ty.. - spojrzał na Kacpra.
- Porwałem Emila i jestem oskarżony za współ udział.
Maciej z kamienną twarzą podniósł kciuk do góry na znak, że już wszystko wie.
- Jedziecie BMW. Ja z dziewczyną jedziemy ścigaczem. Nie tracimy czasu na postoje. W Bydgoszczy będą na nas czekać fałszywe dowody. Pewnie już wiedzą kim i ja jestem. Lepiej być ostrożnym, a za dwa dni spotykamy się na lotnisku w Gdańsku. Wszystko jasne?
Przestraszeni powagą sytuacji Kamil z Emilem tylko kiwnęli głowami i wsiedli do auta: Emil jako kierowca, a Kamil z tyłu.
Jednak Kacper nie potrafił przeżyć w postanowieniu
- Dlaczego ty jedziesz z Pati?
- Bo, dlatego, że, ponieważ.
- taki cwany jesteś? - zaczął 17-latek z obrzydzeniem w głosie. - nie masz u niej żadnych szans.
- Całowałem się z nią jakąś godzinę temu. - uśmiechnął się złośliwie.
17-latkowi krew zaczęła mocniej pulsować w żyłach. Już był gotów wymierzyć cios prosto w nieskazitelną twarz szefa operacji, gdy tylko poczuł mocny chwyt w pasie i wylądowanie na miękkich, tylnych siedzeniach samochodu. A właściwie na kolanach swojego najlepszego przyjaciela, który tylko skomentował:
- Ogar!
Po czym łapiąc się obiema rękoma za nagłówki, wskoczył na przednie siedzenie auta.
Emil włożywszy klucz do stacyjki, pewnie go przekręcił. Gang widlastego silnika wypełnił całe wnętrze samochodu. Wrzucając biegi dodał gazu. Osiem cylindrów kolejno wypełniło się wysokooktanowym paliwem, a puszczone przez niego płynnie sprzęgło przeniosło wytworzoną moc na koła.
Maciej usiadł na motocyklu i założył na głowę kask. Następnie zauważył, że w pomieszczeniu jest już przebrana Pati - w jego bluzie i spodniach jego byłej oraz w butach brata. Wstał i podszedł do niej zakładając kask na jej głowę.
- Jadę z tobą? - spytała wręcz pewna odpowiedzi.
- Chyba że nie chcesz. - uśmiechnął się uroczo.
- Chcę - szepnęła siadając na ścigaczu. Chłopak wsunął się przed nią.
- Złap się mnie. - uśmiechnął się. Dziewczyna chwyciła delikatnie materiał bluzy, którą chłopak wrzucił na siebie wyciągnowszy ją z srebrnej szafy.
- Oj no przytul się. - zaśmiał się, a po chwili dołączyła do niego 16-latka wykonując jego polecenie.
Ruszyli, by po chwili zniknąć w ciemności nocy.
Przepraszam was, że to tak długo mi zajęło. ;(
Postaram się poprawił i dodawać notki co parę dni tak jak to robiłam na początku bloga.
Możecie mi w tym pomóc zostawiając na dole komentarze które są cholernie motywujące.
Jeszcze raz bardzo przepraszam i obiecuję poprawę. <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)