Byli tu:

wtorek, 6 listopada 2012

Kradzież

                     Kacper poczekał, aż kolega się spakuje. Po chwili byli już  w aucie. Kacper zawsze był pewny siebie i nie bał się jeździć bez prawa jazdy, lecz teraz strach go ogarnął. Czekała go ponad 4 godzinna jazda po na prawdę ruchliwych ulicach. Raptem znaleźli się pod domem 17-latka.
- Zaczekaj tu- rozkazał swojemu młodszemu koledze, a sam wysiadł i wszedł do domu. Drzwi od razu kierowały na salon łączący się z wielką kuchnią. Spojrzał na kanapę, która stała pusta. Poty go oblały, miał przed oczyma widok nagich kochanków a teraz? Nic. Pustka. Nagle usłyszał słodki śmiech.  Ostrożnie skierował wzrok w stronę kuchni. Ujrzał Marlenę w białej koszuli jego brata siedzącą na kolanach 20-latka. Patrzył się na chwilę na nich z obrzydzeniem. Jedli jajecznicę liżąc się namiętne przy tym. Bojąc się, że zwymiotuje młodszy brat poszedł na górę licząc, że go nie zauważyli. Wszedł do pokoju, wziął za szafy plecak, w którym były jeszcze książki z ostatniego dnia szkoły i wysypał je wszystkie na łózko, po czym wrzucił kilka par czystych majtek i koszulek. Nie wiedział, na ile tam zostaną więc wolał być przygotowany. Podszedł do komody, by wziąć portfel z szuflady.
- Dziwne- powiedział sam do siebie- wydawało mi się, że głębiej go schowałem. Po chwili go otworzył i poty go oblały. W portfelu było parę żółtych monet a z 2000 oszczędności nie zostało nic.
- Magda...-powiedział zdenerwowany.

1 komentarz:

  1. Nie mam do tego słów . Rozdziały świetnie się czyta , ale jak mam napisać komentarz to trochę gorzej . Tak czy inaczej świetne .

    OdpowiedzUsuń