Byli tu:

czwartek, 27 czerwca 2013

Porwanie

- Gdzie sie gówniarzu wybierasz? Siadaj na dupie!
- Pierdol się. - 17-latek zaczął iść w stronę wyjścia, gdy policjant go złapał.
- Nie szarp się. - wrzasnął.
- Nie wrobicie mnie w nic.
- Marcel choć tu!. - zawołał piesek.
Kacper automatycznie przestał się rzucać i uśmiechnął się wewnętrznie.
- Co jest? - do celi wszedł kolega Emila udając, że nie zna licealisty.
- Posiedź z nim tu. ja idę na kawę.
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się młody policjant i usiadł na krześle kładąc nogi na biurku.
- Siema stary. - zaśmiał się y wystawił rękę w kierunku Kacpra, gdy tylko zostali sami w pomieszczeniu.
- Cze. - odpowiedział chłopak przybijając piątkę Marcelowi. Rozległ się mocny plask przebiegające w echo.
- Co jest? - spytał cicho.
- Wpadliśmy. - odpowiedział smutno siadając na podłodze.
- he? - skrzywił się troche starszy mężczyzna.
- Jestem oskarżony o napad na komisariat i uprowadzenie Emila.  I podejrzany o w spół udział w napadzie na ojca.
Marcel wysłuchując to nie odzywał się ani słowem. Jego milczenie trwało również po skończeniu opowieści młodego.
W pewnej chwili sięgnął do kieszenie spodni, i odblokowując telefon przyłożył go do ucha, po czym zaczął udawać rozmowe telefoniczną.
Kacper obserwował z zafascynowaniem i ciekawością starszego kolegę.
- O proszę. Znalazł się nowy podejrzany. Jesteś wolny. - mówiąc to uśmiechnął się złośliwie.
17-latek szybko zrozumiał podstęp i nie czekając ani chwili dłużej wstał  z podłogi, i mówiąc ciche "dziękuję" szybko opuścił budynek.
- Fuck. - powiedział stojąc na parkingu. Nie wiedział gdzie iść ani nie miał podwózki. Chwilę później zorientował się, że nie ma również pieniędzy. Zostało mu jedynie wykonanie telefonu.
Pierw postanowił wybrać numer do Emila. Szybo odebrał. jednak słysząc po drugiej stronie słuchawki jednoznaczne jęki postanowił rozłączyć się. Automatycznie, z jego listy wykreślona została również mama Kamila. Kolejną i zarazem ostatnią osobą była mama chłopaka, która również dość szybko odebrała.
- mamuś przyjedziesz po mnie?
- Jestem w Warszawie.
- A to spierdalaj kurwo! - wrzasnął rozdrażniony chłopak rozwalając telefon rzuciwszy go na jezdnię.  Usiadł na krawężniku. otaczały go niemalże puste miesca parkingowe, nie licząc paru radiowozów.
Po paru godzinach siedzenia samotnie oraz nieudanych próbach poskładania telefonu postanowił wstać i ruszyć przed siebie. Dosyć szybko znalazł się na przy jezdni. Szedł dość szybko ze swą kamienną, przystojną twarzą nie wyrażającą żadnych emocji, gdy drogę zajechało mu srebrne, kobiece auto. Po niedługim czasie szyba opuściła się, a zamiast niej ukazała się twarz kobiety.
Nie była ona ani stara, ani młoda.
- Podwieźć Cię gdzieś, przystojniaczku? - spytała.
- Tak. - odpowiedział siedząc już z tyłu auta. Oprócz tej pani znajdowały się tu również cztery inne patrzące na niego desperacko porządliwym wzrokiem. Każda z nich wiekiem przekraczała trzydzieści lat. Było to widać pomimo ich trudom i staraniom.
Samochód ruszył, gdy 17-latek zorientował się, że nie wie gdzie jadą. Czuł się nieswojo w towarzystwie tych oto pań.
- To tu. - powiedział zmieszany.
- Nie. Jedziemy dalej. - uśmiechnęła się blondynka kierująca pojazdem.
- po co?
- Mamy wieczór panieński.. - wszystkie się zaśmiały.
- Gratuluję, ale ja chcę wyjść. - złapał za klamkę, gdy poczuł dwie pary dłoni na jego ciele.
- Ale my chcemy, byś został. - szepnęła kobieta siedząca obok niego.
- Ja pierdole..
Po paru chwilach dojechali pod dom.
- Wysiadaj. - kobieta wypchnęła go z auta tak, że wylądował na asfalcie.
- Wstawaj. - szpilka kierowcy uderzyła go w krocze, przez co Kacper zwinął się z bólu.
Wykorzystując to, kobiety podniosły go i już po chwili były w salonie domu. Rzuciły go na kanapę i wyszły gasząc światło w pokoju.
Byli sami. : one cztery i 17-latek.
- Wypij to. - podeszła do niego jedna z pań najmniej udzielająca się.
Wystraszone dziecko spojrzało tylko na nią.
- Będzie ci po tym lepiej.
Chłopak wziął szklankę od kobiety i wypil cała zawartość.
- Grzeczny chłopiec. - uśmiechnęła się złowrogo i zniknęła za drzwiami pokoju.






przepraszam was wszystkich, że to tak długo trwało, ale jestem do niczego. Nie potrafię wymyśleć nic ciekawego ani napisać tego.
przepraszam was wszystkich. ;(

9 komentarzy: