Kacper cicho westchnął a następnie dokończył zdanie:
- Ale ja kocham Pati.
Słysząc to młodszy kolega spuścił głowę rozczarowany.
17-latek patrząc się na niego oczekiwał co zrobi dalej.
Po kilku cichych chwilach z gardła 14-latka wydostał się cichy dźwięk słów " To nie ważne".
- Ja jak to? - zająknął się chłopak.
- Ja wiem że ją kochasz. W sumie to mam to w dupie bo nie oczekuję od ciebie żadnego związku, jedynie krótkiej przyjemności, którą sądziłem, że również pragnąłeś. - mówiąc to wstał z łóżka.
Starszy z przyjaciół zaczął zastanawiać się nad słowami drugiego. Po czym na nim spojrzał i rozkazał:
- Wracaj.
- Po co?
- Pokaże Ci o co chodzi w tej grze. - wstał i podszedł do Kamila. Następnie położył dłonie na ramionach kolegi i mocno odepchnął go tak, ze w skutek tego padł na łóżko. Nie czekając długo wskoczył na niego i nie odpinając rozporka ściągnął obcisłe spodnie ze zgrabnej dupki gimnazjalisty.
Ten uśmiechał się ciekawy jak to będzie wyglądać. Obydwaj chłopcy nie mieli doświadczenia w gejowaniu się. Aczkolwiek Kamil, jako normalny 14-latek nie miał również tak intymnych kontaktów z żadną dziewczyną. W głębi duszy cieszył się, że ten pierwszy raz przeżyje z osobą, która jest mu najbliższą. Przed którą nie czuje wstydu ani nieśmiałości. Już po paru sekundach obydwaj chłopcy byli nadzy.
- Ja tobie czy ty mi? - spytał Kacper.
Kamil powracając z zamyślenia spojrzał na dół. Zauważył dwa członki. Jednego młodego, mniejszego. Porastała go delikatnie mięciutka skórka, którą z łatwością dało się przesuwać w górę i dół prącia. Z czubkiem główki połączona była delikatnie zwiniętą skórą co świadczyło o czystości chłopaka. Główkę była lekko wilgotna, co spowodowała wycieknięta przed paroma chwilami ciecz z czubka małego przyjaciela gimnazjalisty. Był bardzo podniecony. Następnie skierował wzrok na członka Kacpra. Był on o wiele większy i grubszy. Młody chłopiec nie mógł się powstrzymać i położył na nim swoje dłonie. Znając siebie i swoje ciało poczuł zdecydowaną różnicę. Jego podniecenie wzrastało z każdą chwilą.
Kacper uklęknął opierając kolana po obu stronach ciała nagiego chłopaka leżącego pod nim. Uśmiechnął się zachęcająco do młodego. Ten trzymając członka przyjaciela w dłoniach powoli zaczął zbliżać do niego usta. Wyciągnowszy język delikatnie sunął nim po czubku penisa Kacpra. Po czym spojrzał mu w oczy chcąc sprawdzić jego reakcję. Ten uśmiechnął się szczerze i przygryzł swoją dolną wargę obserwując ruchy młodego chłopaka. Następnie włożył go sobie do buzi. Zaciskając wargi na nim zaczął poruszać głową w przód i tył chcąc dać Kacprowi jak największą przyjemność. Siedemnastolatek zamknął oczy i z rozkoszy odchylił głowę w tył. Czuł, że orgazm zbliża się coraz szybciej. Było mu za dobrze, by poinformować przyjaciela, że zaraz się spuści. Po krótkim czasie jego nasienie oblało od środka policzki i gardło 14 letniego biseksualisty. Kamil połknął wszystko, a wyciągnięciu penisa przyjaciela z buzi oblizał usta rozkoszując się każdą kroplą bezbarwnego płynu.
Kacper uśmiechnął się, po czym pchając Kamila w tył położył się na nim.
- Nikt ma się o tym nie dowiedzieć bo będę mieć problemy, zrozumiane? - spytał patrząc mu głęboko w oczy
- Jakie? - spytał
- Masz 14 lat. Według prawa to, co teraz zrobię jest gwałtem.
- A co zrobisz? - spytał zaniepokojony 14-latek.
W odpowiedzi licealista wszedł w niego.
notka bardzo krótka, ale bardzo chciałam coś napisać.
Bardzo was przepraszam jeśli się nie spodobała -.-
Piszcze w komentarzach swoje @nazwy z twittera a będzieci informowani o nowych notkach.
Pozdrawiam. Pati. <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
czwartek, 25 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
Przyjaźń
Kacper nieoczekiwanie odwzajemnił pocałunek Kamila. Nie odrywając się od swoich ust 14-latek ostrożnie złapał za końce koszulki przyjaciela i ciągnąc je w górę sprawił, że idealnie wyrzeźbione ciało licealisty ujrzało światło dziennie. A właściwie to światło lampy, gdyż za oknem zapadał już zmrok. Chłopcy byli sami w tak wielkim domu. A uczucia Kamila oraz rozpacz Kacpra sprawiły, że nie panowali nad swoimi emocjami. Po paru chwilach namiętnego pocałunku klata gimnazjalisty również została pozbawiona odzienia.
Kacper zamknął oczy i pogrążył się w stan bez myślenia. Jedyne co czuł był język przyjaciela w swojej buzi.
Kamil czuł, że ta chwila jest pomyłką, jednak chciał to wykorzystać w stu procentach. Za wszelką cenę starał się tłumaczyć sobie pociąg do przystojnego 17-latka wszystkim. Ale nie dopuszczał do siebie myśli, że jest gejem.
Osobą homoseksualną z której jeszcze pół roku temu miał by obiekt do kpin i żartów. Ale jednak los chciał inaczej. Czuł w jego osobie swoją bratnią duszę, a ich relacja od paru miesięcy była czymś o wiele więcej niż przyjaźnią. Jedną dłoń położył na brzuchu Kacpra, a po chwili zaczął powoli zjeżdżać nią w dół. nagle natrafił na gumkę od bokserek kolegi, a następnie pasek. Odrywając się od pocałunku spojrzał mu w oczy, a obiema dłońmi odpiął go powoli obciągając spodnie w dół. Wiedział, że licealista nie czuje tego co on. Ale niezmiernie się cieszył, że pozwala mu na tak dużo. Kamil delikatnie przycisnął swoje wargi do jego szyi i zaczął ją delikatnie całować z uczuciem. Zamykając oczy zatracił się w smaku ciała 17-latka. Wtem ciszę przerwały ciche odgłosu z parteru domu:
- Hallo! Jest tu ktoś?
Gimnazjalista westchnął siadając na krańcu łózka. Kacper otworzył oczy i słyszawszy zbliżające się kroki szybko wstał i zaczął wsuwać spodnie na swój seksowny tyłek.
Pati po dwóch razach zapukania do drzwi weszła do pokoju swojego przyjaciela.
- eee... - stanęła zasłupiała widząc postać dwóch mężczyzn bez koszulek oraz w porozpinanych spodniach i rozczochranych włosach. - co wy robicie? - spytała.
- Przebieramy się. - odpowiedział naturalnie Kacper. Jego talent aktorski był tak dobrze rozwinięty, że dziewczynie nawet nie przeszło przez myśl, że to było kłamstwo.
- Spoko. - uśmiechnęła się siadając na łóżku.
- Co tu robisz? - spojrzał na nią Kamil zakładając koszulkę i siadając obok.
- A przyleciałam. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
- To super, bo się stęskniłem. - Kacper położywszy się za dziewczyną objął ją w pasie i przytulił się z całej siły do niej.
- awww... ja za tobą też słodziaku. - położyła się na nim.
- Ja też chce! Ja teeeeeż. - Kamil położył się na Pati.
Cała trójka śmiała się i mocno przytuliła.
- em.. nie to żeby coś, ale mi gorąco. - powiedziała dziewczyna.
- To się rozbierz. - zaśmiał się Kapi seksownie ruszając brwiami.
- To mnie rozbierz.
- Nie ma sprawy. - bez wahania złapał za jej spodenki. A po chwili spojrzał na Kamila jednoznacznym spojrzeniem. Chłopak dobrze zrozumiał o co mu chodzi i leząc na 15-latce wsunął dłonie między jej ciało a Kapiego łapiąc ją za piersi i delikatnie zgniatając.
- Aaaaaa! -zaczęła krzyczeć - gwałcą mnie!
- Nikt Cię nie usłyszy. - szepnął jej do ucha młodszy.
- Jesteś tylko nasza, suko. - dodał 17-latek.
- No i fajnie. - zaśmiała się.
Kanapka rozpaliła się w skutek spadnięcia górnej kromki z parówki, która po chwili spadła z łóżka.
młodzi śmieli się jeszcze przez chwilę, aż znaleźli się z powrotem na łóżku. Tym razem leżąc obok siebie w kolejności Pati, Kacper, Kamil.
Wszyscy głośno oddychali i byli zgrzani. Kacper leżąc na środku złapał swoich przyjaciół za ręce i zamknął oczy.
- Kacper możemy pogadać? - spytała gdy już ochłonęła.
- Jasne. - przekręcił głowę w jej stronę.
- Ale.. - spojrzała na drugiego z chłopaków.
- Nie przejmuj się nim. Nikt się do niego i tak nie odzywa.
- Dzięki. - parsknął Kamil.
- Oj kocham Cię. - spojrzał na niego i wysłał mu całusa w powietrzu.
- Wiem. - zaśmiał się.
- Więc? - ponownie zwrócił się do młodej Angielki, która puściwszy jego dłoń usiadła.
Cicho westchnęła speszona wzrokiem dwóch przystojnych i podnieconych chłopaków. Założyła kosmyk włosów i zaczęła:
- Chyba rozstałam się z Michałem.
- Chyba?
- Na prawdę? - ucieszył się Kacper od razu siadając.
- Tak.
- Co się stało? - Kamil starał się dowiedzieć czegoś więcej podczas gdy jego przyjaciel był w siódmym niebie.
- On ma dziecko.
- No i w czym problem?
Pati w odpowiedzi ruszyła ramionami.
- To nie jest powód do zerwania. Lepiej z nim pogadaj.
- Właśnie że jest! - Kacper spojrzał groźnym wzrokiem na kumpla.
- Może jest. Może nie jest. Ale już chyba nie chce z nim być. Mam was. A teraz na stałe się tu przeprowadziliśmy więc po co mi on?
- No! i bosko. - uśmiechnął się 17-latek i mocno ją przytulił.
Pati ścisnęła go również mocno jedną ręką a drugą wystawiła w stronę Kamila, a następnie uśmiechnęła się zachęcająco. Ten przysunął się do nich i dołączył się do uścisku. Siedząc obok Kacpra położył dłoń na jego pupkę i poklepał ją.
Chłopak w odpowiedzi pokręcił głową śmiejąc się.
Miły moment przerwał dźwięk smsa dochodzącego z kieszeni nastolatki.
- Sory. - puściła ich sięgając po telefon. Spojrzała an telefon i lekko posmutniała.:
- Muszę już wracać. Pa.
Wstając dała każdemu z chłopaków po buziaku w policzek i zbiegła na dół.
Uśmiechnięci młodzieńcy padli równo na łóżko. Kamil przysunął się maksymalnie do przyjaciela.
- To kontynuujemy? - szepnął mu do ucha i zaczął go całować za nim
- Spoko ale ja..
Piszcie w komentarzach swoje @nazwy na twitterze jeśli chcecie być informowani i nowych roździałach.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Kacper zamknął oczy i pogrążył się w stan bez myślenia. Jedyne co czuł był język przyjaciela w swojej buzi.
Kamil czuł, że ta chwila jest pomyłką, jednak chciał to wykorzystać w stu procentach. Za wszelką cenę starał się tłumaczyć sobie pociąg do przystojnego 17-latka wszystkim. Ale nie dopuszczał do siebie myśli, że jest gejem.
Osobą homoseksualną z której jeszcze pół roku temu miał by obiekt do kpin i żartów. Ale jednak los chciał inaczej. Czuł w jego osobie swoją bratnią duszę, a ich relacja od paru miesięcy była czymś o wiele więcej niż przyjaźnią. Jedną dłoń położył na brzuchu Kacpra, a po chwili zaczął powoli zjeżdżać nią w dół. nagle natrafił na gumkę od bokserek kolegi, a następnie pasek. Odrywając się od pocałunku spojrzał mu w oczy, a obiema dłońmi odpiął go powoli obciągając spodnie w dół. Wiedział, że licealista nie czuje tego co on. Ale niezmiernie się cieszył, że pozwala mu na tak dużo. Kamil delikatnie przycisnął swoje wargi do jego szyi i zaczął ją delikatnie całować z uczuciem. Zamykając oczy zatracił się w smaku ciała 17-latka. Wtem ciszę przerwały ciche odgłosu z parteru domu:
- Hallo! Jest tu ktoś?
Gimnazjalista westchnął siadając na krańcu łózka. Kacper otworzył oczy i słyszawszy zbliżające się kroki szybko wstał i zaczął wsuwać spodnie na swój seksowny tyłek.
Pati po dwóch razach zapukania do drzwi weszła do pokoju swojego przyjaciela.
- eee... - stanęła zasłupiała widząc postać dwóch mężczyzn bez koszulek oraz w porozpinanych spodniach i rozczochranych włosach. - co wy robicie? - spytała.
- Przebieramy się. - odpowiedział naturalnie Kacper. Jego talent aktorski był tak dobrze rozwinięty, że dziewczynie nawet nie przeszło przez myśl, że to było kłamstwo.
- Spoko. - uśmiechnęła się siadając na łóżku.
- Co tu robisz? - spojrzał na nią Kamil zakładając koszulkę i siadając obok.
- A przyleciałam. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
- To super, bo się stęskniłem. - Kacper położywszy się za dziewczyną objął ją w pasie i przytulił się z całej siły do niej.
- awww... ja za tobą też słodziaku. - położyła się na nim.
- Ja też chce! Ja teeeeeż. - Kamil położył się na Pati.
Cała trójka śmiała się i mocno przytuliła.
- em.. nie to żeby coś, ale mi gorąco. - powiedziała dziewczyna.
- To się rozbierz. - zaśmiał się Kapi seksownie ruszając brwiami.
- To mnie rozbierz.
- Nie ma sprawy. - bez wahania złapał za jej spodenki. A po chwili spojrzał na Kamila jednoznacznym spojrzeniem. Chłopak dobrze zrozumiał o co mu chodzi i leząc na 15-latce wsunął dłonie między jej ciało a Kapiego łapiąc ją za piersi i delikatnie zgniatając.
- Aaaaaa! -zaczęła krzyczeć - gwałcą mnie!
- Nikt Cię nie usłyszy. - szepnął jej do ucha młodszy.
- Jesteś tylko nasza, suko. - dodał 17-latek.
- No i fajnie. - zaśmiała się.
Kanapka rozpaliła się w skutek spadnięcia górnej kromki z parówki, która po chwili spadła z łóżka.
młodzi śmieli się jeszcze przez chwilę, aż znaleźli się z powrotem na łóżku. Tym razem leżąc obok siebie w kolejności Pati, Kacper, Kamil.
Wszyscy głośno oddychali i byli zgrzani. Kacper leżąc na środku złapał swoich przyjaciół za ręce i zamknął oczy.
- Kacper możemy pogadać? - spytała gdy już ochłonęła.
- Jasne. - przekręcił głowę w jej stronę.
- Ale.. - spojrzała na drugiego z chłopaków.
- Nie przejmuj się nim. Nikt się do niego i tak nie odzywa.
- Dzięki. - parsknął Kamil.
- Oj kocham Cię. - spojrzał na niego i wysłał mu całusa w powietrzu.
- Wiem. - zaśmiał się.
- Więc? - ponownie zwrócił się do młodej Angielki, która puściwszy jego dłoń usiadła.
Cicho westchnęła speszona wzrokiem dwóch przystojnych i podnieconych chłopaków. Założyła kosmyk włosów i zaczęła:
- Chyba rozstałam się z Michałem.
- Chyba?
- Na prawdę? - ucieszył się Kacper od razu siadając.
- Tak.
- Co się stało? - Kamil starał się dowiedzieć czegoś więcej podczas gdy jego przyjaciel był w siódmym niebie.
- On ma dziecko.
- No i w czym problem?
Pati w odpowiedzi ruszyła ramionami.
- To nie jest powód do zerwania. Lepiej z nim pogadaj.
- Właśnie że jest! - Kacper spojrzał groźnym wzrokiem na kumpla.
- Może jest. Może nie jest. Ale już chyba nie chce z nim być. Mam was. A teraz na stałe się tu przeprowadziliśmy więc po co mi on?
- No! i bosko. - uśmiechnął się 17-latek i mocno ją przytulił.
Pati ścisnęła go również mocno jedną ręką a drugą wystawiła w stronę Kamila, a następnie uśmiechnęła się zachęcająco. Ten przysunął się do nich i dołączył się do uścisku. Siedząc obok Kacpra położył dłoń na jego pupkę i poklepał ją.
Chłopak w odpowiedzi pokręcił głową śmiejąc się.
Miły moment przerwał dźwięk smsa dochodzącego z kieszeni nastolatki.
- Sory. - puściła ich sięgając po telefon. Spojrzała an telefon i lekko posmutniała.:
od: mama
Już godzina minęła, królewno.
- Coś nie tak? - spojrzał na nią Kapi.- Muszę już wracać. Pa.
Wstając dała każdemu z chłopaków po buziaku w policzek i zbiegła na dół.
Uśmiechnięci młodzieńcy padli równo na łóżko. Kamil przysunął się maksymalnie do przyjaciela.
- To kontynuujemy? - szepnął mu do ucha i zaczął go całować za nim
- Spoko ale ja..
Piszcie w komentarzach swoje @nazwy na twitterze jeśli chcecie być informowani i nowych roździałach.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
niedziela, 14 lipca 2013
Ostatni wieczór
Pati cicho chrząknęła wchodząc do sali. Na ten dźwięk siedząca przy łóżku kobieta szybko odwróciła głowę, lecz po krótkim czasie wróciła do poprzedniej pozycji i zaczęła kontynuować rozmowę ignorując 15-latkę.
Michał zauważywszy swoją dziewczynę uśmiechnął się jedynie dyskretnie do niej.
- Kto to? - spytała po chwili.
- To jest moja była dziewczyna, a to Zuzia. - pokazał na malutką dziewczynkę. - moja córka. - dodał
- Żegnam. - odrzekła Pati odwracając się na pięcie i wychodząc z sali. Zaczęła biec. Szybkość sprawiła, że łzy napłynięte do jej oczy zaczęły powoli ściekać po jej policzkach. Wybiegła z szpitala. Wtem zrozumiała, że nie ma już pieniędzy, a więc wyjęła telefon i była zmuszona zadzwonić do ojca.
- Cześć tato. Jesteście już w domu?
- Tak. A ty?
- ja jestem w szpitalu. - powiedziała skruszonym głosem
- O mój boże. W którym? Co się stało?
- Miłosierdzia ale..
- Już tam z matką jedziemy! - przerwał jej ojciec i szybko się rozłączył.
Pati ruszyła ramionami i usiadła na zielonej ławce. Spojrzała w okna szpitalne i ujrzała postać Filipa strojącego w oknie, a po chwili głośne biegnięcie z drugiej strony, więc odwróciła głowę. W jej stronę biegła znana już dziewczyna. 15-latka wstała.
- Ty szmato! - podbiegła do niej
- Niee... szmaty nie w tym pomieszczeniu. - odpowiedziała spokojnie gimnazjalistka
- Zamknij lepiej mordę i posłuchaj. - zbliżyła się do jej twarzy - nie masz prawa kontaktować się w Michałem. Jesteśmy rodziną a ty się w to nie wpierdalaj.
Pati uśmiechnęła się jedynie złowrogo. Ta sytuacja ją nieźle rozbawiła.
- Z czego się cieszysz?
- Bo chyba Ci dziecko ucieka. - uśmiechnęła się i skierowała wzrok na trawę po której raczkowała dziewczynka.
- Zuzia! - krzyknęła matka dziecka.
Pati słysząc nadjeżdżający samochód podeszła do krawężnika i wsiadła w niego.
- Boże! Pati. To ty nie leżysz w szpitalu? - spytała matka.
- Nie?
- To co nas straszysz! - wrzasnął Jerzy
- A czy ktoś mi dał dojść do słowa? - spojrzała na rodziców, po czym włożyła słuchawki w uszy i zaczęła cicho śpiewać pod nosem.
- Nie wiedziałam córciu, że tak ładnie śpiewasz. - spojrzała na nią mama.
- E tam. - odpowiedziała wyciągając słuchawki z uszu.
- Myślę, że powinnaś pójść do jakiegoś programu telewizyjnego. Może ten.. o jak to się nazywa.. Faktory to..
- X Factor - poprawiła go
- No!
- Coś ty. Nie miałabym szans. Nie tu, w Anglii.
- Dlaczego? - spojrzała na nią matka.
- Przestań. Tu sami najlepsi są. Nie miałabym z nimi szans.
- Miałabyś. - uśmiechnęła się do niej mama.
- Nie.
- No to możesz w Polsce spróbować.
- Jak w Polsce skoro jesteśmy w Anglii?
Rodzice spojrzeli na siebie, a po chwili kontynuowali ten temat.
- Idź. Spróbuj. Co Ci szkodzi?
- Nie mam ukończonych 16 lat.
- Za tydzień będziesz mieć. - uśmiechnął się ojciec
- Oj dajcie mi spokój! - krzyknęła i wróciła do słuchanie muzyki.
Nagle w jej uszach rozszedła się melodia "Nothing Like us". Słowa tej piosenki sprawiły, że Pati zaczęła płakać. Widziała przed oczami wszystkie obrazy ze wspólnie spędzonych chwil z Michałem przeplatającymi się z tymi z Kacprem. W jej głowie zrobił się mętlik. Z jednej strony kochała Michała, a z drugiej strasznie zbliżyła się do Kacpra. Wiedziała, że jest dla niego wszystkim. A Michała nigdy nie ma przy niej.
W zamyśleniu minął cały czas drogi powrotnej do domu. 15-latka szybko otarła łzy i wysiadła z samochodu. Powoli poszła do swojego pokoju. Położyła się na łóżku. Z utęsknieniem oglądała każdą cześć swojego ukochanego pokoju. Po chwili usłyszała wibrację w kieszeni. Wyjęła telefon i odblokowała go przesuwając palcem po ekranie. :
Już brała się za pisanie również pięknego smsa, gdy usłyszała wołanie ojca.
- Pati choć tu na chwilkę!
- Zaraz! - odwrzasnęła nie wiedząc co mu odpisać.
- Nie zaraz tylko już! - odkrzyknął potężnym głosem, który wywołał strach u dziewczyny w skutek czego najszybciej jak mogła znalazła się na dole.
- Usiądź. - powiedziała matka wskazując głową kanapę w salonie.
15-latka posłusznie wykonała rozkaz i cicho czekała.
- Nie podoba nam się twoje zachowanie. Obydwoje z ojcem chcieliśmy Cię wychować na pokorną, miłą dziewczynkę. Przez piętnaście lat sądziliśmy, że nam się to udało. Jednak ostatni czas pokazał, że nie do końca. Myślimy, że to wpływ otoczenia. A konkretnie Michała.
- Dlatego masz zakaz spotykania się z tym chłopcem. - dokończył ojciec
- Ale jak to? Dlaczego?
- Nie ma pytań! Tak postanowione i koniec.
- Jestem z nim od roku i teraz nagle by mnie zmienił? Myślicie?
- Od pobytu u Marii to zauważyliśmy.
- A więc tam a nie tu. Może to Polska mnie zmieniła? Nie wpadliście na to?
- Może. - odpowiedziała matka. - Może nasze zaufanie do ciebie posyłając Cię tam samą.
- Może na pewno. Ale nie macie takiej siły by mi zabronić się kontaktować z moim chłopakiem.
- A mamy.
- Noo.. ciekawe jaką. - dziewczyna zaplotła ręce na piersi i skierowała pytające spojrzenie w kierunku rodziców.
- Przeprowadzamy się do Polski. Masz 2 godziny na spakowanie swoich rzeczy. Dom jest juz sprzedany a twój telefon poprosimy nam oddać.
- Nie macie prawa! - wrzasnęła oburzona.
- Owszem mamy. Telefon jest kupiony za moje pieniądze, a więc jest mój. - zbliżył się do niej Jerzy i wyciągnął dłoń po telefon.
Pati wyjęła go i spostrzegła nową wiadomość. Szybko ją przeczytała. " Pati, szybko wracaj - Kamil".
Po czym wyłączyła telefon i oddała go ojcu.
- Kacper uspokój się! - krzyknął Kamil próbując złapać przyjaciela rozwalającego wszystkie rzeczy w swoim pokoju.
- Spierdalaj!
- To tylko dziewczyna.
- Może dla ciebie. Dla mnie jest wszystkim a ja dla niej niczym. Michaś jest ważny. Ciekawe czy jak ja bym się chciał zabić to by tak od razu tu przyleciała. - mówiąc to zaczął rozrywać wszystkie swoje koszulki.
- Kacper dość! - 14-latek złapał mocno przyjaciela za ubrania i odciągnął rzucając go na łózko. Nie zdążył jednak go puścić i wylądował na nim. Obaj mężczyźni głośno oddychali, ich oczy spotkały a ich usta zaczynały powoli się do siebie zbliżać aż w końcu złączyły się w delikatnym pocałunku.
Hej kochani. Trochę mnie wena opuszcza dlatego notki są tak słabe. Widzę po komentarzach i wejściach że to zauważyliście. Przepraszam że was zawiodłam.
Mam dla was pytanko.
Czy chcielibyście by ten blog pozostał taki jak jest: o normalnych ludziach. Czy może wprowadzić jakąś znaną postać? np. Justina czy Demi. Co wy na to?
Proszę piszcie mi swoje opinie na ten temat a jeśli uważacie to za dobry pomysł to piszcie imię i nazwisko postaci jaką chcecie tu zobaczyć. ;)
Wasza opinia jest dla mnie cholernie ważna. Chce razem z wami pisać tego bloga. <3
Michał zauważywszy swoją dziewczynę uśmiechnął się jedynie dyskretnie do niej.
- Kto to? - spytała po chwili.
- To jest moja była dziewczyna, a to Zuzia. - pokazał na malutką dziewczynkę. - moja córka. - dodał
- Żegnam. - odrzekła Pati odwracając się na pięcie i wychodząc z sali. Zaczęła biec. Szybkość sprawiła, że łzy napłynięte do jej oczy zaczęły powoli ściekać po jej policzkach. Wybiegła z szpitala. Wtem zrozumiała, że nie ma już pieniędzy, a więc wyjęła telefon i była zmuszona zadzwonić do ojca.
- Cześć tato. Jesteście już w domu?
- Tak. A ty?
- ja jestem w szpitalu. - powiedziała skruszonym głosem
- O mój boże. W którym? Co się stało?
- Miłosierdzia ale..
- Już tam z matką jedziemy! - przerwał jej ojciec i szybko się rozłączył.
Pati ruszyła ramionami i usiadła na zielonej ławce. Spojrzała w okna szpitalne i ujrzała postać Filipa strojącego w oknie, a po chwili głośne biegnięcie z drugiej strony, więc odwróciła głowę. W jej stronę biegła znana już dziewczyna. 15-latka wstała.
- Ty szmato! - podbiegła do niej
- Niee... szmaty nie w tym pomieszczeniu. - odpowiedziała spokojnie gimnazjalistka
- Zamknij lepiej mordę i posłuchaj. - zbliżyła się do jej twarzy - nie masz prawa kontaktować się w Michałem. Jesteśmy rodziną a ty się w to nie wpierdalaj.
Pati uśmiechnęła się jedynie złowrogo. Ta sytuacja ją nieźle rozbawiła.
- Z czego się cieszysz?
- Bo chyba Ci dziecko ucieka. - uśmiechnęła się i skierowała wzrok na trawę po której raczkowała dziewczynka.
- Zuzia! - krzyknęła matka dziecka.
Pati słysząc nadjeżdżający samochód podeszła do krawężnika i wsiadła w niego.
- Boże! Pati. To ty nie leżysz w szpitalu? - spytała matka.
- Nie?
- To co nas straszysz! - wrzasnął Jerzy
- A czy ktoś mi dał dojść do słowa? - spojrzała na rodziców, po czym włożyła słuchawki w uszy i zaczęła cicho śpiewać pod nosem.
- Nie wiedziałam córciu, że tak ładnie śpiewasz. - spojrzała na nią mama.
- E tam. - odpowiedziała wyciągając słuchawki z uszu.
- Myślę, że powinnaś pójść do jakiegoś programu telewizyjnego. Może ten.. o jak to się nazywa.. Faktory to..
- X Factor - poprawiła go
- No!
- Coś ty. Nie miałabym szans. Nie tu, w Anglii.
- Dlaczego? - spojrzała na nią matka.
- Przestań. Tu sami najlepsi są. Nie miałabym z nimi szans.
- Miałabyś. - uśmiechnęła się do niej mama.
- Nie.
- No to możesz w Polsce spróbować.
- Jak w Polsce skoro jesteśmy w Anglii?
Rodzice spojrzeli na siebie, a po chwili kontynuowali ten temat.
- Idź. Spróbuj. Co Ci szkodzi?
- Nie mam ukończonych 16 lat.
- Za tydzień będziesz mieć. - uśmiechnął się ojciec
- Oj dajcie mi spokój! - krzyknęła i wróciła do słuchanie muzyki.
Nagle w jej uszach rozszedła się melodia "Nothing Like us". Słowa tej piosenki sprawiły, że Pati zaczęła płakać. Widziała przed oczami wszystkie obrazy ze wspólnie spędzonych chwil z Michałem przeplatającymi się z tymi z Kacprem. W jej głowie zrobił się mętlik. Z jednej strony kochała Michała, a z drugiej strasznie zbliżyła się do Kacpra. Wiedziała, że jest dla niego wszystkim. A Michała nigdy nie ma przy niej.
W zamyśleniu minął cały czas drogi powrotnej do domu. 15-latka szybko otarła łzy i wysiadła z samochodu. Powoli poszła do swojego pokoju. Położyła się na łóżku. Z utęsknieniem oglądała każdą cześć swojego ukochanego pokoju. Po chwili usłyszała wibrację w kieszeni. Wyjęła telefon i odblokowała go przesuwając palcem po ekranie. :
Od: Michałem ;**
Kocham tylko Ciebie. Przepraszam, że nie powiedziałem Ci o tym że mam dziecko, ale najzwyczajniej na świecie nie miałem o tym pojęcia. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo tylko ty się liczysz. Proszę, nie skreślaj tylu pięknych chwil przez jakiś nie istotny incydent. Kocham cię myszko.
Dziewczyna uśmiechnęła się i dopowiedziała cicho: Też Cię kocham.Już brała się za pisanie również pięknego smsa, gdy usłyszała wołanie ojca.
- Pati choć tu na chwilkę!
- Zaraz! - odwrzasnęła nie wiedząc co mu odpisać.
- Nie zaraz tylko już! - odkrzyknął potężnym głosem, który wywołał strach u dziewczyny w skutek czego najszybciej jak mogła znalazła się na dole.
- Usiądź. - powiedziała matka wskazując głową kanapę w salonie.
15-latka posłusznie wykonała rozkaz i cicho czekała.
- Nie podoba nam się twoje zachowanie. Obydwoje z ojcem chcieliśmy Cię wychować na pokorną, miłą dziewczynkę. Przez piętnaście lat sądziliśmy, że nam się to udało. Jednak ostatni czas pokazał, że nie do końca. Myślimy, że to wpływ otoczenia. A konkretnie Michała.
- Dlatego masz zakaz spotykania się z tym chłopcem. - dokończył ojciec
- Ale jak to? Dlaczego?
- Nie ma pytań! Tak postanowione i koniec.
- Jestem z nim od roku i teraz nagle by mnie zmienił? Myślicie?
- Od pobytu u Marii to zauważyliśmy.
- A więc tam a nie tu. Może to Polska mnie zmieniła? Nie wpadliście na to?
- Może. - odpowiedziała matka. - Może nasze zaufanie do ciebie posyłając Cię tam samą.
- Może na pewno. Ale nie macie takiej siły by mi zabronić się kontaktować z moim chłopakiem.
- A mamy.
- Noo.. ciekawe jaką. - dziewczyna zaplotła ręce na piersi i skierowała pytające spojrzenie w kierunku rodziców.
- Przeprowadzamy się do Polski. Masz 2 godziny na spakowanie swoich rzeczy. Dom jest juz sprzedany a twój telefon poprosimy nam oddać.
- Nie macie prawa! - wrzasnęła oburzona.
- Owszem mamy. Telefon jest kupiony za moje pieniądze, a więc jest mój. - zbliżył się do niej Jerzy i wyciągnął dłoń po telefon.
Pati wyjęła go i spostrzegła nową wiadomość. Szybko ją przeczytała. " Pati, szybko wracaj - Kamil".
Po czym wyłączyła telefon i oddała go ojcu.
Kacper's house:
- Kacper uspokój się! - krzyknął Kamil próbując złapać przyjaciela rozwalającego wszystkie rzeczy w swoim pokoju.
- Spierdalaj!
- To tylko dziewczyna.
- Może dla ciebie. Dla mnie jest wszystkim a ja dla niej niczym. Michaś jest ważny. Ciekawe czy jak ja bym się chciał zabić to by tak od razu tu przyleciała. - mówiąc to zaczął rozrywać wszystkie swoje koszulki.
- Kacper dość! - 14-latek złapał mocno przyjaciela za ubrania i odciągnął rzucając go na łózko. Nie zdążył jednak go puścić i wylądował na nim. Obaj mężczyźni głośno oddychali, ich oczy spotkały a ich usta zaczynały powoli się do siebie zbliżać aż w końcu złączyły się w delikatnym pocałunku.
Hej kochani. Trochę mnie wena opuszcza dlatego notki są tak słabe. Widzę po komentarzach i wejściach że to zauważyliście. Przepraszam że was zawiodłam.
Mam dla was pytanko.
Czy chcielibyście by ten blog pozostał taki jak jest: o normalnych ludziach. Czy może wprowadzić jakąś znaną postać? np. Justina czy Demi. Co wy na to?
Proszę piszcie mi swoje opinie na ten temat a jeśli uważacie to za dobry pomysł to piszcie imię i nazwisko postaci jaką chcecie tu zobaczyć. ;)
Wasza opinia jest dla mnie cholernie ważna. Chce razem z wami pisać tego bloga. <3
środa, 10 lipca 2013
Niepokój
- No ile to kurwa może trwać! - krzyknęła 15-latka stojąc w kolejce.
- Patrycjo! - wrzasnął jej ojciec.
- Nie mów tak do mnie!
- Ale tak masz na imię. - zdziwiła się kobieta.
- Nie. nie mam. - odpowiedziała zirytowana.
- I masz się tak nie wyrażać! Nie tak się wychowaliśmy. - kontynuował mężczyzna.
- Tsa - parsknęła pod nosem.
Minęła dość długa chwila, zanim zastała ich kolej na odprawę, jak również do odlotu samolotu. Dziewczyna cały czas próbowała dodzwonić się do chłopaka, jednak co chwile przeszkadzała jej wiadomość, lub kolejne połączenie od Kacpra.
- Odpierdol się! - wrzasnęła do telefonu odbierając go pierwszy i ostatni raz, a po czym zablokowała numer przyjaciela.
- Odbierz, proszę. - mówiła sama do siebie czekając na skończenie się melodyjki w słuchawce, co za razem oznaczało odebranie telefonu przez Michała. Jednak nie doczekała się. Te parę godzin w samolocie ciągnęły się w nieskończoność. Nic już ją nie obchodziło. Nic poza usłyszeniem głosu swojego chłopaka. Po kolejnych próbach skontaktowania się z nim, nastolatka poddała się. Na zabicie czasu postanowiła poczytać "rozmowy" ze swoim chłopakiem. Nigdy nie usuwała smsów, ponieważ lubiła czytać sobie w trudnych chwilach, lub przypominać sobie ludzi, których już nie ma w jej życiu. Jednak w tym przypadku zaczynały się od dzisiejszego poranka. Pati sama nie wiedziała co się stało z poprzednimi smsami od ukochanego. Na początku nie miała również zapisanego jego numeru, co wydawało się również dziwne i tajemnicze. No ale nie to teraz było najważniejsze. Przejechała palcem po ekranie swojego iPhone'a i zaczęła czytać:
- Patrycjo! - wrzasnął jej ojciec.
- Nie mów tak do mnie!
- Ale tak masz na imię. - zdziwiła się kobieta.
- Nie. nie mam. - odpowiedziała zirytowana.
- I masz się tak nie wyrażać! Nie tak się wychowaliśmy. - kontynuował mężczyzna.
- Tsa - parsknęła pod nosem.
Minęła dość długa chwila, zanim zastała ich kolej na odprawę, jak również do odlotu samolotu. Dziewczyna cały czas próbowała dodzwonić się do chłopaka, jednak co chwile przeszkadzała jej wiadomość, lub kolejne połączenie od Kacpra.
- Odpierdol się! - wrzasnęła do telefonu odbierając go pierwszy i ostatni raz, a po czym zablokowała numer przyjaciela.
- Odbierz, proszę. - mówiła sama do siebie czekając na skończenie się melodyjki w słuchawce, co za razem oznaczało odebranie telefonu przez Michała. Jednak nie doczekała się. Te parę godzin w samolocie ciągnęły się w nieskończoność. Nic już ją nie obchodziło. Nic poza usłyszeniem głosu swojego chłopaka. Po kolejnych próbach skontaktowania się z nim, nastolatka poddała się. Na zabicie czasu postanowiła poczytać "rozmowy" ze swoim chłopakiem. Nigdy nie usuwała smsów, ponieważ lubiła czytać sobie w trudnych chwilach, lub przypominać sobie ludzi, których już nie ma w jej życiu. Jednak w tym przypadku zaczynały się od dzisiejszego poranka. Pati sama nie wiedziała co się stało z poprzednimi smsami od ukochanego. Na początku nie miała również zapisanego jego numeru, co wydawało się również dziwne i tajemnicze. No ale nie to teraz było najważniejsze. Przejechała palcem po ekranie swojego iPhone'a i zaczęła czytać:
Od: Michałek ;**
Cześć mała. Chciałem się z tobą pożegnać. Dziękuję Ci, że byłaś ze mną w te ostatnie miesiące mojego życia. Widzimy się w piekle, księżniczko.
Do: Michałek ;**
Co ty pierdolisz? Przecież miałeś już nie ćpać. Obiecałeś mi -.-
Od: Michałek ;**
Nic nie ćpałem. Moja mama rano zginęła w katastrofie lotniczej. Nie mam już po co żyć.
Do: Michałek ;**
Przecież masz mnie!
O: Michałek ;**
W Polsce. Wiesz dobrze, że mnie zabiorą do domu dziecka. Nie wytrzymam tam. Muszę to zrobić teraz. Nie zapomnij o mnie. Kocham Cię.
Do: Michałek ;**
Nie! Proszę. Nie rób tego. ;(
Do: Michałek ;**
Błagam. ;(
Do: Michałek ;**
proszę. odezwij się do mnie. ;(
Do: Michałek ;**
Już jadę do cb
Co ty pierdolisz? Przecież miałeś już nie ćpać. Obiecałeś mi -.-
Od: Michałek ;**
Nic nie ćpałem. Moja mama rano zginęła w katastrofie lotniczej. Nie mam już po co żyć.
Do: Michałek ;**
Przecież masz mnie!
O: Michałek ;**
W Polsce. Wiesz dobrze, że mnie zabiorą do domu dziecka. Nie wytrzymam tam. Muszę to zrobić teraz. Nie zapomnij o mnie. Kocham Cię.
Do: Michałek ;**
Nie! Proszę. Nie rób tego. ;(
Do: Michałek ;**
Błagam. ;(
Do: Michałek ;**
proszę. odezwij się do mnie. ;(
Do: Michałek ;**
Już jadę do cb
Czytając to wszystko wybuchła płaczem. Postanowiła jeszcze raz zadzwonić. Jednak tym razem nawet nie było sygnału. Jej pierwszym odruchem była lekka nadzieja. Było to bowiem jakaś zmiana. Michał wyłączył telefon, a więc żyje. Niestety po chwili przyszła jej do głowy również druga myśl: Michał nie żył. Od ciągłego jej dzwonienia wyładował mu się telefon a trup nie naładuje go.
- Boże. On nie może. On nie może umrzeć. - mówiła cicho płacząc.
- Myszko nie płacz. Wszystko będzie dobrze. - siedząca obok niej mama mocno ją przytuliła.
- Nie będzie. - zdecydowanie odepchnęła ramiona matki.
15-latak oparła głowę o okno i wpatrując się w chmury zapomniała o wszystkim, w skutek czego zasnęła.
- Pati obudź się. - usłyszała (według niej) po paru sekundach. - Już wysiadamy. - dodała matka.
Dziewczyna nie wyglądała najlepiej. Godziny płaczu i głęboki sen mocno dały się we znaki. Z czerwoną twarzą i mocno opuchniętymi i malinowymi wargami oraz rozczochranymi włosami śmiało szła przez lotnisko. Miała to w dupie co ludzie myślą. Rodziców zostawiła daleko w tyle, a sama była już za budynkiem.
- Pati! wracaj. - wybiegł za nią ojciec. - Musimy jeszcze poczekać na bagaże
- Mam w dupie twoje bagaże. - odpowiadając wyciągnęła z kieszeni telefon i zadzwoniła po taksówkę. Czekając na nią usiadła na krawężniku.
- masz klucze? - spytał ojciec
- nie. - odpowiedziała mechanicznie
- Dam Ci, ale nie wychodź z domu bo my nie będziemy mieć.
- pff.. ja nie jade do domu.
- A gdzie? - oparł dłonie o biodra
- Do Michała.
- Dobra. Rób jak chcesz. Masz tu 100 funtów i na noc masz być w domu. - wypowiedziawszy te słowa wrócił do butynku lotniska
- Pff. - odpowiedziała pod nosem dziewczyna.
W tym samym czasie podjechała czerwona taksówka. Młoda wsiadł do niej i zniknęła za rogiem. Podała adres swojego chłopaka oraz zapłaciła z góry. Długo to trwało, jednak w końcu udało się podjechać pod wieżowiec w centrum miasta.
- Mógłby pan chwilkę na mnie zaczekać? - spytała, lecz po chwili przypomniała sobie gdzie jest i poprawiła się mówiąc
- Could you wait a moment for me? - palnęła szybko wysiadając z samochodu.
Starszy anglik spojrzał na zegarek, a następnie na nią. Zaśmiał się i odpowiedział. :
- Jestem z polski.
- Jestem z polski.
- Dobrze. - wysłała mu wymuszony uśmiech.
- 10 minut wystarczy? - spojrzał na nią
- Myślę że tak. To po 10 minutach jak nie zejdę to niech już pan nie czeka.
- Nie mam zamiaru. - zaśmiał się pokazując, że to był tylko żart.
- Dziękuje. Do widzenia! - krzyknęła bedąc już daleko od auta. Biegła najszybciej jak tylko mogła.
Nie chciała by uroczy kierowca odjechał jej sprzed nosa ale również, a własciwie głownie spieszyła się. Wiedziała, że gdy cokolwiek się tam stało to każda sekunda ma znaczenie.
Dzięki Bogu nie czekała długo na windę i w zasadzie po 2 minutach stała pod drzwiami mieszkania ukochanego. Stała i nie potrafiła złapać za klamkę. Zdawała sobie sprawę, co ją może tam spotkać.
Jego ciało.
Jego martwe ciało.
Krew. - obrazy mieszały jej się przed oczami.
Zamknęła oczy i chwyciła za klamkę. Drzwi było otwarte a na podłodze siedziała osoba.
Po chwili poznała Flipa. - najlepszego przyjaciela Michała.
- Pati? - młodzieniec wstał.
- Co ty tu robisz? gdzie jest Michał? - zaczęła zadawać masę pytań.
- Czekałem na ciebie. Ale może lepiej będzie jak pogadamy w drodze? Co? - nie czekając na jej odpowiedź założył buty.
- Ale gdzie jedziemy? Gdzie jest Michał? - pytała.
- Choć. - złapał ją za rękę i pociągnął na korytarz. Zamknął drzwi i trzymając ją zaprowadził do windy.
- Odpowiesz mi?
- Okej. Michał napisał mi smsa pożegnalnego no ale to już jego nie pierwszy raz no zamiast odpisywać przyjechałem do niego.
- I? - spytała zniecierpliwiona
- I zdążyłem do niego podbiec by go złapać z wbitym nożem w brzuch.
Pati napłynęły łzy do oczu, a dłonią zakryła usta.
- Nie. to nie możliwe.
- Ale żyje. Szybko zawiozłem go do szpitala, ale przeczytałem twojego smsa i postanowiłem wrócić i zaczekać na ciebie.
- A co z Michałem? Wiesz coś? Przez tyle godzin wszystko sie mogło stać.
- To nie Polska. - zaśmiał się by rozładować napięcie. Z resztą dałem lekarzowi swój nr tela i dzwonił 10 minut temu że stan jest stabilny. Będzie żył. - mówiąc to potarł ramię dziewczyny przyjaciela.
Wyszli z budynku i szybko wsiedli do czarnego BMW 20-latka.
15-latka zdążyła jedynie zobaczyć, że taxówki już nie było.
Droga minęła zadziwiająco szybko.
- Choć. - co chwilę poganiał ją Filip.
Idąc z przodu stanął przed jednymi z drzwi na korytarzu szpitalnym. Nie czekając na nic Pati wpadła do środka i rzuciła się na chłopaka leżącego na środku sali.
- Ał. - słuchać było ciche jęknięcie.
- przepraszam. - odpowiedziała. Jej twarz była cała mokra od świeżył łez szczęścia.
Stanęła przy łóżku. Od razu rzuciły jej się w oczy białe opatrunki pod szyją i na nadgarstkach chłopaka. Po chwili chwyciła za kołdrę i delikatnie ją zdjęła odsłaniając nagie ciało 17-latka. Pół brzucha chłopaka owinięte było białym bandażem. Ta delikatnie sie pochyliła i złożyła pocałunek na białym materiale.
- Ty głupku. - powiedziała cicho spojrzawszy na niego.
- Przepraszam. - szepnął.
- Nawet zabić się nie umiesz. - zaśmiał się Filip wchodząc do sali.
- Wiesz jakie to trudne. Przeciąłem nadgarstki to ta krew się lała jakby chciała a nie mogła. Pod szyją też mi nie wyszło. W serce chciałem to siły nie miałem. To brzuszek został.
- Nie rób tak nigdy więcej. - powiedziała
- Obiecuję.
- Pójde do łazienki bo od Polski nie byłam.
- A ja ide zapalić bo żem się zestresował. A ty tutaj spokojnie proszę.
- Dobra dobra. - uśmiechnął się Michał.
Para wyszła z sali.
- On jest jakiś najarany. - spojrzała na Filipa.
- Nie. Dali mu po prostu środki na uspokojenie. I to w chuj silne skoro się uśmiecha. - odpowiedział.
- A łazienka to w druga stronę. - złapał jaz a ramiona i jednym płynnym odruchem odwrócił.
- Dzięki. - krzyknęła Pati powoli idąc. Nagle usłyszała potworny płacz dobiegający z jednych drzwi. Ze zwykłej ludzkiej ciekawości postanowiła zajrzeć. Zauważyła kobietę. Młodą kobietę stojącą przy łóżku. A także dwóch mężczyzn w białych ubraniach przykrywających ciało białym prześcieradłem. Pati ponownie zakryła usta dłonią a jej ciało przepełniło współczucie. Miała ochotę podbiec do niej i mocno ją przytulić. Jednak uznała, że nie powinna i powoli w zamyśleniu odeszła w stronę łazienki. Załatwiła swoje potrzeby, po czym stanęła przed lustrem.
- jak ty wyglądasz. - pokręciła głową wpatrując się w swoje odbicie.
Odkręciła zimną wodę i nadstawiła pod strumień garstkę, następnie pochyliła się nad umywalką i przemyła twarz. Na ślepaka chwyciła papierowy ręcznik i przyłożyła do swojej twarzy osuszając ją. Chwilę jeszcze spędziła na ogarnięciu się i wyszła z toalety. Z utęsknieniem szła w stronę sali swojego ukochanego. Miała ochotę się obok niego położyć i mocno przytulić. Jednak to co zobaczyła wchodząc do sali zamurowało ją:
przy łóżku siedziała jakaś dziewczyna a obok Michała malutka, kilku miesięczna dziewczynka, którą chłopak całował w czółko..
Notka jest taka sobie. Mimo ze pisana od 10 dni.
Pewnie spodziewaliście się czegoś pięknego no ale jak zwykle was zawiodłam. -.-
Musiałam coś szybko dodać bo nie wiem kiedy znajdę czas. przepraszam was za tak długie czekania. póki co musicie se do tego przyzwyczaić. Aczkolwiek nie mam serca zawieszać bloga. :)
proszę was o komentarze. Liczę na wasze uwagi. Chce się rozwijać i tylko wy możecie mi pomóc. ;*
Spróbuję napisać coś najszybciej jak tylko będę mogła. KOCHAM WAS!!!
Spróbuję napisać coś najszybciej jak tylko będę mogła. KOCHAM WAS!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
poniedziałek, 1 lipca 2013
Po nocy
- Wstaaawaj maluszku.
- Nie ma spania.
- Przystojniaku obudź sie.
Przeplatające się głosy zbudziły Kacpra.
- Gdzie ja jestem? - usiadł zaspany przecierając oczy. Rozejrzał się. Siedział na wielkim łóżku, pod biała pościelą otoczony dwiema paniami z każdej jego strony.
Piąta stała przed nim z tacą, a na niej kwiaty i pachnące pieczywo.
Kobiety były ubrane w "seksowne" koszule nocne.
Jednak jedna, leżąca.. a właściwie śpiąca ze wtuloną twarzą w krocze 17-latka była naga.
- Ja pierdole- wrzasnął i szybko wyszedł spod kołdry. Wtem ogarnął się, że także jest nagi. Obok łóżka zauważył swoje bokserki, które chciał już mieć na sobie. Jednak, sytuacja sprawiła, że chłopakowi trzęsły się ręce i nie był w stanie nawet ich utrzymać.
- Nie opuszczaj nas. - łapy kobiet zaczęły jeździć po ciele młodego.
- Odpierdolcie się! - wrzasnął, jednak wiedząc, że nic to nie da odepchnął je. Widząc porządanie w ich oczach szybko wszedł na biurko.
- Co ja tu do cholery robię? - spytal ponownie.
- Byłeś naszą dziwką. - powiedziała blondynka, poprzedniego wieczoru kierująca autem.
- No. Fajną sobie znalazłyście dziwkę 17-letnią. - powiedział po cichu.
- Ilu? - Spytały naraz wszystkie sześć.
- Siedemnastu. - uśmiechnął się sam do siebie.
Oczy pań szybko zmieniły się z kipiących porządaniem na przestraszone.
- Co kurwy? zrzedły wam miny? - zaśmiał się. -Doskonale -usiadł na biurku, a jego nogi zaczęły swobodnie zwisać.
- No to? Opowiecie mi co się wydarzyło?
Jedna już wydała cichy dźwięk, gdy kierowca odpowiedziała:
- Nic.
- Przestań suko. Gadaj. - siedział tak, jak by go już nic nie obchodziło. Jedną ręką był podparty z tyłu, a drugą miał ugięta i przeglądał sobie jej paznokcie.
- Mów. - pośpieszył je.
- Co będziemy z tego mieć? - spytała.
Kacper spojrzał na nią z pogardą.
- Wybierzecie sobie gdzie mam pierwsze pójść. Na policję czy na pogotowie. Wiem że mi coś dałyście. Głupi nie jestem i znam piękno dzisiejszego wieku. Wiem też, ze mnie zgwałciłyście. Mnie. Siedemnastoletnie dziecko. A mój tatuś jest świetnym prawnikiem i dojdzie wam do tego jeszcze porwanie i przetrzymywanie. Na moje oko 10 lat w pierdlu. - zeskoczył z mebla.
- No ale skoro nie chcecie gadać to lepiej uciekajcie. - puścił im oczko i założył bokserki.
- Jak ci opowiemy to zostawisz to dla siebie? - spytała naga kobieta zdecydowanie najbardziej przejęta monologiem chłopaka.
- Sie dogadamy. - zaśmiał się.
Patrzył na ciało dziewczyny czując, że robi mu się cieplutko i ciasno w bokserkach.
- Ale ciebie złotko to już nie pamiętam - uśmiechnął się.
- Bo zrobiłyśmy jej niespodziankę na wieczór panieński. - odpowiedziała najniższa kobietka. Również młoda co ta naga. Jedyne były poniżej trzydziestki i dość znośnego wyglądu.
Była ona blondynką. Jaśniejszego, naturalnego odcieniu niż kobieta kierująca samochodem. Jednak jak już wspomniałam powyżej drobniejsza i młodsza. Miała duże, niebieskie oczy. Ubrana była w niebieską, aksamitną bluzeczkę na ramiączkach z koronkowym obszyciem przy dekoldzie. Do tego różowe, najzwyklejsze majtki. Leżała najdalej, przy krańcu łózka. Do tego za dość krępą kobietą, a więc nic dziwnego, że wcześniej nie zauważył ją wystraszony Kacper.
Natomiast naga dziewczyna była brunetką. Śliczną brunetką o delikatnie falowanych, dłuższych włosach. Ciało miała idealne. Niezbyt duże piersi, jednak śliczne które kusiły Kacpra, płaski brzuch i niżej też idealna.
Kolejnymi dwoma kobietami były pasażerki auta siedzące z tyłu.
Na końcu, szóstą osobą była wspomniana wcześniej farbowana blondynka, kierowca i pomysłodawca "zabawy".
- Wieczór panieński? - licealista nie odrywał od niej wzroku od nagiej bogini. Bardzo mu się podobała.
- Opowiesz mi skarbie jak to było? - uśmiechnął się do niej.
Jednak nie uzyskał odpowiedzi. Dziewczyna wybiegła.
- Ty też możesz wyjść. - spojrzał na starszą blondynkę.
- Dlaczego?
- Bo mnie wkurwiasz! - wrzasnął, a po chwili skierował wzrok na najdrobniejszą z kobiet.
- Choć tu do mnie. - uśmiechnął się. - Jak masz na imię?
- Asia.
Ona posłusznie wstała i podeszła do chłopaka. Czekał długo, aż podejdzie wystarczająco blisko, a gdy to już się stało pochylił się do jej ucha i rozkazał. :
- Opowiedz mi wszystko .
Wraz z wypowiedzeniem ostatniej głoski musknął ustami miejsce za jej uchem, po czym skierował wzrok na jej błękitne oczy.
- No bo ja z Anią. - zaczeła
- Anią? - spytał.
- Tak. Tą co wybiegła.
- mhm. - odpowiedział chłopak czekając na dalszą opowieść.
- My, poszłyśmy wczoraj na zakupy, bo Ania bierze ślub w sobotę. No i jak wróciłyśmy do domu, to jej ciocia. - spojrzała na blondynkę.
- Siostra cioteczna. - poprawiła ją.
- Pff.. jasne. - zaśmiał się Kacper.
- No to ona była tu z trzema koleżankami i ty byłeś. Siedziałeś sobie na kanapie i piłeś piwo. - poleciały jej łzy po policzku.
- Nie płacz. - pocałował ją w policzek. - mów dalej.
- No i ciocia powiedziała że zrobi jej najlepszy wieczór życia no i ty zacząłeś się rozbierac potem no i ona kazała Ani pójść z tobą do sypialni. Ale Ania była już bardzo pijana to poszłam z nią. No i zaczęliśmy się we troje rozbierać, a potem przyszły one i zaczęły na cb się pchać no i każda z nich Cię zruchała.
- Ty i Ania też? - spytał z nadzieją.
- Nie. Tylko one. - pokazała palcem na 4 dojrzałe kobiety.
- To dlaczego tylko ona jest naga?
- No bo my we dwie się całowałyśmy, ale nic więcej no i jak Ania zasnęła to jej ciocia ją rozebrała i położyła obok cb. Chłopak chwile pomyślał i odpowiedział jej:
- Nie płacz. Ty i Ania.. Nic nie zrobiłyście. - pocałował ją deliaktnie.
- Idź do niej i powiedz żeby się nie martwiła. - uśmiechnął się delikatnie i potarł jej ramię
- A z wami widzimy się w sądzie. - zaczął się ubierać.
- Zaczekaj. - podbiegła do niego blondynka.
Chłopak spojrzał na nią pytająco.
- Możemy się pogadać. - uśmiechnęła się.
- Jak? - zapytał zaciekawiony.
- Noo wiesz.. - położyła dłonie na jego brzuszku.
- Nie. - zrobił krok w tył i założył koszulkę.
- Okej. - powiedziała gruba wstając - ile chcesz?
- 5 tysi
- CO? - powiedziały naraz
Chłopak się uśmiechnął, po czym dodał. :
- Od każdej.
- Chcesz 30 tysięcy? - spytała kobieta.
- Nie. 20. - uśmiech. - biorę tylko od was.
- Ale.. - zaczęła blondyna.
- No i podwózkę do domciu poproszę.
- Ale my nie mamy tyle pieniędzy. - odpowiedziała mimo to.
- Macie czas do soboty. Inaczej ide na policję i nie zatańczysz na ślubie. Co tak stoisz krowo? Ubieraj się bo mnie do domu zawozisz. - powiedział na kierowcy
- Dobrze. Postaramy się ci dać. - odpowiedziała posłusznie.
- Albo nie. - uśmiechnął się kładąc sie na łózku. - chcę mieć 20 tysięcy dziś. Inaczej powiem waszym mężom, pójdę na policję, coś jeszcze nawymyślam no i zniszczę ślub Ani. - uśmiechnął się i usiadłwszy spojrzał na blondynę.
- Ruchy! - wrzasnął. - a ja ide do kibla.
- Wstał i wyszedł z pokoju.
Wrócił po 5 minutach.
- To jak będzie?
- Pojedziemy do bankomatu. - podeszła do niego szefowa. - dam ci 25 tysięcy i znikniesz.
- Ależ oczywiście. - zaśmiał się chłopak i założył buty.
Po paru minutach byli już w aucie. Podjechali do banku. Kacper został w aucie. Wyjął telefon. Na wyświetlaczu nie pojawiła się żadna informacja o nieodebranym połączeniu, czy smsie, co zasmuciło chłopaka. Już miał dzwonić do Pati, gdy do auta wróciła kobieta trzymająca w ręku papierową paczkę, którą podarowała 17-latkowi.
- Przelicz. - powiedziała.
Chłopiec zrobił to dokładnie, dwa razy, po czym powiedział:
- Ruszaj
- Gdzie?
- Na Willową.
Nie minęła godzina, gdy chłopak stał już pod domem kopiąc w drzwi. Nie długo zajęło mu dojście do pomysłu, że nie ma kluczy a w domu brak kogokolwiek. Wkurwiony sam na sobie ruszył w stronę mieszkania Kamila. Idąc przez pola nie zmarnował dużo czasu. Głośno zapukał drzwi, które otworzył jego brat okręcony ręcznikiem w pasie.
- Ostro było? - zaśmiał się 17-latek
- Noo. - odpowiedział zaspany.
- Daj mi klucze i już się zmywam.
- Okej. Właź.
20-latek zaprowadził brata do sypialni matki przyjaciela jego.
- Dobry. - uśmiechnął się do niej Kacper
- Em.. - speszona kobieta przycisnęła kołdrę do piersi.
- Pani się nie wstydzi. Ja już wychodzę. - uśmiechnął się i widząc, że Emil kładzie się obok niej i zaczynają się całować, tak właśnie zrobił.
Na przedpokoju spotkał Kamila.
- Siema stary. - uśmiechnął się do niego.
- Witam. - zaśmiał się 17-latek po czym przybił z nim piątkę.
- Pati śpi? - spytał.
- Em.. - zmieszał się 14-latek
- Co? - spytał Kacper
- No Pati nie ma. -zaczął
- Jak to kurwa nie ma. - wrzasnął. - a gdzie jest?
- Wyjechała.
- Gdzie do cholery?!
- Do Anglii. Zadzwonił do niej Michał i powiedział że jest w szpitalu bo jego matka nie żyje i teraz jest sierotą i nie ma po co żyć i bla bla bla. - powiedział szybko Kamil
17-latek słysząc to ścisnął dłoń w pięść i gdy już miał wymierzyć cios w twarz przyjaciela powstrzymał się i wybiegł z domu zostawiając paczkę na podłodze holu domu przyjaciela..
Postanowiłam coś napisać mimo, że nie koniecznie oczekujecie na nn. -.-
Miałabym do was malutką prośbę. : Czy każda osoba, która to przeczytała, mogłaby dodac komentarz? Nie musi być jakiś rozbudowany, wystarczy choć jedno słowo. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i czy jest sens dalszego pisania.
Piszcze w komentarzach swoje @nazwy z twittera, a będę was informować o każdych nowych notkach ;*
- Nie ma spania.
- Przystojniaku obudź sie.
Przeplatające się głosy zbudziły Kacpra.
- Gdzie ja jestem? - usiadł zaspany przecierając oczy. Rozejrzał się. Siedział na wielkim łóżku, pod biała pościelą otoczony dwiema paniami z każdej jego strony.
Piąta stała przed nim z tacą, a na niej kwiaty i pachnące pieczywo.
Kobiety były ubrane w "seksowne" koszule nocne.
Jednak jedna, leżąca.. a właściwie śpiąca ze wtuloną twarzą w krocze 17-latka była naga.
- Ja pierdole- wrzasnął i szybko wyszedł spod kołdry. Wtem ogarnął się, że także jest nagi. Obok łóżka zauważył swoje bokserki, które chciał już mieć na sobie. Jednak, sytuacja sprawiła, że chłopakowi trzęsły się ręce i nie był w stanie nawet ich utrzymać.
- Nie opuszczaj nas. - łapy kobiet zaczęły jeździć po ciele młodego.
- Odpierdolcie się! - wrzasnął, jednak wiedząc, że nic to nie da odepchnął je. Widząc porządanie w ich oczach szybko wszedł na biurko.
- Co ja tu do cholery robię? - spytal ponownie.
- Byłeś naszą dziwką. - powiedziała blondynka, poprzedniego wieczoru kierująca autem.
- No. Fajną sobie znalazłyście dziwkę 17-letnią. - powiedział po cichu.
- Ilu? - Spytały naraz wszystkie sześć.
- Siedemnastu. - uśmiechnął się sam do siebie.
Oczy pań szybko zmieniły się z kipiących porządaniem na przestraszone.
- Co kurwy? zrzedły wam miny? - zaśmiał się. -Doskonale -usiadł na biurku, a jego nogi zaczęły swobodnie zwisać.
- No to? Opowiecie mi co się wydarzyło?
Jedna już wydała cichy dźwięk, gdy kierowca odpowiedziała:
- Nic.
- Przestań suko. Gadaj. - siedział tak, jak by go już nic nie obchodziło. Jedną ręką był podparty z tyłu, a drugą miał ugięta i przeglądał sobie jej paznokcie.
- Mów. - pośpieszył je.
- Co będziemy z tego mieć? - spytała.
Kacper spojrzał na nią z pogardą.
- Wybierzecie sobie gdzie mam pierwsze pójść. Na policję czy na pogotowie. Wiem że mi coś dałyście. Głupi nie jestem i znam piękno dzisiejszego wieku. Wiem też, ze mnie zgwałciłyście. Mnie. Siedemnastoletnie dziecko. A mój tatuś jest świetnym prawnikiem i dojdzie wam do tego jeszcze porwanie i przetrzymywanie. Na moje oko 10 lat w pierdlu. - zeskoczył z mebla.
- No ale skoro nie chcecie gadać to lepiej uciekajcie. - puścił im oczko i założył bokserki.
- Jak ci opowiemy to zostawisz to dla siebie? - spytała naga kobieta zdecydowanie najbardziej przejęta monologiem chłopaka.
- Sie dogadamy. - zaśmiał się.
Patrzył na ciało dziewczyny czując, że robi mu się cieplutko i ciasno w bokserkach.
- Ale ciebie złotko to już nie pamiętam - uśmiechnął się.
- Bo zrobiłyśmy jej niespodziankę na wieczór panieński. - odpowiedziała najniższa kobietka. Również młoda co ta naga. Jedyne były poniżej trzydziestki i dość znośnego wyglądu.
Była ona blondynką. Jaśniejszego, naturalnego odcieniu niż kobieta kierująca samochodem. Jednak jak już wspomniałam powyżej drobniejsza i młodsza. Miała duże, niebieskie oczy. Ubrana była w niebieską, aksamitną bluzeczkę na ramiączkach z koronkowym obszyciem przy dekoldzie. Do tego różowe, najzwyklejsze majtki. Leżała najdalej, przy krańcu łózka. Do tego za dość krępą kobietą, a więc nic dziwnego, że wcześniej nie zauważył ją wystraszony Kacper.
Natomiast naga dziewczyna była brunetką. Śliczną brunetką o delikatnie falowanych, dłuższych włosach. Ciało miała idealne. Niezbyt duże piersi, jednak śliczne które kusiły Kacpra, płaski brzuch i niżej też idealna.
Kolejnymi dwoma kobietami były pasażerki auta siedzące z tyłu.
Na końcu, szóstą osobą była wspomniana wcześniej farbowana blondynka, kierowca i pomysłodawca "zabawy".
- Wieczór panieński? - licealista nie odrywał od niej wzroku od nagiej bogini. Bardzo mu się podobała.
- Opowiesz mi skarbie jak to było? - uśmiechnął się do niej.
Jednak nie uzyskał odpowiedzi. Dziewczyna wybiegła.
- Ty też możesz wyjść. - spojrzał na starszą blondynkę.
- Dlaczego?
- Bo mnie wkurwiasz! - wrzasnął, a po chwili skierował wzrok na najdrobniejszą z kobiet.
- Choć tu do mnie. - uśmiechnął się. - Jak masz na imię?
- Asia.
Ona posłusznie wstała i podeszła do chłopaka. Czekał długo, aż podejdzie wystarczająco blisko, a gdy to już się stało pochylił się do jej ucha i rozkazał. :
- Opowiedz mi wszystko .
Wraz z wypowiedzeniem ostatniej głoski musknął ustami miejsce za jej uchem, po czym skierował wzrok na jej błękitne oczy.
- No bo ja z Anią. - zaczeła
- Anią? - spytał.
- Tak. Tą co wybiegła.
- mhm. - odpowiedział chłopak czekając na dalszą opowieść.
- My, poszłyśmy wczoraj na zakupy, bo Ania bierze ślub w sobotę. No i jak wróciłyśmy do domu, to jej ciocia. - spojrzała na blondynkę.
- Siostra cioteczna. - poprawiła ją.
- Pff.. jasne. - zaśmiał się Kacper.
- No to ona była tu z trzema koleżankami i ty byłeś. Siedziałeś sobie na kanapie i piłeś piwo. - poleciały jej łzy po policzku.
- Nie płacz. - pocałował ją w policzek. - mów dalej.
- No i ciocia powiedziała że zrobi jej najlepszy wieczór życia no i ty zacząłeś się rozbierac potem no i ona kazała Ani pójść z tobą do sypialni. Ale Ania była już bardzo pijana to poszłam z nią. No i zaczęliśmy się we troje rozbierać, a potem przyszły one i zaczęły na cb się pchać no i każda z nich Cię zruchała.
- Ty i Ania też? - spytał z nadzieją.
- Nie. Tylko one. - pokazała palcem na 4 dojrzałe kobiety.
- To dlaczego tylko ona jest naga?
- No bo my we dwie się całowałyśmy, ale nic więcej no i jak Ania zasnęła to jej ciocia ją rozebrała i położyła obok cb. Chłopak chwile pomyślał i odpowiedział jej:
- Nie płacz. Ty i Ania.. Nic nie zrobiłyście. - pocałował ją deliaktnie.
- Idź do niej i powiedz żeby się nie martwiła. - uśmiechnął się delikatnie i potarł jej ramię
- A z wami widzimy się w sądzie. - zaczął się ubierać.
- Zaczekaj. - podbiegła do niego blondynka.
Chłopak spojrzał na nią pytająco.
- Możemy się pogadać. - uśmiechnęła się.
- Jak? - zapytał zaciekawiony.
- Noo wiesz.. - położyła dłonie na jego brzuszku.
- Nie. - zrobił krok w tył i założył koszulkę.
- Okej. - powiedziała gruba wstając - ile chcesz?
- 5 tysi
- CO? - powiedziały naraz
Chłopak się uśmiechnął, po czym dodał. :
- Od każdej.
- Chcesz 30 tysięcy? - spytała kobieta.
- Nie. 20. - uśmiech. - biorę tylko od was.
- Ale.. - zaczęła blondyna.
- No i podwózkę do domciu poproszę.
- Ale my nie mamy tyle pieniędzy. - odpowiedziała mimo to.
- Macie czas do soboty. Inaczej ide na policję i nie zatańczysz na ślubie. Co tak stoisz krowo? Ubieraj się bo mnie do domu zawozisz. - powiedział na kierowcy
- Dobrze. Postaramy się ci dać. - odpowiedziała posłusznie.
- Albo nie. - uśmiechnął się kładąc sie na łózku. - chcę mieć 20 tysięcy dziś. Inaczej powiem waszym mężom, pójdę na policję, coś jeszcze nawymyślam no i zniszczę ślub Ani. - uśmiechnął się i usiadłwszy spojrzał na blondynę.
- Ruchy! - wrzasnął. - a ja ide do kibla.
- Wstał i wyszedł z pokoju.
Wrócił po 5 minutach.
- To jak będzie?
- Pojedziemy do bankomatu. - podeszła do niego szefowa. - dam ci 25 tysięcy i znikniesz.
- Ależ oczywiście. - zaśmiał się chłopak i założył buty.
Po paru minutach byli już w aucie. Podjechali do banku. Kacper został w aucie. Wyjął telefon. Na wyświetlaczu nie pojawiła się żadna informacja o nieodebranym połączeniu, czy smsie, co zasmuciło chłopaka. Już miał dzwonić do Pati, gdy do auta wróciła kobieta trzymająca w ręku papierową paczkę, którą podarowała 17-latkowi.
- Przelicz. - powiedziała.
Chłopiec zrobił to dokładnie, dwa razy, po czym powiedział:
- Ruszaj
- Gdzie?
- Na Willową.
Nie minęła godzina, gdy chłopak stał już pod domem kopiąc w drzwi. Nie długo zajęło mu dojście do pomysłu, że nie ma kluczy a w domu brak kogokolwiek. Wkurwiony sam na sobie ruszył w stronę mieszkania Kamila. Idąc przez pola nie zmarnował dużo czasu. Głośno zapukał drzwi, które otworzył jego brat okręcony ręcznikiem w pasie.
- Ostro było? - zaśmiał się 17-latek
- Noo. - odpowiedział zaspany.
- Daj mi klucze i już się zmywam.
- Okej. Właź.
20-latek zaprowadził brata do sypialni matki przyjaciela jego.
- Dobry. - uśmiechnął się do niej Kacper
- Em.. - speszona kobieta przycisnęła kołdrę do piersi.
- Pani się nie wstydzi. Ja już wychodzę. - uśmiechnął się i widząc, że Emil kładzie się obok niej i zaczynają się całować, tak właśnie zrobił.
Na przedpokoju spotkał Kamila.
- Siema stary. - uśmiechnął się do niego.
- Witam. - zaśmiał się 17-latek po czym przybił z nim piątkę.
- Pati śpi? - spytał.
- Em.. - zmieszał się 14-latek
- Co? - spytał Kacper
- No Pati nie ma. -zaczął
- Jak to kurwa nie ma. - wrzasnął. - a gdzie jest?
- Wyjechała.
- Gdzie do cholery?!
- Do Anglii. Zadzwonił do niej Michał i powiedział że jest w szpitalu bo jego matka nie żyje i teraz jest sierotą i nie ma po co żyć i bla bla bla. - powiedział szybko Kamil
17-latek słysząc to ścisnął dłoń w pięść i gdy już miał wymierzyć cios w twarz przyjaciela powstrzymał się i wybiegł z domu zostawiając paczkę na podłodze holu domu przyjaciela..
Postanowiłam coś napisać mimo, że nie koniecznie oczekujecie na nn. -.-
Miałabym do was malutką prośbę. : Czy każda osoba, która to przeczytała, mogłaby dodac komentarz? Nie musi być jakiś rozbudowany, wystarczy choć jedno słowo. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i czy jest sens dalszego pisania.
Piszcze w komentarzach swoje @nazwy z twittera, a będę was informować o każdych nowych notkach ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)